Anula wie lepiej

Dzisiejsza noc była straszna. Maja miała kaszel. Tak mi było jej szkoda. Biedulka moja się męczyła. Wstawałam do niej. A to mleczko, to krople do nosa, to smarowanie klatki piersiowej, syropek. Czuwałam do godziny czwartej. Nie miałam już sił.

W między czasie standardowo jak to u mnie ostatnio w nocy skurcze przepowiadające i wycieczki do toalety. Nie było szans by porządnie i głęboko zasnąć. Popłynęły nawet łzy zmęczenia. A Maja zrobiła pobudkę o godz 7:30. Obudziłam się wykończona. Jeszcze zanim wstaliśmy z łóżka dostałam skurcze. Co 10-15 minut. Były na tyle silne, że podczas nich zmieniał mi się sposób oddychania i zamykałam oczy. Potem się wyciszyły. Zjedliśmy śniadanie i leżałam w salonie. Było ok.

Potem znów coś się działo. Skurcze były bolesne, ale trwały po 30-40 sekund i ciągle pojawiały się w nieregularnych odstępach. Zaczęłam je zapisywać. Potem znów przerwa. Przez godzinę całkowita cisza. Zrobiliśmy domową pizzę na obiad, (była pyszna!) Maja poszła spać, a my włączyliśmy sobie serial. Jednak zmęczenie wygrało i zaczęłam zasypiać. Wtedy skurcze znów się pojawiły. Mocne. Co 10 minut. Gdy ostatni przyszedł po 7 minutach i czułam go już nawet na plecach i spowodował zimne poty, stwierdziłam, że konsultuję sprawę ze znajomą położną (Madzia pozdrawiam i dziękuję :*) Radziła jechać na ktg do szpitala.

Nieprzespana noc i całodniowe skurcze były na tyle męczące, że przed wyjazdem wzięłam jeszcze prysznic by się odświeżyć. Uszykowałam się, zawołaliśmy rodziców do Mai i pojechaliśmy do szpitala. Czekaliśmy 20 minut na ktg a ja już wiedziałam, że wszystko się wyciszyło bo ostatni skurcz był w domu.

Zapis ktg czyściutki. „Teraz wszyscy pomyślą, że oszukuję” pomyślałam. Ale cieszyłam się. Czułam, że to może być fałszywy alarm i nie uśmiechało mi się niepotrzebnie zostać w szpitalu. Chciałam wrócić z mężem do domu i zjeść gofry z truskawkami 🙂 Ale choć ktg wyszło ok, lekarz postanowił mnie zbadać. I niespodzianka! Okazało się, że mam już 4 cm rozwarcia i zostawiają mnie na oddziale.

Podpisałam już wszystkie papiery i zgody, mam wenflon i na razie zakaz jedzenia. Skurcze wróciły, ale są słabsze i rzadsze niż w domu. Czekamy czy coś się rozwinie… Anula chyba jednak nie wytrzyma do 15 stycznia.

35 Comments

  1. Kochana trzymaj się! A ja trzymam kciuki za Ciebie, za Was. Nagle wszystko mi się przypomniało, mój wrześniowo-październikowy pobyt na oddziale i poród. Całusy!!!

  2. Śpieszy się Twojej córci na świat:) ale moze i lepiej zebys juz sie nie meczyla. Trzymaj się Aga będzie dobrze.:)

  3. Aguś trzymam kciuki:) Anulka widocznie sama zdecydowała kiedy chce wyjść na świat. Zdrówka i wytrwałości :-* Marta

  4. Dobrze że tak znienacka, przynajmniej nie myślałaś i nie denerwowałaś się na zapas. Plan cc nadal aktualny?

  5. Witam, dawno mnie tu nie było, przepraszam, ale po cichu Wam kibicuję i trzymam kciuki. Pozdrawiam Szczęśliwego rozwiązania 😉

  6. 😀 oj można sobie planować, a życie swoje 🙂 Cieszę się Aguś, że jesteś już bezpieczna i zaopiekowana. PS. Mój synek dziś pierwszy raz na sankach śmigał, jak nic Ania też ma ochotę, stąd przyspieszona akcja (w piątek ma być już deszcz:)))

    Aguś – ciepłe myśli i kciuki!

  7. Powodzenia Kochana jesteśmy z Tobą myślami :)głową do góry…pamiętaj,że im trudniej jest pod górę tym potem lepsze widoki:)Helenka i Madzia(z Kozmina)

  8. Nie ma tego złego Agus. Skoro zle sie czujesz i jesteś taka obolała to może faktycznie byłoby lepiej przywitać Anie juz teraz. Dla niej te pare dni to żadna różnica a Ty oszczędzilibys sobie i bólu i stresu. Tak czy siak czekamy z Wami. Ściskamy mocno!

  9. Kolejny nagły zwrot akcji. U Was to się dzieje… Niecierpliwa ta dziewczyna na pokładzie. ☺Zatem dużo wskazuje na to, że cc się przyspieszy.

  10. Może tak i lepiej – 38 tydzień, ciąża donoszona, po co masz się męczyć i cierpieć skoro te kilka dni to żadna różnica dla Anuli. Mój Olek też w 38 tyg urodzony, teraz ma 6 mies z haczykiem a już na czterech staje i się kiwa szykując do raczkowania. Nim się obejrzysz Anula też będzie zasuwać po domu z Mają, a wszystkie te nagłe ciążowe zwroty akcji będą odległym wspomnieniem. Trzymaj się kochana i pomyśl, że lada moment w końcu zobaczysz Anię i ją wycałujesz. Powodzenia dziewczyny 😉

  11. To sie dzieje 🙂 a jutro Twoj maz zrobi wpis, ze Ania juz na swiecie 🙂 wytrwalosci.

  12. Więc anulka jak wszystkie baby pcha sie na ten świat i dobrze ja tez miałam się urodzic tydzień później ale chyba nie chciałam pechowo 13 pozdrawiam buziaczki napewno wszystko bedzie ok 7 styczeń to tez fajna data 🙂

  13. Trzymam kciuki mocno,mocno. Anulka chce juz być z Wami żebyś mogła ją tulić:-) Trzymaj sie dzielnie kochana

  14. Aga pamietam jak ja mowilam do meza ze choc pojedziemy na pizze bo jak urodze to szybko nie zjem jak bede karmic .O 15 pojechalismy na pizze o 17 odszedl mi czop a o 22 bylam juz w szpitalu .Od tamtej porypizza zle mi sie kojarzy:-)powodzenia trzymam kciuki

  15. Sądząc po ostatnich komentarzam,rozumiem że niektórzy już wiedzą że Ania jest juz po tej stronie świata-zanim zostalo to podane do publicznej wiadomosci.
    W takim razie i ja gratuluje 🙂

  16. Aguś i ja wam gratuluje i cieszę sie że odbyło sie po twojej myśli naturalny poród to jest wyzwanie super że dałaś radę. Ściskam was mocno i życzę szybkiego powrotu do domu. Czekamy na pełną relacje

  17. Gratulacje – cieszę się, że się udało naturalnie 🙂 Jaka musi być radość u Was ! Super!

  18. Gratulacje 🙂 Życzę dużo zdrówka i radości dla Was! Hmm Ciekawe jak Majusia zareaguje na siostrzyczkę??

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *