mam wszystko

Anula nie śpi. To znaczy śpi. Cały dzień prawie. Ciągiem, 3-5 godzin. Ja budzę ją na jedzenie bo piersi bolą od ilości pokarmu, a Ona śpi. Z tymi małymi piąstkami ułożonymi przy buzi sobie śpi. Przy odkurzaczu, przy TV, przy krzykach i kwikach Mai, przy kuchennych hałasach, przy gościach, przy meczu, przy jasnym świetle. Śpi. Twardo i głęboko.

W nocy za to nie śpi. Od godz 2 do 6 na przykład nie śpi. Albo tak jak dziś, zasnęła dopiero o 4 i spała do 8, z pobudką o 6. I siedzę na łóżku z tym małym ciałkiem zawiniętym w kocyk… I chce mi się płakać z bezradności i zmęczenia. Zimno mi, oczy szczypią, kręgosłup boli. Myślę tylko o śnie. Ale Ania nie. Otulacze, szumisie i inne gadżety mogę sobie.. Wiecie. Bo jak dziecko nie wie, kiedy jest noc, a kiedy dzień – to nawet szum oceanu i wszyscy święci nie pomogą.

Maja też się budzi. Po 2, 3, 4 razy. A to mleko, a miś zginął, a to opcia opcia. I wstaje przed 7.

Nie wiadomo komu i nie wiedzieć po co, skoro to mi nic nie da, wściekam się i odgrażam. Że zaraz wyjdę, nie wrócę. Że już sił nie mam, że nie wytrzymam. Że mam dość. Że ile można?

Trochę w żartach a trochę przez łzy, przy śniadaniu mówię do męża: „Niech tylko wrócą z imprezy, z dyskoteki, z 18tki, z koncertu, ze studniówki. Będę budzić o 5 rano z satysfakcją. Oj zemsta jest słodka. Poczekam.. Odpłacę się.”

Śmiejemy się. Ale ja w środku cała trzęsę się ze strachu bo On zaraz wraca do pracy i ja sama zostanę. I w nocy oprócz kilkugodzinnej opieki nad Anią będę musiała wstawać do Mai… I taka malutka się robię. Mniejsza niż najmniejszy paluszek Anulki.

Piję tą kawę. Póki ciepła. I spoglądam na Anulę uwieszoną przy mojej piersi. „Jestem smoczkiem. Jestem bufetem i smoczkiem.” –  myślę sobie.

Jestem cholernie zmęczona, a cały dzień przed nami.

I przez to wszystko prawie zapominam, że jestem szczęśliwa.

Że w ramionach trzymam Skarb największy jaki życie mogło mi dać.

Prawie zapominam, że mam WSZYSTKO.

DSC_3804

DSC_3806

DSC_3819

DSC_3816

80 Comments

  1. O rany… Mnie za 2,5 miesiąca czeka to samo… Aż mi się odechciewa..
    Tylko ‚starszak’ starszy, bo 5,5-letni i w nocy się nie budzi (nooo, sporadycznie).

    Poryczałam się na widok zdjęć Mai trzymającej i całującej Anię. Też takie zrobię – i będę wtedy wyć ze łzami jak grochy…

    • Marysiu starszy starszak to juz duza ulga, moze Ci nawet cos w dzien pomoze, albo sie sam zabawi?? No i duzy plus ze nie budzi sie w nocy po kilka razy jak Maja. Uszy di góry, moze nie bedzue tak zle. A tymczasem odpoczywaj. Choc wyspać się na zapas sie niestety nie da 🙁

  2. Miałam podobnie… Pierwsze pół roku czułam się jak krowa mleczna, służyłam głównie do tego. No i jak córka obudziła się ok.24 to zawsze była przerwa w śnie do np.3.30. Zdarzało mi się nawet pomyśleć: Jak to się stało, że zachciało nam się dziecka! Ale teraz po prawie 1,5roku nie wyobrażam sobie życia bez niej…
    To minie… Trzymam kciuki za ogarnianie sytuacji, spójrz tylko na Maję całująca Anię w czółko… Masz je obie. Nie każda kobieta może pozwolić sobie na drugie dziecko…

  3. Spokojnie będzie dobrze! Musisz przetrwać pierwsze trzy miesiące i mała powinna „zakumać” kiedy jest dzień a kiedy noc…przynajmniej w teorii 😉

  4. Oj łatwo zapomnieć, kiedy zmęczenie, brak snu robią swoje. Znam to uczucie doskonale, też mam dwie córeczki z tak małą różnica wieku, u mnie co prawda młodsza spala w nocy ale za dnia tylko na rękach, każda próba odłożenia jej do lozeczka to był krzyk, płacz jakby największą krzywda działa jej się na swiecie. A starsza córeczka- niespełna dwuletnia też domagała się uwagi, zabawy- strasznie bezsilna się czulam. Jak zajmowała się młodsza płakała starsza, jak starsza płakała młodsza. Na pocieszenie teraz jest lepiej, choć wszyscy mnie straszyli że im młodsza będzie większa będzie gorzej, nie prawda jest lepiej 🙂 u Was też będzie lepiej, trzymajcie się i nie daj się Aga 😉

  5. Aguś wszystko się przypomina wszystko i aż gorąco mi się robi na myśl ze i mnie to może czekać mam nafzieje że jak się uda to drugie będzie mi wynagrafzać zachowanie, kolki i płaczki iskierki ale pewnie tylko się rozczaruje 😕
    Zdjęcia maji i anulki piękne poprostu piękne
    Przymaj sie ściskam cię mocno

    • ja tez miałam nadzieje ze Anulka bedzie spokojniejsza, bo Maja dała nam w kosc i nadal daje. ale niestety. widac ja rodzę dzieci małe, śliczne, zdrowe i nieśpiące po nocach 🙂 buziaki dla Ciebie i Oliwki

  6. U NAS RÓŻNICA BYŁA RÓWNE 3 LATA, TEŻ BYŁOOOO CIĘŻKO, ALE… MINĘŁO SZYBKO TERAZ JUŻ NIC NIE PAMIETAM NAWET

    A ŻE AGNIESZKI TO FAJNE DZIEWCZYNY TO DASZ RADE:):):)
    Z POZDROWIENIAMI Z DOBRZYCY 🙂

  7. Agnieszko mądra i silna z Ciebie kobietka!chyba będę czerpała siłę z Twojej siły.ja rodzę za 2m-ce drugie dziecko,mega boje się porodu itd.wiem ze bede musiała miec mnóstwo siły do wszystkiego wiec fajnie ze Jestes!:)chociaz wiem ze przy zmęczeniu fizycznym,psychicznym to słowa nie zawsze pomagają.ale jakby co to pisz bedziemy sie wzajemnie wspierały:)
    P.S. Pamietaj ze są kobiety które dały by wszystko zeby czuć sie zmęczone a nie mogą miec dzieci,albo mają chore.dlatego doceniajmy to co mamy bo to największy Skarb:)<3!!!
    Pozdrawiam Cię ciepło i nie poddawaj się!!!!

    • „Pamietaj ze są kobiety które dały by wszystko zeby czuć sie zmęczone a nie mogą miec dzieci,albo mają chore.dlatego doceniajmy to co mamy bo to największy Skarb:)” – codziennie sobie o tym myślę, jak już nie mam sił. Uczę się nie narzekać tylko dziekowac za to co mam, ale czasmi jest ciezko.

      Buziaki dla Ciebie i odpoczywaj póki możesz :*

  8. Piękna ,wspaniała, cudowna RODZINA! Wszystko się unormuje wkrótce, jestem tego pewna 😉 Pozdrowienia :*
    PS. jakim aparatem robicie te wspaniałe zdjęcia ? 🙂

  9. Aga sliczne te wasze zdjecia 🙂 a Maja tak czule patrzy na Anie 🙂 pamietaj jestes szczesciara, masz dom, kochajacego meza, dwojke wspanialych dzieci i zapewne wiele innych rzeczy 🙂 ps. Zmienilas kolor wlosow? 🙂

    • Nie Aguś, nie zmieniłam 🙂 to cały czas mój kolor. Nie pamietam kiedy u fryzjera byłam 🙂

      Masz racje, jestem szczesciara. wiem o tym i doceniam to co mam, ale czasami jestem tez zwyklym zmeczonym człowiekiem…któy musi sobie ponarzekać

  10. Kochana nie martw sie, koledze Kubie ze szpitala zaczęły się kolki wieczorne, oprócz tego nocne wzdęcia i krzyk także kolorowo 🙂 pozdrawiam

  11. Pewnie mąż wstanie do Mai w nocy, żeby Tobie było lżej 🙂 Może Mama weźmie trochę Maję na dzień, żebyś chwilę odespała?

    Nawet sobie nie wyobrażam, jak to jest, bo zmęczenie jest napewno ogromne – dlatego tak bardzo się boję zdecydować na drugie dziecko – boję się tego zmęczenia, bezradności. Ale napewno kwestia czasu, jak będzie lepiej – taki stan nie może trwać wiecznie 🙂

    • Anetko teraz wstaje. Ale jak wróci do pracy to ja Nawet nie bede go prosić żeby wstawał do Mai. On wstaje do pracy o 5 i jedzie 50 km. Bede sie martwic ze zasnie za kółkiem, wiec wole zeby sie wyspał. Jak Ani sie nic nie zmieni, zamierzam wyniesc sie z sypialni do salonu.
      Mam nadzieje ze ten stan nie może trwać wiecznie 😉

  12. Zawsze mam łzy po twoich wpisach. Co ty mi robisz kobieto???
    Ja się mądrzyć nie będę, bo ja takie myśli przy Chibi miałam a to pewnie jest łatwiej niż przy tandemie…po jakiego wała było mi dziecko…ale teraz. Teraz bez mojej Chibi sensu życia nie widzę. I ty pewnego dnia ty uświadomisz sobie, że jakoś możesz, jakoś umiesz, jakoś dajesz radę. To jak z tym płaczem, że ponoć matka poznaje, i tak jest- jakoś każda, nie wiadomo kiedy, zaczyna wiedzieć.Pewnego dnia wrócisz do tego wpisu, uśmiechniesz się i pomyślisz „dałam radę”
    Aguś czujemy to co myślimy – wywołaj sobie zdjęcie waszej czwórki z tytułu – postaw i podpisz „Mam wszystko o czym marzyłam” postaw tak abyś widziała i mogła zawsze w trudnych chwilach na to patrzeć. Pamiętaj „czujemy to co myślimy”
    Ściskam cię mocno :*

  13. Nie zazdroszczę Ci. Troszkę znam ten odwrócony cykl spania, ponieważ moja córka też tak miała. Myślę, że to może być spowodowane nocnym porodem. Ja rodziłam od ok 21.00 do 4.10. Dzidziuś chyba sobie wtedy myśli, że skoro odbywały się takie rewolucje w tych godzinach, to pewnie jest dzień. 🙂 Trzymam kciuki, by wszystko szybko się poukładało. Życzę Ci dużo siły i wytrwałości. Pozdrawiam.

  14. Cuda Dwa 😘😘😘 dasz rade 😍 Jak nie Ty to kto….. 😍Pozdrawiam cieplutko i zycze duuuzo cierpliwosci i przespanych nocy 😀😀😀

  15. A niedawno Ci pisałam śpij wtedy, kiedy śpi Ania, żeby mieć siłę funkcjonować. Mają niech 3 godziny dziennie zajmują się dziadkowie, a Ty śpij z Anią. Znam Twoje zmęczenie, bo u nas było 2,5 roku różnicy. Pierwszy rok to koszmarny wysiłek, mimo że mój 2,5 latek w nocy się wcale nie budził. Życzę sił.

    • Maja spędza czas u dziadków, albo bawi się z moim mezem, więc tak naprawdę mi nie przeszkadza. Ania w dzień tez jest raczej grzeczna. Ale ja nie umiem spać na zawołanie. Dziś się położyłam po obiedzie (na Mai drzemce) to gdy ja akurat zamykałam oczy ona się obudziła.. A śpi w dzień coraz krócej. 45 minut i już. nie wiem skad ona bierze siły. Budzi się przed 7, w nocy ma po 2-4 pobudek a w dzien tylko 1 drzemkę ok 45 min.

  16. Współczuję sytuacji. Jestem z Tobą. Niebawem to minie. 3maj się.
    Lenka nadal budzi się w nocy mimo prawie dwóch lat. Po kilka razy. Jest teraz gorzej niż kiedyś. W dodatku cały czas chce spać z nami. Tez bym chciała, żeby już spała całą noc,ale cóż. Minie ☺
    Pozdrawiam rodzinkę.

  17. Aga – a jak bilirubina? Schodzi? bo na zdjęciach nadal „opalona” się Młoda wydaje. U nas była podobna sytuacja, w ciągu dnia musiałam budzić na posiłki, bo się nie wybudzał, dopiero pediatra mnie uspokoiła, że żółtaczkowe dzieciaczki mogą tak mieć. No ale w nocy to był król życia – jakoś żółtaczka mu nie przeszkadzała ;D no ale ja mam tylko jednego malucha i robiłam dokładnie to co sugerowała Asia – Młody zasypiał? ja hop do łóżka 😀

    PS. Maja z Anią pięknie wyglądają…

  18. aaaa… dopiero zauważyłam, że Ilona pisała o spaniu w ciągu snu dziecka 😀 w każdym razie ja też polecam ten patent.

  19. Aga, nic odkrywczego nie powiem jak to że to przejdzie. Tylko najpierw trzeba przetrwać…. Sił dużo życzę. A jeśli chodzi o to spanie w nocy to czy nie myslalas o tym żeby spać z Anią w jednym łóżku? Moje chłopaki przez pierwsze miesiące spali ze mną. Nie martw się co będzie potem bo u mnie obaj zaakceptowali łóżeczko bez problemu. A póki co spróbuj. I Ty i Ania możecie ma tym skorzystać. Trzymam kciuki.

    • tez biore Anię w nocy do siebie.. zasypia z cycem w buzi, a jak tylko chce sie odsunac, ubrac i przykryc, budzi się 😉 a smoczka nie chce

  20. Oj znam doskonale te zmęczenie. U nas Oluś nie miał odwróconego cyklu, przez pierwszy miesiąc spałam po 3-4 godz na dobę i to nie ciągiem. Darł się i w nocy i w dzień, spał po 1 godz, 1,5 – miał kolki na które nie pomagało nic, żadne krople, masaże, szumy, ciepłe okłady itp. Miałam mało mleka i od początku karmiony był mieszanie i chyba to mu nie służyło bo jak przeszliśmy na mm specjalne, przeciw kolkom i zaparciom trochę się polepszyło ale też bez cudów. Do tego Adaś też się wybudzał, krzyczał przez sen co się mu wcześniej nie zdarzało. Chyba w ten sposób przezywał pojawienie się brata. Może Maja też przeżywa pojawienie się Anulki w jej życiu. Radość radością ale to rewolucja dla niej i to niemała. Do końca 3 miesiąca życia Olka sen był moim największym pragnieniem, marzeniem, obiektem pożądania 😉 Co Ci poradzić nie mam pojęcia, bo z odwróconym cyklem jednak do czynienia nie miałam. Może spróbuj tak jak dziewczyny pisały spać z Anią. Zawsze byłam wielką przeciwniczką spania z dzieckiem, że się przyzwyczai itp. i Adaś od początku spał sam, ale jak Olek tak popalić dawał to spałam z nim, albo nawet trzymając go na ręku i siedząc w fotelu, obstawiona poduszkami żeby mi przypadkiem nie spadł jak zasnę. Gdy czuł moją bliskość przysypiał chociaż na chwilę. Może Ania też zaśnie przy Tobie i da Ci odetchnąć nawet jeśli miała by to robić z piersią w buzi. Wszystko bylebyście spały obie. Ania ma dopiero 2 tyg., jeszcze troszkę i może zacznie kumać o co chodzi z dniem i nocą a i Maja przestanie się wybudzać tyle razy. Serdecznie Ci życzę by było to jak najprędzej. U nas Adaś zaczął spokojnie spać po ok 1,5 mies. od narodzin Olka. Teraz zdarza się mu to sporadycznie np na siku. Oluś jakiś czas spał ładnie za to teraz od ok 2-3 tyg znowu nie daje pospać bo ząbki idą. Więc nie śpimy obie w te mroźne noce 😉 nic tylko przetrwać ale łatwo powiedzieć a trudniej zrobić prawda?
    P.S. Cudne zdjęcia. Żałuję, że moje chłopaki takich nie mają jak Oluś był maleńki, ale Adaś był w tedy tak nieostrożny i roztrzepany, że się nie odważyłam dawać mu brata na ręce nawet z naszą asekuracja. Aha i też „grożę” moim chłopakom taką zemstą gdy dorosną hehe

  21. No cóż… Macierzyństwo to piękny, cudowny, ale i trudny czas. Mój aniołek jak na razie zrobił mi raz, góra dwa razy taką akcję (kochany), ale za to są inne problemy… Każde nawet najgrzeczniejsze dziecko musi troszkę dać w kość, to chyba prezent za to, jak my naszym mamom dałyśmy popalić…My teraz walczymy z pleśniawką… Mimo leków i mojej szybkiej reakcji niesamowicie sie rozwinęła:( teraz musze ścierać gazikiem z dodatkiem wit.C synkowi to paskudztwo… Boli go to jak chole**** Najgorsze w tym wszystkim jest jego wzrok, jakby chciał powiedzieć”mamo dlaczego sprawiasz mi ból?”…
    Macierzyństwo ma swoje blaski i cienie… A ty jak slusznie zauwazylas , masz już wszystko 😉

    • Justynko mogę Ci coś poradzić? Porada dziwna, trochę obrzydliwa ale naprawdę to działa: spróbuj złapać troszkę siuśków synka na czysta tetrową pieluszkę i następnie wytrzyj mu tym w buzi wszystkie miejsca gdzie tylko dosięgniesz. Adaś pleśniawek nie miał nigdy za to Olek miał straszne i to nawet w gardle że aż zachrypnięty był. Stosowaliśmy różności z apteki, nawet w końcu nystatynę raz, drugi, trzeci i co chwila się to dziadostwo pojawiało nie wiadomo skąd i coraz to więcej i bardziej. W końcu zdesperowana posłuchałam teściowej i zadziałałam z siuśkami, chociaż nie specjalnie wierzyłam, że coś to da. Ale dało. Naprawdę! Przetarłam Olusiowi tak buzię 2 razy i po pleśniawkach śladu nie było i nie ma do tej pory. Nie wiem jak to działa ale działa i to najważniejsze.

      • Niestety to też nie zadziałało. Stosowałam 3 dni. Moze za krótko, dodatkowo była Nystatyna i Anaftin i… pleśniawka jeszcze bardziej narosła:( Wcieranie wit. C w ranę (bo pleśniawka to rana) trochę pomaga, do tego smarowanie fioletem i syrop przeciwgrzybiczny i jest juz coraz lepiej. We wtorek wizyta kontrolna, mam nadzieję, ze biedakowi przejdzie.

        • Ojej to już pojęcia nie mam co by mogło pomóc… Biedny Twój maluszek… 🙁 U nas miałam wrażenie, ze nystatyna pogarszała sprawę ale siuśki pomogły szybko i trwale. A może poradźcie się innego lekarza jak te pleśniawki takie uparte, możne to już jakieś zapalenie jamy ustnej czy coś. W rodzinie maluchy 2letnie kiedyś miały, na początku o pleśniawki, pleśniawki ale nic na pleśniawki im nie pomagało nawet te siki właśnie. W końcu inny lekarz stwierdził zapalenie jakieś wirusowe, buźki całe fioletowe mieli bo tylko ten fiolet jako tako pomagał a i tak jeden aż w szpitalu wylądował bo ani jeść nie mógł, ani mówić, pić ledwo ledwo tak go bolało. Życzę żebyście szybko i skutecznie się pozbyli tego paskudztwa co by to nie było- zdrówka, pozdrawiam 🙂

      • Ojej, to rzeczywiście musiało być z maluchem ciężko. Synek na całe szczęście je- mało, ale jednak…. Poza tym po całej serii leków, zaczyna być lepiej. Zostało jeszcze trochę na podniebieniu, ale tak sobie myślę, że pleśniawki pojawiły się w krótkim czasie po szczepieniu…. Być może to spadek odporności u synusia, poza tym może to mieć po mnie…. Ja w ciąży cały czas miałam infekcje intymne, może mu cos dałam w spadku podczas porodu 🙁

  22. Pięknie napisane… Wzruszyłam się… Tak często mkniemy galopem, że zapominamy o prawdziwym szczęściu, i o tym co w życiu jest tak na prawdę najważniejsze…

  23. czasami jak was czytam nie tylko Ciebie Aguś to naprawde nie doceniacie tego co mamcie bo jakby się Wam urodziło dziecko chore to tak samo albo jeszcze bardziej byście to dziecko kochały doceńcie to co macie i się nie rozczulajcie bo w oczach tych co walczą o taki cud to co piszecie to największa nagroda ale to tylko moje zdanie, pozdrawiam 🙁

    • Aniu masz racje. Tylko nie zapominaj, że ja tez walczyłam. Doskonale Wiem co czujesz. Tez tak myslalam jak ktos narzekał. Zarzekałam się że ja nigdy nie bede, niech nam sie tylko uda zajsc w ciaze. Ale ja tez jestem tylko człowiekiem. I jak się rzyga codziennie przez 4 miesiace, albo przez 2 tygodnie spi po 2-3 godziny na dobę to naprawdę cięzko jest się uśmiechać i pisać tylko ahy i ohy.
      Poza tym jak doczytasz koncówkę postu, to właśnie tam jest o tym docenianiu. Ze przez zmeczenie, latwo zapomniec o tym co wygrałam. Doceniam co mam. Codziennie dziekuje za to Bogu, ale nie jestem robotem i mam prawo byc zmeczona i o tym napisac. Jedno nie wyklucza drugiego. Mozna byc wdziecznym za dziecko i jednoczesnie miec gorszy dzien i potrzebe ponarzekania.
      Moze kiedys to zrozumiesz – czego Ci bardzo życzę. pozdrawiam

      • Zgadzam się. Ja też walczyłam i naprawdę starałam się nigdy nie narzekać, ale są takie momenty, ze naprawdę ciężko jest zapanować nad zmęczeniem, gdy Np dziecko płacze. Nie jesteśmy przecież robotami… A ro, że czasami mamy gorszy dzień, nie oznacza, że nie doceniamy szczęścia jakie mamy… Ja też uważam, ze mam wszystko synka, męża i zdrowie… Nie chodzimy głodni , mamy gdzie mieszkać- czego mam więcej chcieć? Czasami trochę marudzę, ale szybko mi przechodzi 😉

      • aga ja nie pisze o Tobie czytam Twojego bloga jak jeszcze Majeczki nie było na świecie wiec wiem żse walczyłas ale nie tyle co ja juz walcze tylko fakt mam doła nie udaje się ponad 6 lat chodze do lekarzy i co wszystk jest ok juz nawet mąż robił badania krwi i co ok wszystko a dalej nic i nie pisz mi że może się kiedys przekonam bo to, e Ty wygrałąś z tą francą to wcale nie znaczy że ja wygram i tu też mam rację i zaczynam się przyzwyczajać żę nasza rodzina to ja i mąż i nie mów mi jak się czuje bo chociaż nie zapomniałaś jak to jest to uwierz mi żę czas leczy rany i masz wszystko nawet razy dwa a ja nie mam nic i nikt mi gwarancji nie daje że kiedyś się uda i może kiedys zrozumiesz że świat jest nie tylko różowy chociaż Wy wszystkie matki polki uwążacie za zmęczone kiedys Wasze babcie miały po 6 lub więcej dzieci i tak nie narzekały jak Wy teraz mam szacunek do Ciebie że walczyłaś i że w pewnym sensie dalej walczysz ale naprawde czasami mam wszystkiego dość zwłaczsza że co chwile się pojawia w moim otoczeniu jakiś dzidziuś i nazywam Cię robotem ale uwierz mi że śa kobiety które mają chore dzieci i wiedzą że one z tych chorób nigdy nie wyjda a cieszą się kążdym dniem spędzonym z tym dzieckiem a uwierz mi że i takie kobiety znam i je podziwiam i wiem że nawet jakby sobie troche ponarzekałay to nie chciałayby być w tym miejscu gdzie aktualnie zatrzymałam się i wiesz może a nawet już nie wierze że bede w takim miejscu swojego życia jak Ty ale mam maleńka nadzieje że może kiedyś się uda żę bede Ci mogła napisać że tak jestem mamą lub że nią będę i uwierz mi że wszystko we mnie umiera że uśmiecham się przez łzy i nikt naprawde oprócz m. nie wie jak ja cierpie bo tak jest lepiej ale nie wiem czy koniecznie dla mnie może dla świata tak. 3maj sie spokojnej nocy

        • wiem, że są kobiety które mają chore dzieci, wiem, że są kobiety którym umierają dzieci. bardzo im wspołczuję. ale zawsze znajdzie sie ktos kto ma gorzej. zawsze. bo sa tez kobiety które żyją w rosji na śmietnisku, i w afryce bez wody, i w slamsach w indiach. ale ja nauczyłam się już że świata nie zbawię. ten post pisałam o sobie. o tym co w danej chwili czułam. i podkresle jeszcze raz – to ze narzekam nie znaczy ze nie doceniam

    • Aniu widze ze bardzo dyplomatycznie i niby miło, ale jednak napisalas bardzo niesprawidliwy komentarz. Pokaz mi w którym momencie Aga, lub podpisane niżej czytelniczki napisały ze nie doceniają tego, że są mamami. Wrecz odwrotnie piszą że warto to wszystko zniesc! Że dziecko i miolosc wynagradza to zmeczenie. Poza tym jak sama zostaniesz mamą (czego oczywiscie ci rozwniez zycze) to zobaczysz co hormony, stres, strach i zmeczenie robią z psychiką. Kazda matka jest tylko czlowiekiem. Kazdy ma prawo byc niewyspanym – co nie oznacza ze sie nie docenia swojego szczescia – tak jak napisala Aga w ostatnim zdaniu

    • Do Ani: Aniu chyba nie wiesz co piszesz. Ja staralam sie o dziecko 7 lat. Udalo sie za druga proba in vitro. Tylko ja i maz wiemy ile nerwow i pienuedzy kosztowaly nas te lata walki i jak wielka vyla radosc gdy zaszlam w ciaze. Mimo to po porodzie wszystko mnie przeroslo. Emocje wziely gore. Hormony. Nowa sytuacja. Mialam pewnie baby blues jak aga po porodzie mai. Ale ja sie wstydzilam o tym mowic. Nyslalam ze po tylu latach walki nie mam prawa byc slaba i narzekac. Ze musze sie tylko cieszyc. A synek nie spal cale noce jak anulka. Nie mialam sily. Ale nic nikomu nie mowilam o tym co czuje. O bezradnosci strachu i zmeczeniu. Po 7 latach czekania mialam dziecko a wszystko mnie przeroslo choc kocham go jak nikogo na swiecie. Potem wpadlam w depresje ktora leczylam prawie 4 miesuace. Lekarz powiedzial ze pewnue bym jej unikneka gdybym od poczatku po porodzie otwarcie mowila np mezowi czy tesciowej lub siostrze o tym co czuje. A tak dusilam wszystko w sobie i tylko bylo gorzej. Dovrze ze aga nie koloryzuje. Ze pisze jak jest. Dzieki niej inne mamy wiedza ze nie sa osamotnione. Ze to zmeczenie i strach to normalne. Nie wiem jak mozesz zarzucac autorce i innym mamom ze sie uzalaja nad soba czy rozczulaja. Tak jak ktos kto nie mial problemow z zajsciem w ciaze nie zrozumie tego przez co ty ja czy aga przeszlysny, tak niestety poki co Ty nie zrozumiesz emocji matki w pologu. Takze zastanow sie co piszesz bo latwo kogos zranic. Aga jest ostatnia osoba ktora bym podejrzewala o niedocenuanie tego co ma. Nie czujesz tego czytajac jej wpisy? Nikt tak pieknie nie pisze o milosci do dziecka i cieszeniu sie z tego co dalo zycie jak aga.
      Ps agus widzialam na fb ze masz goraczke. Wdpolczuje ci. Pamuetam ze z maja tez tak mialas i nie obylo sie bez antybiotyku i odstawienia malej od piersi. Zycze ci by teraz bylo lepiej. Zdrowka

      • Mamo in vitro masz absolutną rację. Trzeba mowic o tym co lezy na serduchu bo jak sie udaje ze wszystko jest ok, to przeciez to nie pomoże. Poza ttm ja wlasnie za ta autentycznosc tego bloga lubie. Ze jak jest zle to Aga nie klamie ze jest cudownie.

        I to samo chciałam Pani Ani napisać, ale nie wiedziałam jak ubrać w słowa by jej nie urazić, że póki nie zajdzie w ciąże, nie urodzi i nie przejdzie przez to co niektóre mamy w połogu – to nie wie jak to jest. Tak jak mamy które bez problemu zaszły w ciaze nie zrozumieją tego jak ona sie czuje walczac z nieplodnoscią. Trzeba wiec uwazac na słowa, bo ja poczułabym sie urazona na miejscu Agi. tez uwazam ze ten wpis wlasnie pokazuje ze Aga docenia co ma, mimo tego zmeczenia. Ale cóż. Jak ktoś się chce czepiać to się uczepi nawet do tak wzruszajacego postu jak ten

      • wiesz co ja pisze że się rozczulacie a powinna to być dla Was nagroda ja nie mówię że Aga jest robotem ale jakoś kiedyś nie było baby blue a dzieci się rodziły i in vitro tez nie było ciesz się że było cie na nie stać bo nie wszystko mam w zanadrzu iles tam tysięcy i znam pary którym nawet Twoja metoda nie przyniosła efektów i żyją nie rozwiedli tylko dlateo że nie mają dzieci a dwa ciesz się że masz z kim radośc dzielić bo nie wszyscy mają rodziców teściów czy rodzeństwo kóre zawsze będzie służyc pomocą dobranpoc mamo invitro piszesz tak jakby Twój poród wyczekany był czyms złym ciesz się że masz syna i na tym skończmy

        • Pani Aniu- kiedyś to było kiedyś, a teraz to teraz.
          Kiedyś śmiertelność noworodków była większa, kiedyś biło się dzieci w szkole linijka po palcach, kiedyś kobiety miały baby blues, jednak nikt o tym nie mówił… Nie mierzmy wszystkich jedną miarą, sytuacje są róźne i nie licytujmy się kto ma gorzej…

        • jezu Ania czytam te Twoje komentarze i nie wierze. Wspolczuje staran i walki, ale jestes niesprawiedliwa. Chyba emocje biora góre juz bo wypowiadasz sie na temat na ktory nie masz zielonego pojecia. 2 lub 3 osoby napisały ci ze zycza ci bys zostala mama i sama sie przekonala jak to jest, a ty piszesz ze mamy ci nie pisac ze moze tego doswiadczysz bo juz sie godzisz ze nie bedziesz miec dziecka. przeciez mozecie adoptowac. trzeba sobie odpowiedziec na pytanie czy chce sie miec dziecko czy chce sie byc w ciazy. poza tym niektóre poglady masz jak moj dziadek. „Kiedys babcie miały po 6 dzieci i nie narzekały.” A skąd wiesz? Dzieciaki latały całe dnie po wsi bez opieki i babcia zajmowała sie najmlodszym, albo te starsze to mlodsze bawiło a babcia szla w pole. Kiedys nie było prądu, wody w kranie, TV, internetu, samochodów i telefonów, to teraz ich nie używasz? Kiedys moze nie zdiagnozowano baby blues czy depresji, tak jak ADHD czy dysortografii ale to nie znaczy ze ich nie było. I piszesz adze ze „zycie nie jest tylko różowe”. No własnie! dlatego Aga napisala nie rozówy wpis o macierzyństwie a Ty jej zarzucasz ze nie docenia tego ze ma dzieci.

          • mam teściowa co ma zbliżoną liczbę i nie narzeka teraz się cieszy że ma jeszcze wiec wnucząt Dorka jak nie masz Dorka wy linczujecie kogoś jak ktoś ma odmienne zdanie wiecie co czuje się kur.. mac za przeproszeniem jakbym Kaczyńskim lub Szydło a wy to KOD.

    • Życzę Pani, aby mogła Pani kiedyś zrozumieć o czym my piszemy i mówimy. Póki co frustracje lepiej wylewać gdzie indziej i nie mądrzyć się w sprawach o których się nie ma pojęcie. A ty Aga się kompletnie takimi komentarzami nie przejmuj. My wiemy o czym Ty mówisz i w pełni Cię rozumiemy 😘

  24. Ja też mam ukochane, upragnione dziecko (choć nie miałam problemów z zajściem w ciążę), ale wiele sytuacji mnie przerosło. Tak jak Aga pisze, jesteśmy tylko ludźmi i choć kochamy nasze dzieci nad życie, czasami zmęczenie, brak snu biorą górę. Moja córcia przez 1,5 roku nie przespała ani jednej nocy, budziła się w nocy i nie spała 2-3 godz. Chodziłam na rzęsach, mąż wstawał rano do pracy, więc to ja z nią nie spałam te 3 godz. Było ciężko. Nie jesteśmy robotami. I myślę, że każda z nas ma prawo ponarzekać, bo macierzyństwo choć piękne, ma też gorsze strony, chociażby mega zmęczenie, które po prostu daje o sobie znać, a Ty tylko myślisz o tym, by choć na chwilę zasnąć. Moja córcia za chwilę kończy cztery latka, myślimy o drugim dziecku, ale szczerze mówiąc boję się powtórki z rozrywki. Kocham moje dziecko nad życie, chciałabym żeby miała rodzeństwo, tym bardziej, że już się sama dopomina o siostrzyczkę, ale nie wiem jak to wszystko pogodzić? Aga życzę zdrówka i siły:) Ściskam mocno:)

  25. Agusia masz święte prawo mówić głośno i otwarcie ,że padasz na twarz w końcu my kobiety jesteśmy tylko ludźmi a nie robotami i nie ważne czy o dziecko się człowiek starał latami czy ciąża przyszła jak się tylko o niej pomyslalo. Dziecko to dziecko i czasem potrafi tak dac się we znaki, że nie wiemy jak mamy na imię. Moja Córcia spala pięknie od początku poza masa pobudek związanych z AZS ale tego nie liczę:)ciekawe czy majowe szczescie nie pokaze na co je stac:)

  26. Aniu pokaz mi gdzie cie ktos linczuje? To ty ocenilas inne osoby nie bedac na ich miejscu. Zarzucilas matkom ze jak narzekaja to nie doceniaja ze maja dzieci. Sama musisz sie nauczyc ze ktos moze miec inne zdanie. Ze ktos moze byc zmeczony niewyspany chory. Ze rana boli ze hormony buzuja a dziecko placze a ty nie wiesz czemu. matki maja prawo miec gorszy dzien. Ty swoim komentarzem chcialas nas wpedzic w poczucie winy? Ze takie jestesmy okropne bo mowimy o swoich emocjach i slabosciach a w twoich oczach to jest rownoznaczne z tym ze nie doceniamy faktu ze mamy dzieci. Napidalas krzywdzacy niesprawiedliwy komentarz i jak kilka osob chce ci to wytlumaczyc to od razu ze lincz?

    • ja Agi nielinczuje ze jest chora a twfo naqer nie wiwdzialam dopiero wczoraj przwczytalam krotka notke ktorwja z Was. Nie ukrywam lubie tu posiedziec przy kawxe z Aga i jej zdjecmi Majusi i teraz Anulki kibicowalam jej zakim jeszcze Majeczki nie bylo na ttm swiecie i dalej uwazam ze jestescie nie spraqiwdliqw w ocenianiu innych boWasze musi byc na wierzchu Aga przepraazam za bledy jak pisze ale nie bede juz nic komentowala bo tu tez demokracja jest zagrozona bo jak ktos jest w mniejszosci to trzeba

      • go zniszczyc tylko u mnie juz nie ma czego zniszczyc. Zycze zdrowka Aga. Zdjecia siostrzyczek jak zawsze super 🙂 Milego dnia paaaa

  27. Aga, a ja się cieszę, że nie piszesz tylko o blaskach macierzyństwa. Bo dzięki temu jesteś autentyczna. Żadna matka by Ci nie uwierzyła, że jest ciągle wspaniale i nie ma żadnych problemów. 😉 A że czasem ponarzekasz? No to świetnie! To Twój blog i możesz pisać co zechcesz. Przecież jak się komuś nie podoba to nie musi czytać… Znam wiele matek, też takich, które starały się o dzieci i dzieci straciły. I też narzekają. To jak to jest? Ja mam prawo narzekać bo bez problemów zaszłam w ciążę a ktoś kto się musiał mocno postarać już nie? Czy żadna matka nie ma? Bo to znaczy że nie doceniamy? Przecież nikt nie kwestionuje, że dziecko to największy skarb. Ale mamy swoją wytrzymałość a wychowywanie dzieci to nie tylko ogromne szczęście ale też (chyba przede wszystkim) ciężka praca. Czasem można być zmęczonym fizycznie i psychicznie. I tak moim zdaniem jesteś dzielna i świetnie dajesz sobie ze wszystkim radę! Trzymaj się, mam nadzieję że niedługo się poprawi.

  28. Aga idź może spać w dzień jak Anulka śpi, połóż się z nią i też spróbuj zasnąć. Maja niech pójdzie na spacer a tatą/ babcią/ dziadkiem/ ciocią, a Ty pod kołdorkę 🙂

  29. Śliczne masz córeczki 🙂 ja mam 7 latka i 9 miesięczna corcie. U mnie początek był łatwy 🙂 mała spała i jadła wisiała na piersi pol dnia ale dawalismy radę.Teraz dopiero zaczęło się robić ciężko… Mała w nocy spać nie chce..pewnie przez te zeby. Męża mam raz w miesiącu na jedną noc i półtora dnia. Mnie martwi ci innego….Czas który mogę poświęcić dzieciom,a właściwie starszakowi. Mój jest samodzielny dużo bawi się sam ale nachodzą mnie często wyrzuty sumienia ze za mało czasu mam tylko dla niego…bardzo mało i to mnie boli bardzo 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *