żeby wygrać, trzeba walczyć

Pokonałam niepłodność. Mam na to dwa niezbite dowody w postaci wspaniałych córeczek. Jak tego dokonałam? Nawet gdy brakowało sił i nadziei, nigdy nie złożyłam broni. Walczyłam nawet wbrew sobie. Nawet wtedy, gdy już nie było chęci by podnieść się po kolejnym rozczarowaniu. Były momenty gdy byłam tak zdesperowana, że chwytałam się wszystkiego co mogło przynieść pozytywny skutek, nawet gdy do końca nie wierzyłam w działanie tego co robiłam.

Była czerwona bransoletka którą nosiłam na ręce, picie różnych ziół, masaże kręgosłupa, modlitwa i nawet wizyta u bioenergoterapeuty! Jednak choć szukałam najróżniejszych sposobów by nam pomóc, moją główną bronią w walce z niepłodnością była medycyna, lekarze i leki. Pisałam już o tym (TU) jak ważne jest by znaleźć dobrego i zaufanego lekarza, który rzetelnie podejdzie do tematu i odpowiednio nas poprowadzi.

Jednak co jeszcze można zrobić by pomóc sobie w walce z niepłodnością?

Oprócz oczywistych oczywistości takich jak:

  • zdrowa, zróżnicowana i zbilansowana dieta
  • aktywny tryb życia – uprawianie sportu, spędzanie czasu na świeżym powietrzu
  • dbanie o dobre samopoczucie, spokój i komfort psychiczny
  • regularne współżycie
  • mało stresu, dużo snu
  • zero nałogów w postaci papierosów i alkoholu
  • pozytywne nastawienie i wiara, że się uda

można oczyścić i przygotować swój organizm i wspomóc jego pracę, zwiększając swoją płodność i szansę na ciążę.

Jak?

Tu z pomocą przychodzą suplementy diety. Ja osobiście polecam te jak najbardziej naturalne. Dzięki mojej współpracy z portalem zapłodnieni.pl poznałam Dr Bociana. To marka wyrobów medycznych i suplementów diety dla par, które starają się zajść w ciążę. Dr Bocian oferuje kompleksowe zestawy dla kobiet i mężczyzn złożone ze starannie dobranych i co ważne,  naturalnych (!) składników, które mają pomóc przygotować organizm do zostania rodzicem. Jaki mają skład i jak działają?

DR BOCIAN DLA NIEJ

Dr Bocian dla Niej Odnowienie & Rewitalizacja

SUPLEMENT DIETY

Zawiera między innymi olej z ogórecznika, który zwiększa wydalanie wody przez nerki. Kasztanowiec zwyczajny i wyciąg z pestek winogron chronią DNA, białka i lipidy przed uszkodzeniem oksydacyjnym. Poza tym kasztanowiec przyczynia się też do ochrony organizmu przed czynnikami zewnętrznymi i utrzymuje naczynia krwionośne oraz żyły w zdrowiu. Żelazo, oprócz pomagania w prawidłowej produkcji czerwonych krwinek i hemoglobiny, odgrywa rolę w procesie podziału komórek. W tym procesie bierze też udział witamina D. Pomaga ona także w utrzymaniu prawidłowego poziomu wapnia we krwi. Witamina B6 przyczynia się do utrzymania prawidłowego metabolizmu białka i glikogenu, do regulacji aktywności hormonalnej i pomaga w utrzymaniu prawidłowych funkcji psychologicznych. Miedź pomaga w prawidłowym funkcjonowaniu układu odpornościowego i w utrzymaniu prawidłowego stanu tkanek łącznych. Przyczynia się też do utrzymania prawidłowego metabolizmu energetycznego.

DR BOCIAN DLA NIEGO

Dr Bocian dla Niego Odnowienie & Rewitalizacja

SUPLEMENT DIETY

Zawiera olej z wiesiołka dostarcza nasyconych kwasów tłuszczowych, które mają ważny udział w wielu procesach fizjologicznych – na przykład pomagają przy metabolizmie cholesterolu i przy okazji przyczyniają się do utrzymywania zdrowego serca i żył. Wspierają też układ immunologiczny. Witaminy C i E są do uzupełnienia. Kwas pantotenowy pomaga w zachowaniu sprawności umysłowej na prawidłowym poziomie, przyczynia się do utrzymania prawidłowego metabolizmu energetycznego, do prawidłowej syntezy i metabolizmu hormonów steroidowych, witaminy D i niektórych neuroprzekaźników. Co ważne, zmniejsza też uczucie zmęczenia i znużenia. Oprócz tego przyczynia się do utrzymywania prawidłowego metabolizmu energetycznego.

Jeśli ktoś jest zainteresowany większą dawką wiedzy, informacji, szczegółów, statystyk, wyników badań i opinią ekspertów, polecam Wam przeczytać te artykuły:

Dr Bocian i PCOS

Dr Bocian i fatalna jakość plemników

Dr Bocian i agresywny śluz

Dr Bocian i detox przed ciążą

Dlaczego dziś o tym piszę? Ponieważ dzięki temu, że współpracuję z portalem Zapłodnieni.pl mam nie tylko możliwość przedstawić Wam tą markę i produkt, (a mało jest takich suplementów na rynku), mam też przyjemność podarowania Wam 5 zestawów suplementów diety Dr Bociana dla par walczących z niepłodnością.

Wiem, że wśród moich czytelników jest zarówno dużo młodych par, które dopiero powoli przygotowują się do roli mamy i taty, jak i sporo par, które już walczą z niepłodnością i czekają na swój mały cud. Dlatego bardzo ucieszyłam się, że mogę zrobić dla Was konkurs, w którym nagrodami jest 5 zestawów suplementów diety dla Niej i dla Niego.

dr bocian

Co trzeba zrobić?

Wystarczy w komentarzu pod tym wpisem odpowiedzieć na pytanie:

„Jak wyobrażasz sobie moment, w którym przekazujesz przyszłemu tatusiowi, że jesteś w ciąży?”

lub (jeśli jesteś mężczyzną):

„Jak wyobrażasz sobie chwilę, w której Twoja partnerka przekazuje Ci, że zostaniesz tatą.”

Spośród opublikowanych od dziś 27 stycznia do 3 lutego 2016 odpowiedzi, ja wraz z przedstawicielką portalu Zapłodnieni.pl wybierzemy 5, i do tych szczęśliwców wyślemy zestawy suplementów Odnowienie & Rewitalizacja dr Bociana Dla Niej i Dla Niego.

Ogłoszenie wyników już 5 lutego pod tym wpisem.

Zachęcam Was do udziału w konkursie, bo żeby wygrać – trzeba walczyć, a dr Bocian Wam w tej walce pomoże!

o5.02.2016 AKTUALIZACJA

Bardzo dziękuję za Wasze komentarze, historie w nich opisane i za chęć udziału w konkursie. Bardzo żałuję, że każdy nie może wygrać. Za Was wszystkich trzymam kciuki i życzę Wam powodzenia i sił w dalszej walce.

Dziś jest 05.02 i tak jak obiecałam oto 5 zwycięzców:

Karolina

Gosiak

Ewelina

Basiek

Anita

Dziewczyny gratuluję i proszę o jak najszybszy kontakt

51 Comments

  1. O nasze maleństwo staraliśmy się 3 lata, pierwsze Ivf beta zero łzy. Drugie Ivf tym razem wynik odbieraliśmy razem wynik pozytywny i też łzy tylko ze szczęścia, niestety beta przestała przyrastać i straciliśmy nasze dzieciątko zanim je poznaliśmy. Trzecie ivf beta zero. Czwarte ivf, tym razem pojechałam na betę 8 dnia bo czułam, że się nie udało i chciałam odstawić leki. Na wynik czekałam w pracy jak na szpilkach ciągle odświeżając stronę, wynik pozytywny i strach, telefon do męża że ok, ale nie cieszymy się bo wiemy już, że to nic nie oznacza. Co dwa dni badamy przyrost i znowu jazda przed praca na krew i kolejne pozytywne telefony do męża. Udało się mamy cudowną córeczkę, która za chwilę skończy roczek. Niedługo zaczniemy starania o drugie dziecko, ale już podjęliśmy decyzje, że albo się uda naturalnie albo wcale bo procedury nas wykończyły psychicznie i finansowo. Wiem, że wiele kobiet marzy o bardzo szczególnym przekazaniu mężowi/partnerowi informacji, że zostanie tatą, a ja po prostu marzę, aby móc dowiedzieć się o ciąży z testu ciążowego jak każda normalna kobieta, by mieć trochę niespodzianki bez tego całego betowego zamieszania. Chciała bym rano obudzić męża z testem w ręku i łzami w oczach tylko tyle i aż tyle.

  2. „Jak wyobrażasz sobie moment, w którym przekazujesz przyszłemu tatusiowi, że jesteś w ciąży?”

    od razu na myśl przychodzą mi sceny z filmu typu podarowanie przyszłemu tatusiowi małych bucików lub zapakowany w kilkanaście pudełek różnych wielkości test ciążowy, kupno koszulki z napisem „najwspanialszy tata na świecie” bądź podarowanie zdjęcia USG oprawionego w piękną ramkę…

    Masa pomysłów, jednak we wrześniu 2014 roku jak zobaczyłam na teście II kreski to stałam w toalecie w piżamie, włosy nieułożone, makijażu brak, na zegarku 4 godzina nad ranem, a przy moim boku ON, najwspanialszy człowiek na świecie, z którym od kilku lat walczyłam o maleństwo. I tak staliśmy wpatrzeni w test ciążowy i nie liczyła się ta cała oprawa, żadne prezenty ani wizje, o których marzyłam, jak to dzielę się informacją o cudzie z mężem. Dla mnie ta chwila, zupełnie przyziemna i taka zwyczajna bo patrzyliśmy na „osiusiany” kawałek plastiku była najwspanialsza i właśnie tak wyobrażam sobie teraz kolejny cud o którym marzymy. I teraz, gdy staramy się o rodzeństwo dla synka to właśnie w taki sam sposób chciałabym się o tym dowiedzieć, mając przy swoim boku najwspanialszego mężczyznę na świecie.

  3. A czy ja mogłabym wziąć udział w konkursie dla mojej przyjaciółki? Znamy się już sporo, od podstawówki. Za mąż wyszła jeszcze wcześniej niz ja. Tylko jakoś inaczej nam się życie ułożyło. Ją urodziłam pierwszego synka, po 3 latach drugiego a u nich nic. Najpierw nie mieli czasu, pieniędzy, potem on za granicą pracował. Aż wkoncu stwierdzili że chyba coś jest nie tak. Okazało się ze ona ma polocystyczny jajnik a on słabe nasienie. Więc łatwo nie będzie. Taki zestaw na pewno by im się przydał i poczuli by takie „realne” wsparcie. Nie mam pojęcia jak ona wyobraża sobie powiedzenie o ciąży Ale wiem że będzie to najszczesliwszy dzień w ich życiu ☺

    • Asiu oczywiscie że możesz. A w odpowiedzi na pytanie napisz albo w pierwszej osobie, czyli jak Ty powiedzialabys o ciazy mezowi, albo jak Twoja przyjaciółka wyobraza sobie ten moment (jesli z nia o tym rozmawialas)

  4. Nagrody w konkursie fajne, ale pytanie bardzo nie przemyslane i w moim odczuciu przykre. Walcze od 6 lat z nieplodnoscia i gasnę z dnia na dzien tak jak gasnie moja nadzieja. Sama bylas nieplodna, zastanow sie jakbys sie poczula odpowiadajac na takie wlasnie pytanie? Twoj blog powoli staje sie platforma reklamowa i zupelnie stracilas wyczucie w stosunku do nieplodnych. Czytam Cie od poczatku ale to jest juz ktorys z kolei wpis po ktorym czuje, ze twoj blog nie jest juz mi bliski. W porownaniu do innych nieplodnych ( w tym do mnie ) stoczylas stosunkowo krotka walke. Twoje wyznawczynie zaraz zaczna mnie atakowac ale wszystko co napisza jest bez znaczenia dla mnie. Zycze Ci powodzenia, ale ja juz tu zagladac nie bede.

    • Polu przykro mi że tak się poczułaś. Ale jak widać po pierwszym komentarzu Niki, nie wszyscy niepłodni poczuli się urażeni tym pytaniem. Dla mnie to oczywiste ze się mysli o tej chwili. Sama walczac o ciąże wyobrazałam sobie ten moment gdy dowiaduje sie o ciazy milion razy. Chciałam podarowac mezowi małe buciki w pudełku wraz z testem ciazowym i nagrać jego reakcję. Wyszło oczywiscie inaczej. To jest konkurs. Musialam wymyslec jakies pytanie, takie były wytyczne. Ja Tobie również życzę powodzenia.

    • Pola bez przesady. To ile lat się ktoś stara, nie ma znaczenia. Aga sie starała 3 lata, Ty 6 a ja zaszłam w ciąże po 11 latach i nie poczułabym się urażona tym pytaniem! Bo dla mnie jest jasne jak słońce, że gdy się stara o ciążę, to myśli i marzy się też o tej chwili w której człowiek się dowiaduje że się udalo. Wizualizowałam sobie tą scenę co miesiąc. Nie wierzę, że Ty nie myslisz. Ale to Twoja sprawa i decyzja, na szczescie nikt tu nikogo do czytania i brania udziału w konkursie nie zmusza. Pozostałym życzę powodzenia

    • Pani Polu proszę się nie dziwić, że charakter wpisów Agi być może się trochę zmienił. Jest teraz bardzo szczęśliwa i nie ma powodu, aby ciągle roztrząsała smutne przeżycia związane z niepłodnością. Życzę szczęścia i spełnienia marzenia o dziecku. Sama też miałam problem zajść w ciążę, ale teraz jestem mamą.

  5. „Jak wyobrażasz sobie moment, w którym przekazujesz przyszłemu tatusiowi, że jesteś w ciąży?”

    Ja marze od 5 lat i ciężko sobie wyobrazić w jaki sposób przekazała bym tą cudowna wiadomość. Gdy bym zobaczyła 2 upragnione kreseczki to bym się rozpłakała ze szczęścia. Zadzwoniła bym do swojego kochanego męża przekazała bym tą cudowna wiadomość że się udało że będziemy rodzicami. Czekała bym na Niego z pysznym obiadem i testem ciążowym bo to był by tylko NASZ dzień.

  6. Ja bardzo dziękuje Ci Aga że jesteś i prowadzisz tego bloga po dzięki takim ludziom jak Ty mamy szanse a jak wiadomo leczenie niepłodności jest kosztowne. Ciesze się że Wam się udało i gratuluje Ci wspaniałych córek czytając Twojego bloga mam pozytywne nastawienie bo już nie raz się chciałam podać ale powiedziałam sobie że nie Damy radę i każdego dnia marzę o tym cudzie pozdrawiam

    • Dziękuję Ci Karolinko, to bardzo miłe że jednak większość ma pozytywne odczucia a nie takie jak napisała Pola. Tak, doskonale pamietam, że leczenie niepłodnosci jest drogie. Dlatego ciesze sie ze zaproponowano mi taki konkurs dla Was. Mi już się to nie przyda, ale żałuję, że nie było podobnego zestawu gdy my się staraliśmy. Trzymam za Was kciuki

  7. Szczerze mówiąc nie byłabym przekonana do tych preparatów.. po pierwsze są to suplementy, a nie leki, podlegają innym zasadom rejestracji, bez wszystkich badań, dlatego do wszystkich mam mocno ograniczone zaufanie. A po drugie, co rzuciło mi się na wstępie- żelazo daje mnóstwo interakcji, dlatego nie powinno być przyjmowane w preparatach łączonych, chyba że jest to kwas foliowy czy witamina C. Łyka się je albo na czczo, albo na noc, żeby się wchłonęło. A witamina D ogólnie wchłania się słabo, powinna być stosowana po tłustym posiłku. Dziwną zrobili kombinacje, tym bardziej za dość dużą cenę.

    Nie mam tu jakiś zarzutów do Ciebie, nie o to mi chodzi. Tylko dziwią mnie opinie ekspertów na temat tego preparatu. Jestem z branży medycznej i wiem jak to często funkcjonuje od kuchni. Stosowanie zgodnie z zaleceniem nie zaszkodzi, ale nie jestem przekonana czy jakkolwiek pomoże.
    Pozdrawiam.

  8. Ja, gdy dowiedziałam sie o tym, ze jestem w ciazy- popłakałam się ze strachu. Wzięłam na dwa tygodnie L4 z pracy i czekałam, aż ginekolog potwierdzi, ze rozwija sie peawidlowo i przede wszystkim, ze zarodek znalazł się w odpowiednim miejscu. Moja poprzednia ciąza rozwijała sie patologicznie, wiec u mnie niestety bylo duzo stresu, płaczu i niedowierzania, ale też i duzo radości, gdy okazali sie, ze wszystko jest w porządku i nasze dzieciątko jest zdrowe;)

  9. Pierwsze co pomyślałam, to standardowo jak pewnie u wszystkich to pozytywny test ciążowy. Niestety nie w moim przypadku. kilka ciąż biochemicznych (każda bardzo jest bardzo bolesną stratą) na pozytywnym teście się zaczynały i niestety kończyły. Za każdym razem zanim zdążyłam dotrzeć do lekarza, albo dostawałam okres, albo Beta hcg spadało, nigdy nie zobaczyłam nic na usg… ani plamki, ani kuleczki….czegokolwiek.
    Wiem, że następne próby (okupione lekami, i zastrzykami) niestety na teście się nie zatrzymają, bo chociaż pokazałabym go mężowi, to ta informacja nic nam nie da.
    Wspólna wizyta u lekarza i coś, a właściwie KTOŚ kogo będziemy mogli wspólnie razem, trzymając się za ręce zobaczyć na usg.
    KTOŚ, kogo powitanie rozpocznie się łzami radości
    KTOŚ za kogo będziemy się wspólnie modlić, aby nie zginął z obrazu usg, i żeby nie wyparował z wyniku bety…
    KTOŚ kogo bicie serduszka da nam dowód , że to nie jest jakiś zły sen, że zostaniemy z niczym, po tak wielkiej nadziei
    KTOŚ przez którego będę po brzegi szczęśliwa, bo będzie mój, a nie zazdrosna, bo jest czyjś inny….
    bo zobaczymy KOGOŚ kto jest już członkiem NASZEJ rodziny, choć jeszcze nie pojawił się na tym świecie, mimo, iż jest dla Nas największym tego świata gościem.
    ….wiem, że kiedyś poznamy tego KOGOŚ….. <3

  10. miałam nie komentować
    ale spróbuje coś napisać raz mielismy test pozytywny ale nawet nie zdążyłam pójść lekarza po dwóch dniach się wszystko rozwiało zrobiłam go na zmiane się cieszyłam i martwiłam ale bylismy tylko my ja mąż i te upragnione dwie kreski do tej pory nie wiem czy test był zepsuty czy naprawde byłam w ciąży te krótkie dwa dni ale fajnie było to chociaz małą chwile przeżyc by później była wielka rozpacz i nie wiem jak kiedys powiem mężowi że się w końcu udało bo tak jak u Poli moja nadzieje powoli wybiera 🙁 ale takie jest życie tak jak mi powiedział kiedyś ktos bliski” przecież się nie zabijesz jak nie bedziesz mieć dzieci” ale nigdy nie zrozumie ten co nie miał problemów z zajściem w ciąze i ma tych dzieci kilkoro pozdrawiam

  11. Dla mnie sam moment i informacja o tym ze jestem w ciąży to wciaz jednak za mało. Radość i reszta pozytywnych emocji z tym zwiazane powinny byc okazywane dopiero po narodzinach malenstwa. Przekonalam sie o tym dwukrotne. ….dwa razy test pozytywny 2 razy wizyta u lekarza potwierdzenie że sie udalo że jestem w ciaży …po niewielkim odstepie czasu brak zarodka w pecherzu ciazowym…..a potem szpital, zabieg wielkie rozczarowanie łzy i brak jakichkolwiek motywacji i wiary że kolejnym razem bedzie dobrze że wkoncu doczekamy sie naszego upragnionego maleństwa. No ale przychodzi w koncu taki czas kiedy trzeba sie podnieść i znów żyć w wierze że ten kolejny raz bedzie juz tym ostatnim i wkoncu bedzie nam dane zostac rodzicami.

  12. Starania o Nasze Małe Szczęście zaczęłam z Partnerem dopiero co- bo 2 miesiące temu.
    Mam nadzieję, że niebawem nam się uda i zobaczę na teście dwie upragnione kreski
    A jak Mu o tym powiem? W niedługim czasie są Jego urodziny.
    Jak gdyby nigdy nic przygotowałabym pyszną kolację, ubrałabym się w sukienkę w której najbardziej mnie lubi. Zjedlibyśmy tą kolację i podałabym mu prezent- jeszcze nie wiem co to będzie,ale wysoce prawdopodobne że znalazłyby się tam m.in. książki Jego ulubionego Pratchetta
    I tam w paczce- bo nigdy nie pakuje prezentów w torebki ,zawsze zawijam w papier ze wstążką :)- między książką,a czymś co zapewne jeszcze wymyśle zawinięty w kokardkę leżałby pozytywny test ciążowy !
    Myślę, że to byłby najlepszy prezent urodzinowy jaki mogłabym mu sprawić!
    A jeśli nie uda się w urodziny, to wymyśle jakiś inny pretekst do prezentu- imieniny, Dzień Okularnika (oboje nosimy okulary), czy jakieś inne święto wybrane z nonsopedii które w dany dzień by przypadało 😀

  13. Czekam na ten dzień już 5 rok ale wiem, że będzie Nam to wynagrodzone…tę wspaniałą wiadomość przekazalabym mężowi naturalnie, bez emocji, pokazalabym mu test i powiedziałabym zostaniesz Tata 😊 chyba w to nie wierzę sama….tak naprawdę to slakalbym bym z radości, byłabym najszczesliwasza kobietą na świecie, byłabym nie tylko żona ale i matką. Pewnie bym Mu powiedziała od razu po zobaczeniu tych upragnionych kresek😊 nie myślę jeszcze o tym bo nie wiem czy kiedykolwiek będzie mi dane przeżyć taką chwilę ale jeśli TAK to będzie to czysto spontaniczna reakcja kobiety, która od kilku lat stara się o maleństwo i na każdym kroku doświadcza pytań, dociekań bliskich i dalszych osób.

    • witam w klubie „kilku lat stara się o maleństwo i na każdym kroku doświadcza pytań, dociekań bliskich i dalszych osób.” tez tak mam

  14. Hmmm jak bym powiedziała mężowi? Staramy się 2,5 roku czyli około 30 miesięcy, i wlaśnie tyle razy planowałam jak mu to powiem, Myślałam o bucikach maleńkich i przesłodkich, myślałam o teście zawiniętym jak prezent, miały być skarpeteczki, buciki zostawione w przedpokoju i tekst w stylu idź zobacz kto nas odwiedził. Każde urodziny i święta też miały być cudowną chwilą do obwieszczenia tej wiadomości. Dziś po 2,5 roku nie mam już zbytnio nadziei, że się nam uda :(. Ale gdyby się jednak Nam udało to chyba jedyne co bym była w stanie zrobić to rozpłakać się ze szczęścia, wzruszenia i zaskoczenia i chyba troszkę ze strachu czy wszystko będzie dobrze ale czy tak się stanie? nie wiem ale póki co walczę jak mogę i nie składam broni.

  15. „Jak wyobrażasz sobie moment, w którym przekazujesz przyszłemu tatusiowi, że jesteś w ciąży?”
    Nie muszę sobie tego wyobrażać. Przerabiałam to dwa razy ale finału niestety nie było więc z jednej strony to dla mnie nieziemskie szczęście i radość ale z drugiej strony strach i lęk. Pamiętam jak za pierwszym razem zrobiłam test i, po już wtedy prawie dwóch latach starań, zobaczyłam upragnione dwie kreski i powiedziałam mężowi najpierw było niedowierzanie ale gdy następnego dnia wróciłam od lekarza to co zobaczyłam w jego oczach nie zapomnę nigdy. To była czysta radość, spełnienie, to był kalejdoskop szczęścia i miłości. Niestety radość nie trwała długo i straciliśmy nasze maleństwo. Rok później gdy test znów pokazał dwie kreski była radość ale z tyłu głowy obojga nas był już lęk, jak się później okazało uzasadniony,bo i tą ciążę straciliśmy. Od tego czasu minęły cztery lata i ciągle walczymy choć ostatnio raczej czołganie ale to temat na inną opowieść. Tak więc podsumowując chwila w której partner ogólnie para dowiaduje się o tym, że będą mieli dzidzię powinna być chwilą niczym niezmąconego szczęścia i radości. Zawsze sobie tak marzyłam, że podaruje mężowi malutkie buciki czy pozytywny test, że to będzie początkiem samych dobrych chwil i przede wszystkim naturalnego biegu zdarzeń. Niestety tak u nas nigdy już nie będzie bo to co przeszliśmy na to nie pozwoli. Nawet tak sobie myślimy czasem z mężem, że kolejny raz to by była taka mieszanka uczuć pewnie w przewadze tych złych że nie wiem jak sobie byśmy z tym poradzili…

  16. Łatwo powiedzieć, wyluzuj się, zmień styl życia itd. Dobrze Aga wiesz, że nie jest to takie łatwe jak napisałaś. Staramy się 4 lata, po przeczytaniu tego wpisu też mam mieszane uczucia jak Pola. Ja bym chyba nie zdecydowała się na taki wpis z konkursem, ale to Twoja decyzja i masz do niej prawo. Wiadomo, że każda z nas jakoś wyobraża sobie tą chwilę. W rezultacie życie pisze własny scenariusz. A dla tych, którzy długo się starają, to najważniejsze, żeby już zobaczyć te dwie kreski. Dla mnie wtedy nie będzie miało znaczenia w jaki sposób to powiem mężowi, przy romantycznej kolacji czy w piżamie po wykonaniu testu rano. Chcę wtedy tylko widzieć szczęście w oczach ukochanego, czuć jego bliskość, poczucie bezpieczeństwa i wiary, że wszystko będzie już dobrze.

    • Haniu a gdzie ja napisałam wyluzuj i zmień styl życia? Bo nie zauwazylam. Masz mieszane uczucia? Masz do nich prawo. Wiedz tylko, że nie musialam robic tego konkursu – mi te suplementy juz nie sa potrzebne. Ale pomyslalam ze moze sie komus poszczesci i zamiast kupowac, to dostanie za darmo. Bo wiem ze Ci ktorzy staraja sie o dziecko wydają mnostwo kasy na leczenie.

      Takie komentarze jak Twoj i Poli zniechecaja by w przyszłości zgodzić się na cos podobnego dla czytelników. Ale na szczescie jestescie w mniejszosci i mam nadzieje ze te osoby które wygrają, będą zadowolone i to docenią.
      Jakbys zauwazyla to jest typowo wpis dla Was. Nie prosze o udostepnianie wpisu, zapraszanie znajomych lub o lajki na fasebooku. A pytanie jakieś musiałam wymyślić, losowanie po numeru komentarza niestety nie wchodziło w rachubę.
      zycze powodzenia i pozdrawiam

      • Odniosłam się ogólnie do punktów które wymieniłaś co można zrobić. Jeśli ktoś ma poważniejsze problemy i przeszkody to wiadomo że to nie pomoże. I tak jak Pola napisala to jest przykre. Może jesteśmy w mniejszości ale skoro mamy możliwość skomentowania to dlaczego mamy tłumić swoje uczucia. Doceniam Twoją chęć aby pomóc innym ale można było ująć temat w inny sposób. Wiem ze to jest trudne i wszystkim nie dogodzisz. Absolutnie nie zniechęcam do podobnych akcji w przyszlosci bo zrobisz co będziesz chciała i fajnie kto skorzysta z tego.

  17. aga daj sobie spokój, wszystkim nie dogodzisz. Widzisz ze chcesz dobrze dla innych a zawsze sie znajdzie jakas niezadowolona. tak juz w zyciu jest.

  18. Po tylu latach starań i i negatywnych doświadczeń widzę to tak: mija termin wskazany przez lekarza na zrobienie testu – kupuję go po pracy bez przekonania biorę najtańszy z możliwych – przychodzę do domu mąż mówi „aha znowu test zapomniałem” – wstaje rano następnego dnia idę zaspana do łazienki na pralce leży test mówię „osz kurde no dobra chodź tu” – biorę prysznic, myję zęby, prostuję włosy, nakładam makijaż, gdy skończę sięgam po test mówiąc „no pokaż co tam masz” – [do tej pory były same negatywy więc wychodząc do pracy mówiłam mężowi „z testu nici” a mąż „jakże by inaczej”] – tutaj na potrzeby sytuacji zakładamy że jest pozytywny no więc lukam na test „no pokaż co tam masz” widzę dwie kreski – chwila namysłu lukam znowu – „no chyba sobie ze mnie żartujesz” – idę do męża pokazuję test „patrz co mam” – mąż „no co kolejny test” – „no ale pozytywny dwie kreski” – „a pierdzielisz” – „no spójrz są dwie” – znam męża i wiem co by powiedział bo już wie jak to wszystko funkcjonuje „no dobra są dwie i co dalej, aha badania z krwi, to kiedy idziesz?” – „no po pracy pójdę” – „ok, ale myślisz że się udało” – „nie wiem może to pomyłka” – „no zobaczymy” – … – zakładam że odbieram betę która jest prawidłowa – mąż „hmmm ciekawe co wyjdzie na drugiej” – … – odbieram drugą betę jest ok – mąż „to co możemy się już cieszyć” – „chyba tak” – „trzeba wizytę u lekarza zamówić” – „już to zrobiłam” – „o boże to tak się czuje facet który ma zostać tatą” – „no a jak się czujesz” – „jak Emilka z Animków” – „yyyyyy a czemu tak” – ”bo mam cię ochotę tak wyprzytulać i wytarmosić jak ona te zwierzątka” – no tak mój mąż jest fanem wszelkich bajek mimo że teoretycznie już dawno dawno dawno temu z nich wyrósł. Walczymy dalej mimo przeciwności losu czy to z dr Bocianem czy bez niego.

  19. W konkursie nie biore udzialu poniewaz posiadam juz dwojke slodkich Potworkow, ale post przywolal wspomnienia, wiec napisze jak to bylo z nami. 😉

    Kiedy zaszlam w pierwsza ciaze, po dlugich, 3-letnich staraniach, test zrobilam w obecnosci meza. Razem sie w niego wpatrywalismy. Kiedy pojawila sie wyrazna druga kreska, oboje spojrzelismy na siebie z mieszanka szoku oraz niedowierzania. Zadnej, radosci, smiechu, nic! Kompletnie nas zamurowalo. 😉

    Kiedy zaszlam w ciaze #2, test zrobilam sama. Karmilam corke piersia, okres jeszcze mi sie po pierwszej ciazy nie wyregulowal, wiec robilam go bardziej z ciekawosci, wyzywajac sie w myslach od idiotek. No bo jak to, na pierwsza ciaze czekalam 3 lata, a teraz mialo sie udac w 2 miesiace?! Ale pewne objawy nie dawaly mi spokoju, wiec test zrobilam. Cichcem, bo spodziewalam sie negatywnego i nie mialam zamiaru nic mezowi mowic, zeby nie pukal sie w czolo. 😉 A tu dwie kreski! Polecialam do sypialni, gdzie maz odsypial nocke, szturchnelam go szepczac „Obudz sie, jestem w ciazy!”. A on obrocil sie na drugi bok, przykrywajac szczelnie koldra i burczac sarkastycznie „Tak, tak, oczywiscie…”.

    Romantyzm starego malzenstwa. 😀

  20. Jeśli nam się uda i zostanę w końcu Mamusią to wiem w jaki sposób przekażę tę cudowną wiadomość mojemu Mężczyźnie czyli PWT (Przyszłemu Wspaniałemu Tatusiowi). Mój mężczyzna jest zagorzałym kibicem Lecha Poznań i jestem pewna, że niezależnie od płci naszego dziecka będzie chciał Mu/Jej przekazać wszystkie wartości jakie są dla Niego Ważne. Klub Lecha jest dla Niego ważny, nie najważniejszy bo mój Mężczyzna jest także Patriotą i Rodzina oraz Ojczyzna są dla Niego Najważniejsze. Jednak by sprawić Mu ogromną przyjemność i połechtać Jego męskie, tatusiowe EGO kupiła bym malutkie buciki z logo Lecha Poznań. Buciki razem z pozytywnym testem ciążowym zapakowała bym w ładne białe pudełeczko obowiązane niebieską wstążeczką (kolory Kolejorza to biały i niebieski). Przygotowała bym kolację dla siebie, mojego Sebastiana oraz Jego i moich rodziców. W trakcie kolacji wręczyła bym Mu swój „podarek” i… wszyscy byśmy ryczeli ze szczęścia 🙂 Chciała bym żebyśmy byli w takim gronie, ponieważ nasi rodzice pragną zostać dziadkami i ich radość również by mnie uskrzydliła 🙂 Imiona dla dzieci też już mamy wybrane: dla córeczki- Weridianka, dla synusia- Tycjanek. P.s. Nie mamy tez nic przeciwko bliźniakom 🙂 Oby nam się udało

  21. Czytałam bloga od dawna nie komentując, teraz gdy przyczytałam wpis odechciało mi się tu zaglądać. Od dawna nie podobają mi się spoty reklamowe. Połowę wyprawki zapewne podarowały Ci firmy, które zareklamowałaś, myślisz że normalnego człowieka stać na tak drogie gadżety? Dlaczego to co musiałaś kupić sama kupiłaś z tańszych firm?

    • Brawo za „odwage” pani anonimowa. Aga nie ukrywala, a wrecz uprzedzila ze wpisy wyprawkowe beda oparte o wspolprace z roznymo firmami. Juz widze zazdrosnico jak Tobie ktos chce cos dac dla dziecka a Ty mowisz NIE. Nie rozumiem tych dziwnych zarzutow. Blog to nie instytucja charytatywna. Aga poswieca tu tyle czasu ze jej sie nalezy. Wstyd mi za takie osoby ktore az sciska ze ktos cos osiagnal i jest zauwanony i doceniony. Poza tym nikt cie nie zaprasza i nie zmusza do czytania.

    • Ludzie chyba nigdy nie zrozumieja ze blog to praca i rowniez forma zarobku. Wejdz sobie anonimowa na blogi np szafatosi, wronek czy szczesliva. Reklamuja tam odkurzacze, sokowirowki, nawet posciele. Wiec odpusc.. Wyprawki dziecku zazdroscisz? Zrozum ze takie wdpolprace to po prostu normalne a jak ci sie nie podoba lub zazdriscisz to wiesz- internet jest duzy.

    • A kto Pani każe kupować te gadżety? Poza tym można poszukac tańszych odpowiedników. Ja kupilam misia szumisia w promocyjnej cenie, a Np kokony do lozeczek produkują inne firmy, w niższych cenach. Wpisy miały charakter informacyjny. Przecież nikt nie zmusza Panią do kupna… A tv to chyba Pani w ogóle nie ogląda- same reklamy, Internet to samo… Ba nawet ostatnio na książce widzialam …

  22. Staramy się z mężem o drugie dziecko juz 18 miesiecy. Wiem dokładnie bo przeżyliśmy już 18 cyklów pełnych nadzieji i bolesnych rozczarowań. Nie wiem jak z taką sytuacją byśmy sobie poradzili gdyby nie nasze prawie już 5 letnie szczęście – synek. Zawsze chcieliśmy mieć troje dzieci. Za synkiem nie czekaliśmy długo, udało się od razu. Teraz mamy problemy i coraz cieżej to znosimy ale nie poddajemy się. Znam siebie i swoje emocje. Gdybym zrobila test i w momencie, w ktorym ujrzalabym dwie kreski z pewnoscia wyszlabym z toalety zaplakana, szlochajaca, rozmazana i jednoczesnie najbardziej szczesliwa na swiecie, z testem w reku. Slowa „jestem w ciazy!” nie bylyby potrzebne.
    Ta chwila, ta sytuacja sama brzmialaby szczesciem i niewypowiedzianymi slowami „kochanie udalo sie!”
    Boze jak ja czekam na ta chwile… Serce na sama mysl jak w slowach piosenki „jak szalone bije”. Wierze w ten dzień!

  23. z Moją kobietą tak bardzo pragniemy dziecka, że pozbawia mnie ona wszelkich wątpliwości, mina z którą wychodzi z łazienki. Wiem dokładnie kiedy robi test, kiedy zamierza go zrobić i kiedy już go zrobiła. Nic nie ukrywa. Jest otwarta i bardzo „gadatliwa” na ten temat 😉 zero tajemnicy i chwili niepewności. Słowa lecą niczym z kałasznikowa, prosto, celnie i z wielkim łomotem 😉 O pierwszym dziecku dowiedziałem się również w podobny sposób. Zawołany słowami „Kochanie choć zobacz czy widzisz to co ja, czy tylko ja to widzę” Jak dziś pamiętam cieniutką bladą niemal niewidoczną drugą kreskę i słowa „Ja też widzę dwie kreski, choć ta druga jest bardzo blada”. Nie było kolacji przy świecach z prezentem na stole w postaci filmowych bucików lub testu z kokardką 😉 Nic spektakularnego, a jednak! 🙂 Chciałbym dowiedzieć się, że będę drugi raz tatą otrzymując prezent ze słowami „niespodzianka” ale to jest niemożliwe 🙂 jeśli się uda, po takim czasie oczekiwania moja narzeczona z pewnością wystrzeli z toalety jak pocisk z procy i obwieści mi tą wiadomość – o ile oczywiście uda mi się zrozumieć jej słowa w tym momencie. A tak pół żartem/pół serio – niespodzianka to będzie, jak moja luba zrobi test gdy nie bedzie mnie w domu, z pewnością wówczas ochłonie i coś fajnego wymyśli 😉

  24. ja nie biore udzialu w konkursie ale chcialam powiedziec, ze w swoim zyciu robilam juz pewnie, ze 30 testow i za kazdym razem modlilam sie zeby tylko byl negatywny 😀 itak mnie naszla mysl jak to czytam co piszecie, ze przewrotne to zycie – najpierw 10-15 lat robimy testy i sie modlimy zeby nie wpasc a potem w druga strone moze byc…:/

  25. Chcę wziąć udział w Waszym konkursie. Nie, nie dla siebie… Dla mojej przyjaciółki, która bardzo długo stara się o dziecko.
    Ja miałam już „szczęście” dwa razy poinformować mojego męża o tym, że spodziewamy się dziecka. Pamiętam jak dziś, gdy w wyobraźni układałam plan tej chwili… Że będzie to niezapomniana chwila. Myślałam o:
    – bucikach,
    – prezencie w postaci małej czapeczki,
    – romantycznej kolacji, gdzie na talerzu podadzą małego smoczka,
    – wieczornej rozmowie nad brzegiem rzeki przy blasku światła
    – zakupie miseczki z napisem „od dziś jem dla dwóch”
    – wymianie kwiatów z wazonu na kwiat kapusty i bociana
    – zabawnym zdjęciu
    A gdy nadszedł ten dzień zapomniałam o całym świecie! Wszystkie plany były nieważne. Godzina 3:00 w nocy, obudziłam się głodna, wyskoczyłam do lodówki i zjadłam całe opakowanie kiełbasek (całe!) hihi Pomyślałam: „co ja robię” i zaświtał mi w głowie pomysł: „idę po test” I do dziś pamiętam jak zobaczyłam dwie kreski! Nie mogłam znaleźć sobie miejsca. Wróciłam do łóżka i położyłam się obok męża. I leżałam tak dwie godziny. Mój brzuch zwariował. Buszowało w nim tysiące motyli. Nawet teraz mam łzy w oczach… Gdy mąż się przebudził spojrzał na mnie i patrzył tak dobrą minutę po czym wypowiedział takie oto słowa:
    „Emanujesz szczęściem” i dotknął mojego brzucha.
    On już wiedział. Bo miłość to porozumiewanie się bez słów.
    Ten moment zapamiętam do końca życia!

    Chcę, aby i moja przyjaciółka mogła poczuć się tak jak ja tamtej nocy!

  26. Dziękuje bardzo podaje adres do wysyłki
    Karolina Neubauer
    Waplewo Wielkie 12/2
    82-410 Stary Targ

  27. Co ty wiesz o niepłodności? Nie rozsmieszaj mnie! Biedulka,taka poszkodowana.Jak wygrasz z niepłodnością po ponad 10latach staraniach metoda in vitro to możesz uznać ze udało się.A to co przeszlas,ok było jakieś przeżycie Ale proszę…inseminacja… Idź tragizuj i uzalaj się nad sobą dalej.robisz z siebie nie wiadomo co z tą twoją widownią,wszystko robisz pod ludzi,czytelników.Wszystkie rzeczy co zamieszczasz tu,na blogu kopiujesz od. Kogoś.zero indywidualizmu,wszystko na pokaz.Ciekawe w którym momencie zgubilas sama siebie? Pewnie to twoje towarzystwo wzajemnej adoracji zje mnie żywcem,a z drugiej strony pewnie nie,bo usuniesz komentarze.Nie zalezym mi na tym,to co masz przeczytać i tak przeczytasz.Żałosna.,udawana,wspaniala Agnieszko…szkoda czasu na ciebie.Muszę się zająć swoimi dziećmi,które wygrałam po dluuugiej walce a nie takiej blachostce jak u ciebie….

    • Ironiczna – mam Ci parę rzeczy do napisania – i zaskoczę Cię. Nie należę do grona wzajemnej adoracji autorki i bloga, bo komentuję tu pierwszy raz. Możesz się czuć „zaszczycona” bo to właśnie Twój komentarz mnie do tego zmusił. Jest granica dobrego wychowania i kultury osobistej a Ty ją właśnie przekroczyłaś. Choć ze względu na swój wiek, zawód i doświadczenie widziałam i słyszałam już naprawdę wiele, to nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać, że ktoś (a tym bardziej kobieta/matka/ ktoś kto sam również pokonał niepłodność) może być tak niesprawiedliwy i wredny, bo inne słowa tu nie pasują.

      To wszystko co napisałaś jest bardzo płytkie, żenujące i krzywdzące. To Ty w tym komentarzu tragizujesz, robisz z siebie bidulkę i poszkodowaną. A pamiętaj, że licytowanie się kto miał ciężej i gorzej nigdy nic nie da, bo zawsze się znajdzie ktoś, kto przeszedł i wycierpiał więcej niż Ty i wtedy to Twoje słowa wydają się użalaniem się nad sobą.

      Poza tym bardzo wiele uczyłam się o osobach takich jak Ty – o hejterach. Bo właśnie nim jesteś. Odezwać się tylko po to by komuś dokopać, pisząc na dodatek samą nieprawdę nie świadczy dobrze o Twoim poczuciu własnej wartości. Takie zachowania wynikają zazwyczaj z: nudy, zazdrości, niezadowolenia z własnego życia. Polecam więc zastanowić się nad tym co Ci dało anonimowe wylanie swojej frustracji na obcą osobę?

      I pomyśl: jesteś mamą, dorosłą kobietą, zakładam że masz męża i dom. Dlaczego tracisz swój czas by śledzić (z komentarza wnioskuję, że na bieżąco) blog którym gardzisz, który wg Ciebie jest kopiowaniem innych, który nic Ci nie daje i go nie lubisz? Nie uważasz, że to również jest mało inteligentne posunięcie? Normalnie funkcjonujące osoby nie tracą życia i czasu by czytać / oglądać i poświęcać swoją uwagę na coś co wg nich nie jest jej warte?

      Pozdrawiam autorkę bloga, mama dwóch synków, psycholog społeczny, stała i wierna czytelniczka tego bloga

    • Przepraszam a kim ty ironiczna niby jesteś i za kogo sie uwazasz żeby decydować kto wie co to niepłodnośc a kto nie? Ja moze nie starałam się 10 lat i nie zaszłam w ciaze dzieci in vitro jak Ty, ale starałam sie 4 lata i zaszłam w ciaze dzieki IUI,. To znaczy ze nie byłam niepłodna? jak śmiesz ty podla osobo tak się wyrazac? i obrazac nie tylko age ale i tysiace innych kobiet ktore walcza o ciaze. i nie wazne ile lat i jakim sposobem. widocznie zapomnialas jak sie czlowiek czuje. obojetnie czy to 2 czy 4 rok walki. To chyba to gówno wiesz o niepłodnosci bo niepłodnosc stwierdza sie juz po 1 roku regularnego wspolzycia. Wiec daruj sobie. a to: „Żałosna.,udawana,wspaniala Agnieszko…szkoda czasu na ciebie.” świadczy tylko i wyłącznie o tym że Ty jesteś załosna i bardzo bardzo nieszczesliwa. Bo nikt kto jest zadowolony z siebie i swoje zycia nie traci czasu by tak pluc jadem jak ty

  28. Aga-mam nadzieję, że absolutnie się nie przejmiesz komentarzem powyżej, nie bierzesz go do siebie ani nic. ba!powinnaś go usunąć (i wtedy mój oczywiście też).
    Nie rozumiem takich ludzi, jak coś się im nie podoba, to po kiego grzyba w ogóle tu zaglądają? wiem,że anonimowść zapewnia w internecie dowolność słów i przykrych komentarzy,ale to właśnie takie anonimowe komentarze świadczą o danej osobie… jak można komuś życzyć, zeby 5,10 czy 15 lat walczył z bezpłodnością- nie mieści się to w granicach mojej świadomości.
    I mogę być nazwana Twoim kółkiem adoracji- po prostu chyba ciągle będzie mnie zadziwiać ten wszechobecny hejt w internecie..
    Rób co robisz do tej pory, bo robisz to świetnie! Ja uważam,że możesz być inspiracją dla wielu! Blog jest cudowny, i pisz go dalej nie zważając na takie słowa
    a jako buddystce nie pozostaje mi nic innego „koleżance ironicznej” mimo wszystko życzyć wszystkiego najlepszego- żeby udało jej się zwalczyć te negatywne emocje. bo one nic dobrego nikomu nie przyniosą.

    • Achia kochana jesteś. Dziekuje za to wsparcie i ciepłe słowa. Nie mam zamiaru się tym przejmować, ani wchodzić w dyskusję z taką osobą. Dawno się przyzwyczaiłam że anonimowość w internecie wyzwala w ludziach to co najgorsze i przekonanie ze pod anonimowym nickiem moga obrazać i oceniac innych. Ale mam to w nosie. Zbyt wiele pozytywnych, dobrych i życzliwych komentarzy, maili i znajomosci dał mi ten blog by jedna osoba podburzyła moją wiarę i pewność żeby robić to dalej. Poza tym ja to lubię. Tak po prostu. A życie mnie nauczyło że nie żyje się po to by zadowalać innych – bo zawsze sie znajdzie ktos komu się nie dogodzi. Żal mi osób które są takie jak Ironiczna, ale to ich sprawa. Usuwać komentarza tez nie mam zamiaru. Nie zgadzam się z ani jednym słowem napisanym przez ironiczna, ale to jest jej sprawa. Jak sie pluje jadem i jest sie wrednym i złosliwym trzeba miec swiadomosc ze to kiedys wróci. Karma zawsze wraca. Ja nie miałabym śmiałośći nigdy nikomu napiać takich niemiłych rzeczy ale widać są ludzie dla których to nie problem.

      • Cieszę się, że to olejesz i się tym nie przejmujesz.
        Pozdrawiam Cię i całe Adamkowo serdecznie i czekam z niecierpliwością na kolejne wpisy 🙂
        ps.i mam nadzieję, ze niebawem, niedługo, oby jeszcze w tym roku będę tu zaglądać i pisac komentarze z perspektywy ciężarówki a następnie rónież Mamy. 3maj kciuki 🙂

  29. a gdzie mozna kupić te witaminy czy jak tam je zwał co mnie nie zabije to może mnie wzmocni chociaz nie mam juz sił chyba by mi wigor przydał 😉

  30. Dziękuję za wygraną nadal nie mogę w nią uwierzyć! Jeśli uda się Nam to od razu przekaże Wam relację jak faktycznie poinformowałam Męża 😁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *