O postępowaniu z dziećmi

Problemy wychowawcze

Problemy wychowawcze z dzieckiem wykazu­jącym objawy zaburzeń zachowania są zło­żone i trudne. Przezwyciężanie ich wymaga nie tylko bezpośredniego działania i metod represyjnych, ale przede wszystkim przemyś­lanych i ciągle doskonalonych sposobów za­pobiegania występowaniu ujemnych objawów w wychowaniu dziecka.

Fakt wystąpienia zaburzenia to już końco­wy wynik niekorzystnej sytuacji dziecka i ne­gatywnych oddziaływań na przestrzeni kilku ostatnich lat jego życia, a nawet we wczes­nym okresie jego dzieciństwa. Spróbujmy więc wyciągnąć z całości naszych rozważań wnio­ski praktyczne, które by choć w pewnej mie­rze miały charakter porady praktycznej — co czynić, aby wychowanie dziecka dawało sa­tysfakcję.

Dla prawidłowego wychowania dziecka nie­zbędna jest wiedza o jego rozwoju i wycho­waniu. Stwierdzenie, że „każde dziecko jest inne”, nakazuje konieczność indywidualnego podejścia wychowawczego rodziców. Obok wiedzy niezastąpionym atutem wychowaw­czym, przy którym rola pouczeń słownych jest bardzo słaba, okazuje się być prawość po­stępowania i konsekwencja rodziców. Dziec­ko w dużej mierze uczy się i wychowuje, na­śladując rodziców. Nasze reakcje i sposób bycia to bardzo sugestywne wzorce. Osobo­wość naszego dziecka kształtuje się w dużej mierze pod wpływem tego, jak organizujemy jego życie i pracę w domu.

Dziecko w rodzinie musi mieć zapewnioną należną mu pozycję, opartą na miłości, sza­cunku i zrozumieniu rodziców, musi wiedzieć, co do niego należy, co mu wolno, a jakich zachowań musi unikać. Nieład w życiu rodzin­nym pozbawia rodziców stałości i ciągłości wychowawczych wpływów oraz wytwarza w dziecku poczucie zagrożenia. Stoi więc przed nami zadanie właściwej organizacji życia ro­dzinnego, wpływającej na wytworzenie ko­rzystnej atmosfery wychowawczej w rodzinie, odpowiednie dozowanie nastroju pogody i życzliwości, poszanowanie godności osobistej dziecka i jednolitości w stosowaniu wobec niego środków wychowawczych.

Dobra atmosfera w rodzinie jest wypadko­wą wielu czynników, między innymi dobrego współżycia rodziców i dzieci, zaufania, wspól­nej troski o prawidłowe wychowanie dziecka oraz jednakowego traktowania wszystkich dzieci. O rodzinnej wspólnocie można mówić tylko wówczas, gdy jej członków łączy silna więź uczuciowa.

Zadaniem naszym jest więc troska o wy­tworzenie silnej więzi emocjonalnej łączącej nas z dziećmi, w każdej sprzyjającej ku temu sytuacji, głównie podczas wykonywanych wspólnie prac. Dziecko włączone w trud ro­dziców szanuje ich pracę, ponieważ mieści się w niej i jego wkład.

Nigdy nie lekceważmy trosk i zmartwień dziecka, starajmy się wspólnie je usunąć. Nie odkładajmy nigdy rozmowy z dzieckiem na dzień następny, jeśli odczuwa ono taką potrzebę dziś. Wychowanie dziecka nie za­leży wyłącznie od ilości czasu, jaki się mu poświęca, lecz przede wszystkim od sposobu przekazywania wiedzy życiowej i od doboru odpowiednich momentów, w których porada nasza jest niezbędna.

Kolejna rada dotyczy pomocy dziecku w nauce. Właściwa pomoc nie polega na spora­dycznym sprawdzaniu odrobionych zadań lub „odpytywaniu” z wyuczonego materiału. Zasadniczą rzeczą jest czujna, systematyczna i wnikliwa obserwacja dziecka, jego możliwości intelektualnych, tempa i umiejętności orga­nizowania sobie pracy, wielkości wkładanego wysiłku itp. Obserwując dziecko, łatwiej możemy wychwycić moment, gdy zjawia się pierwsze niepowodzenie w nauce, gdy znika zainteresowanie nią, a przychodzi zniechęce­nie. Dzięki temu nie dopuszczamy do na­warstwienia się braków, udzielamy dziecku we właściwym momencie pomocy — wyjaśnia­my, ćwiczymy, pomagamy w pokonaniu trud­ności, mobilizujemy do wysiłku umysłowego. Pamiętać należy, że jeżeli dziecko ma po­ważne i narastające trudności, nie radzi so­bie z nauką, to trzeba być bardzo ostrożnym w osądzaniu go czy w karaniu- Korzystajmy w takich przypadkach z pomocy specjalistów- -lekarzy, pedagogów i psychologów, którzy postawią diagnozę i ukierunkują pracę z dzieckiem. Im wcześniej udamy się z dziec­kiem do poradni, tym bardziej korzystne bę­dzie to dla niego.

Każdą wolną chwilę poświęcajmy na bu­dzenie w dziecku zainteresowań, będących znakomitym środkiem wychowawczym. Czas spędzany z dzieckiem na spacerze, wyciecz­ce, rozrywce czy rozmowie zacieśnia więzi rodzinne, dziecko czuje się pewne siebie, nie musi kłamać, gdyż wie, że znajdzie w nas zrozumienie.

W związku z powyższym decydującą rolę w pracy nad dzieckiem odgrywa osobowość ro­dziców.

Właściwie zorganizowany tryb życia, odpo­wiednie odżywianie, sport, zajęcia pozalek­cyjne i pozaszkolne mogą stać się trafnym i obiecującym sprzymierzeńcem rodziców w pracy nad eliminowaniem zaburzeń. Boryka­nie się z trudnościami w oderwaniu od ota­czającego życia i czynników powodujących złe zachowanie jest zupełnie bezcelowe.

Bez względu na to, jakie sposoby zastosu­jemy, żeby dziecku pomóc, jedno jest oczy­wiste: pracy tej nie można odkładać, czekać, „aż trudność sama minie”, ani czegokolwiek zaniechać. Nie jest to bowiem praca na je­den dzień czy tydzień, lecz codzienny żmudny wysiłek.

Mimo iż wychowanie rodzinne ma charak­ter naturalny, nie może ono być pozbawione koncepcji ogólnej, jednoznacznie określają­cej zadania i sposób ich realizacji. Brak ta­kiej koncepcji jest źródłem systematycznie popełnianych błędów wychowawczych, postę­powaniu z dzieckiem nadaje charakter nie­konsekwentny, rzutuje negatywnie na całą atmosferę domu jako najbliższego i najsilniej oddziałującego środowiska wychowawczego. Pozbawione koncepcji, spontaniczne oddzia­ływanie rodziców potęguje stany wewnętrzne­go nacięcia i niepokoju dziecka.

Niezbędnym czynnikiem w pracy nad eli­minowaniem zaburzeń jest wspólny, uzgod­niony ze szkołą kierunek postępowania z dzieckiem. Współdziałanie ze szkołą musimy opierać na zrozumieniu potrzeb dziecka. Rozsądny, oparty na rzetelnej wiedzy-i miło­ści stosunek do dziecka w najbliższych mu środowiskach, jakimi są dom i szkoła, to pod­stawa w pracy nad wyeliminowaniem wystę­pujących zaburzeń.

Życzeniem autorki jest, aby publikacja ta pobudziła rodziców do zrewidowania swoich postaw, wykorzystania proponowanych metod i środków wychowawczych oraz by wywołała zainteresowanie problemami wychowawczymi i literaturą pozwalającą na bardziej wszech­stronne poznanie zagadnień związanych z rozwojem i wychowaniem dziecka. Pozycje wyjściowe może stanowić literatura podana w wykazie bibliograficznym.

Wczasy z dzieckiem

Wypoczynek wczasowy stał się współcześnie bardzo popularny. Najbardziej rozpowszech­nionym modelem są organizowane przez za­kłady pracy czternastodniowe wczasy indywi­dualne bądź rodzinne.

Obserwacja sposobu wypoczywania rodzi­ców i ich dzieci na wczasach dostarcza wie­lu niepokojących spostrzeżeń, tak jest on da­leki od wzoru godnego naśladowania. Domy wczasowe nie specjalizują się, niestety, w or­ganizacji wypoczynku dla dzieci i młodzieży.

Wspólny pobyt rodziców z dziećmi jest do­skonałą okazją do bliższego ich poznania, a także do pokazania się dzieciom od innej strony niż w życiu codziennym. Często dzieci odkrywają, że ich rodzice są zupełnie inni na wczasach niż w domu, nie spieszą się, są częściej uśmiechnięci, umieją grać w piłkę, dobrze pływać, żeglować itp.

Często nowe spojrzenie na dziecko wyra­biają sobie rodzice podczas wspólnych spacerów, gier i zabaw wymagających zręczno­ści, umiejętności sportowych i praktycznych. Ze zdumieniem i nie ukrywanym zadowole­niem patrzą na dziecko podczas prowadzo­nych z nim rozmów, dyskusji o wydarzeniach czy okolicy, w której przebywają. Podczas wspólnych wędrówek odkrywają nie dostrze­gane w domu zainteresowania dziecka. A w kontaktach z innymi dziećmi mogą dostrzec niepokojącą zuchwałość dziecka, agresję, brak umiejętności współdziałania z nimi, nie­śmiałość bądź nadmierną chęć przewodzenia.

Mając cały dzień do dyspozycji, mogą ro­dzice poświęcić sporo czasu, by poznać dzie­cko, przyjrzeć mu się dobrze i reagować w spokoju na jego niewłaściwe zachowania.

Wspólny pobyt na wczasach stwarza szero­kie możliwości praktycznej nauki racjonalne­go organizowania wolnego czasu. Zamiast posługiwać się zasłyszanymi historiami, co można i co ktoś robi w czasie wolnym, rodzi­ce mogą dać autentyczne, konkretne przykła­dy, jak spędzać kolejne dni na wczasach, jak organizować czas, aby zajęcia rozwijały oso­bowość i sprzyjały eliminowaniu występują­cych zaburzeń bądź przeciwdziałały im.

Na wczasach ilość czasu na zajęciaz dzieć­mi jest o wiele większa niż podczas roku szkolnego i pracy rodziców. Terapia z. dziećmi uczęszczającymi np. na zajęcia do poradni trwałaby nieraz kilka miesięcy, podczas gdy w czasie codziennego wspólnego pobytu i ćwiczeń uzyskuje się pozytywny rezultat po miesiącu. Mam tu na uwadze dzieci jąkające się.

Dobrze jest, gdy rodzice przed wyjazdem z dzieckiem zasięgną porady u logopedy, ustalą, jak pracować nad eliminowaniem za­burzeń mowy. Zamiast brak zainteresowania dzieckiem lub po prostu niechęć do pracy z nim usprawiedliwiać troską o jego odpoczy­nek, starajmy się wykorzystać wszystkie mo­menty sprzyjające ćwiczeniom. I tak np. pod­czas marszu zwracamy uwagę dziecka na pra­widłowe gospodarowanie oddechem. Siedząc nad brzegiem rzeki lub na łące, zachęcamy dziecko do śpiewu i śpiewamy z nim wspól­nie. Jest to — o czym’ wspominaliśmy już na początku książki — doskonała forma, która w przypadku jąkania się i zacinania usuwa za­burzenie niejako automatycznie.

Pamiętając o tym, że dziecko jąkające się niechętnie nawiązuje kontakty z innymi, sta­ramy się powierzać mu dokonywanie np. za­kupu biletów na różnorodne imprezy, zachę­camy do rozmowy z przewodnikiem, który oprowadza nas po miejscowości, itp.

Bezpośrednie uczestnictwo na wczasach w codziennym życiu dziecka daje dużą możli­wość zwracania uwagi na przestrzeganie za­sad poprawnej wymowy.

Wakacyjna praca z dzieckiem, odbywająca się w odmiennych warunkach, w przyjaznej atmosferze, pozbawionej sytuacji ostrych, na­piętych, a także kar, sprzyja wzmocnieniu równowagi psychicznej, wiąże emocjonalnie rodziców z dziećmi. Uwagi rodziców o spo­sobie zachowania się dzieci, wypowiadane spokojnie, rzeczowo i z umiarem, nie budzą wątpliwości dzieci o tym, co dobre, a co złe.

Różnorodność przemyślanych zajęć, spra­wiających przyjemność zarówno dzieciom, jak i rodzicom, sprzyja dobremu samopoczuciu, rozwija myślenie, pamięć, koncentrację uwa­gi, aktywność, motywację i zainteresowania. Zabawy i gry na powietrzu oraz gimnastyka poranna całej rodziny przyczyniają się do rozwoju ogólnej sprawności, sprzyjają czyn­nemu relaksowi, wyzwalają nadmiar energii, ukierunkowują pożądane działania dzieci.

Tymczasem większość rodziców chce się na wczasach pozbyć wszelkich trosk rodziciel­skich. Zajęci życiem towarzyskim, pozostawia­ją dzieci bez opieki, nie interesuje ich, co robią w czasie między jednym a drugim po­siłkiem, gdzie przebywają i z kim. Starsze dzieci mają więc zupełną swobodę, z której w pełni korzystają.

Młodsze dzieci wychodzą na podwórko i same bawią się w piasku lub z rówieśnikami. Wszelkie zaistniałe wśród dzieci spory roz­strzygane są przez rodziców wymierzaniem kary fizycznej lub zamknięciem w pokoju. Za­jęci grami towarzyskimi, rozmowami z sąsiadami z wczasów rodzice „nie mają czasu” na przeanalizowanie przewinienia dziecka i za­stosowanie mądrej wychowawczo, przemyśla­nej kary. Pozostawione same sobie dzieci niszczą sprzęt domu wczasowego, narażając się przy tym na liczne niebezpieczeństwa.

Brak zainteresowania dziećmi widoczny jest wszędzie — na plaży, na łące, nad rzeką itp., a więc w terenie otwartym, stwarzającym z jednej strony szerokie możliwości prowadze­nia zabaw z dziećmi, a z drugiej — pełnym niebezpieczeństw. Jakże często widzimy opa­lających się na plaży rodziców, nie zwracają­cych najmniejszej uwagi na dzieci.

Rodzice nie wykazują chęci współdziałania z dzieckiem w zabawie, nie zdradzają potrze­by obcowania z nim. Co gorsze – bardzo często zdarza się, że wysyłają dzieci na kolo­nie, obozy i inne formy wypoczynku, a sami w tym czasie wyjeżdżają na wczasy. Z peda­gogicznego punktu widzenia jest to zjawisko wielce niepokojące. Zważywszy, iż w ciągu ro­ku nadmiar obowiązków zawodowych z reguły uszczupla czas rodziców, przeznaczony na bezpośredni kontakt z dzieckiem, nie powin­no dochodzić do zaprzepaszczania szansy wspólnego pobytu na wczasach. Dopomina­nie się o zatrudnienie w ośrodku wczasowym instruktora do pracy z dziećmi nie oznacza, że rodzice będą zupełnie zwolnieni od opie­ki i oddziaływania wychowawczego na swoje dziecko.

Wczasy rodzinne są bardzo pożądaną for­mą wypoczynku. Przemyślenia wymaga jednak program, aby czas był spożytkowany w spo­sób właściwy, aby przyczyniał się do rozłado­wania i usuwania napięć psychicznych, do za­chowania zdrowia psychicznego rodziców i dzieci.

Głównym celem pobytu na wczasach jest rekreacja psychofizyczna, pojmowana jako proces odnowy sił fizycznych i psychicznych po wysiłku, jakim dla dzieci jest nauka, a dla rodziców praca zawodowa. Rekreacja psy­chiczna spełnia rolę czynnika równoważące­go i obniżającego przeciążenia psychiczne oraz zapobiegającego powstawaniu wielu za­burzeń zachowania u dzieci.

Dziecko przejmuje stany emocjonalne — gniew, wesołość, entuzjazm, smutek itp. — w sposób zupełnie bezpośredni od rodziców podczas obcowania z nimi. Oderwanie od co­dziennych trosk domowych i zawodowych pod­czas wypoczynku na wczasach stanowi do­skonały okres do pozytywnego oddziaływania na psychikę dziecka, na jego nastrój i zdro­wie. Dziecko wchłania w siebie te różne sta­ny emocjonalne, zarówno pozytywne, jak i negatywne, które kształtują jego osobowość. Dlatego uczuciowy stosunek do dziecka decy­duje o jakości jego zachowania i pracy szkol­nej.

Warunki do pracy

Niemniej ważne jest przygotowanie warun­ków do pracy. Gdy dziecko ma na stałym miejscu przybory, nie traci czasu na ich po­szukiwanie. „Mamusiu, nie widziałaś moich kredek? Wczoraj je tu położyłam”. „Mamusiu, gdzieś mi się zapodział zeszyt do geografii”. „Gdzie ja mogłam go położyć?” „Znowu mi ktoś zabrał atlas” itd., itd. Poszukiwania przyborów, książek i zeszytów zajmują wiele cennych minut, które mogą być wykorzystane na naukę. Podczas tych poszukiwań rozpra­sza się uwaga, która przy odrabianiu zadań powinna być maksymalnie skupiona.

Musimy uczyć dzieci utrzymywania ładu i porządku w miejscu przeznaczonym do pracy. Należy dopilnować, by wszystkie potrzebne do pracy przedmioty dziecko miało w zasięgu ręki, by nie wstawało i przemierzało kilka razy pokoju, gdy potrzebna jest linijka czy piórnik. Pióra, ołówki, zeszyty itp. po pewnym okresie używania muszą być zastąpione no­wymi. Każdy z tych przedmiotów musi dzie­cko mieć w zapasie, by nie przerywało sobie pracy i nie było zmuszone w najmniej odpo­wiednim momencie odrywać się od zadań, by kupić potrzebne pióro, farby itp.

Znacznie lepsze będą wyniki, gdy praca dziecka odbywać się będzie w dobrych wa­runkach higienicznych. Chodzi tu głównie o dobrze przewietrzony, wysprzątany pokój oraz ciszę. Przy dużym dopływie tlenu umysł pra­cuje sprawniej, a cisza sprzyja skupieniu się nad zadaniem. Głośne rozmowy, krzyki, zbyt głośno grające radio czy telewizor są bodź­cami rozpraszającymi uwagę, uniemożliwiają­cymi efektywną naukę. Uwagi rodziców w ro­dzaju: „Patrz do książki i ucz się, a nie słu­chaj, o czym rozmawiamy”, albo: „Pilnuj nauki, a nie naszych rozmów” — w niczym nie zmieniają sytuacji, w jakiej pracuje dzie­cko. Należy tak ułożyć życie w rodzinie, aby na czas odrabiania zadań w domu panował spokój i cisza.

W organizacji warunków do nauki w domu należy zwrócić uwagę na właściwe oświetle­nie. Złe światło to nie tylko osłabienie wzro­ku, które prędzej czy później da o sobie znać, ale też i gorsze wyniki w pracy.

Źródło światła powinno znajdować się z lewej strony, by przy pisaniu dziecku nie za­słaniał linijek w zeszycie cień jego pióra i ręki. Najlepsze i najzdrowsze do pracy jest światło dzienne. Przy dobrym oświetleniu sztucznym — lampa stojąca na stole z lewej strony, tak by światło padało tylko na stół — mniej się męczy wzrok niż przy świetle sła­bym. Zbyt silne, jaskrawe oświetlenie też nie jest korzystne, gdyż podobnie jak światło sła­be szybko wywołuje zmęczenie i rozdrażnie­nie.

Poza tymi zewnętrznymi warunkami, od któ­rych zależy, czy nasze dziecko chętnie się uczy i odrabia zadania domowe, ważną rolę odgrywa umiejętność planowania pracy i wy­konywania właściwych czynności we właści­wym czasie.

Dzieci wykazujące zaburzenia w zachowa­niu na ogół są chaotyczne, niedokładne, chcą zrobić dużo, lecz często brak im do tego sil­nej woli. I tu z pomocą muszą pospieszyć ro­dzice. Postarajmy się razem z dzieckiem za­planować pracę przynajmniej na kilka dni. Dotyczyć to może na przykład poprawy w za­kresie opanowania techniki pisania, opano­wania tabliczki mnożenia bądź wykonania wymarzonego przez dziecko modelu samolo­tu itp. Pomóżmy dziecku tak zaplanować ilość materiału na dany dzień, by było w stanie zrealizować postawione zadanie. W przeciw­nym razie traci ono wiarę we własne siły, zniechęca się do podejmowania nowych wy­siłków, staje się leniwe, nie rozwija swych zainteresowań.

Przyczyna przypadkowego lenistwa może tkwić w przerwach w pracy szkolnej, spowo­dowanych najczęściej nieobecnością dziecka w szkole. W tym czasie gromadzi się opóźnie­nie, dziecko nie może osiągnąć postępów w nauce na równi ze swymi kolegami. Efektem tego stanu są słabe oceny i wymówki rodzi­ców, które zniechęcają dziecko do nauki.

Wśród dzieci tzw. leniwych jest wiele ta­kich, od których rodzice żądają wysiłku prze­kraczającego ich możliwości. Zbyt ambitni rodzice pragną zrealizować poprzez swoje dzieci własne aspiracje, nie licząc się z ich warunkami psychofizycznymi. We wszystkich tych przypadkach lenistwo jest formą bezsil­ności i obrony przed nadmiarem narzuconej nauki.

Lenistwo może być również środkiem pew­nej presji na otoczenie. Ociągając się z wy­konaniem jakiejś czynności, dziecko wykorzy­stuje zniecierpliwienie rodziców dla uzyskania pomocy. Matka nie może znieść np. zbyt wol­nego tempa, w jakim dziecko składa swoje książki i przybory, włącza się więc do pracy i sama porządkuje miejsce pracy dziecka lub — zaniepokojona, że dziecko spóźni się do szkoły, gdyż zbyt powoli się ubiera — sama wkłada mu płaszcz, zapina guziki, wkłada czapkę itp.

Dziecko często ganione, przytłaczane ciąg­łymi uwagami może się szybko zniechęcić do pracy. Lenistwo staje się wówczas ucieczką od spraw powodujących nieustanną krytykę i ochroną.

Znajomość wszystkich tych przypadków jest konieczna, by rodzice – po znalezieniu przy­czyn – mogli skutecznie i życzliwie interwe­niować, a nade wszystko rozumieć, że po­chopne uznanie dziecka za leniwe może wy­rządzić mu krzywdę, pogłębiając jego zabu­rzenia.

Rozsądni rodzice nie będą więc z góry obwiniać dziecka o lenistwo lub złą wolę, ale spróbują poznać przyczynę, dla której dziec­ko nie robi w określonym czasie tego, co ro­bić powinno. Dopiero wtedy można się zasta­nowić nad podjęciem odpowiednich kroków. Tego’ rodzaju postępowanie — poznanie sy­tuacji, określenie przyczyny, wybór środków zaradczych – jest o wiele trudniejsze niż sto­sowanie kary i na ogół bardziej skuteczne. Serdeczne i życzliwe zastanowienie się, jak dziecku pomóc, wymaga wczucia się w sy­tuację dziecka i spojrzenia jego oczami na rzeczywistość, na którą my patrzymy zupełnie inaczej.

Nie oceniać pochopnie

U dzieci drażliwych, z poczuciem małej war­tości, może powstać zniechęcenie do lekcji, do szkoły i do wykonywania jakichkolwiek czynności w domu. Rodzice mówią wtedy o lenistwie dzieci. Dziecko rozdrażnione, wy­czerpane złą organizacją pracy, nielubiane, obserwujące konflikty między rodzicami – jak­kolwiek umysłowo dobrze rozwinięte – nie jest w stanie wywiązać się z nałożonych na nie obowiązków, nie potrafi dostosować się do ustalonego rytmu pracy. W ten sposób zaszeregowują je rodzice do kategorii dzieci leniwych. Do tej samej grupy zaliczają nie­słusznie dzieci chore i zmęczone, dzieci wąt­łe, opóźnione w rozwoju uczuciowym i rucho­wym, dzieci zahamowane na skutek nadmier­nej wrażliwości, niezrównoważone, buntujące się przeciw otoczeniu na skutek złego ich tra­ktowania.

Dokonując takiej klasyfikacji, najbardziej leniwi wydają, się być sami rodzice, którzy zbyt pochopnie oceniają, nie starając się przedtem dobrze dziecka poznać ani go zro­zumieć. Lenistwo nie istnieje w oderwaniu. Jest ono symptomem określonych zaburzeń, których przyczyny trzeba znaleźć.

Należy wziąć pod uwagę braki fizyczne i psychiczne dziecka oraz rodzaj zaburzenia, które sprawia, że dziecko nie może skupić się do pracy, wzrasta w przekonaniu, że nic do­brze nie wykona, więc lepiej nic nie robić. Należy wystrzegać się porównywania dziecka, które uchodzi za leniwe, z rodzeństwem lub kolegami, gdyż wyrządzamy mu tym dużą krzywdę. Duże znaczenie dla zapobiegania „lenistwu” ma właściwy rozkład lekcji i prze­strzeganie higieny pracy umysłowej.

Nauce dziecka w domu powinien towarzy­szyć przyjemny, pogodny nastrój, zachęcający do pracy, pomagający w trwałym opanowa­niu materiału. Błędem jest „rozprawianie” się z dzieckiem wtedy, gdy zasiada do odrabia­nia zadań, za niestaranne pismo, błędy, sła­be oceny, niedbalstwo itp.

Ukazywanie dziecku miłych perspektyw związanych z dobrą nauką, przyjemności, któ­re je czekają po odrobieniu zadań domowych (np. spacer, ślizgawka, basen, zabawy z ko­legami na podwórku itp.), sprawiają, że na­sze dziecko chętnie pracuje, nie ociąga się z wykonaniem zadań szkolnych i obowiązków domowych. Należy dbać, aby dziecko było przygotowane psychicznie do pracy, to zna­czy, aby pokonało niechęć do wysiłku, zwła­szcza do wysiłku umysłowego, aby chciało robić w danym momencie to, co zrobić musi. Pamiętać o tym winni przede wszystkim ro­dzice dzieci nadpobudliwych, które nie mogą zmobilizować się do nauki i wykonują wszel­kie inne prace, byle tylko odwlec odrabianie zadań.

Nagroda i kara

Często obserwuje się, że rodzice w swoim postępowaniu z dzieckiem działają pod wpły­wem chwili. Gdy mają dobre samopoczucie, a wszystkie sprawy układają się im pomyśl­nie, wówczas są wyrozumiali, starają się wy­woływać w dziecku radość i zjednywać jego miłość. Zaspokajają więc różne zachcianki dziecka, spełniają jego prośby, zapominają o popełnionych przewinieniach, odstępują od poprzednio wydanych poleceń itp. Gdy jed­nak zaistnieją niepowodzenia i zmiana samo­poczucia, są zdenerwowani, niecierpliwi, ka­rzą za to, czego kilka dni temu w ogóle nie zauważali, odmawiają dziecku przyjemności, wzmacniają karność itp. W takiej sytuacji dzieci wykorzystują okresy, kiedy rodzice są pogodni i zadowoleni, dla realizacji swoich celów.

Zaprezentowane tu postępowanie rodziców wypacza charakter dziecka, wzmaga jego ner­wowość, uczy ‚kłamstwa, niesolidności. Przy nierównym traktowaniu ze strony rodziców dziecko nigdy nie wie, jak powinno postępo­wać w takiej lub innej sytuacji i co je za to czeka. Jest to bardzo niekorzystne dla pro­cesu wychowania, pogłębia i tak już uciążli­we zaburzenia.

Zachwianie stosunków między rodzicami i dziećmi może być spowodowane nadmiarem stosowanych kar. Rodzice w swej praktyce wy­chowawczej często posługują się nagrodami i karami. Nierzadko jednak bywa, że karanie stanowi przytłaczającą większość w pedago­gicznych zabiegach rodziców.

Nie sprzyja dobremu wychowaniu dzieci ta­kie postępowanie rodziców, jak w przedsta­wionym niżej przykładzie.

Władek, uczeń klasy szóstej, za każdy do­bry stopień otrzymuje dwadzieścia złotych. Po wizytach rodziców w szkole, gdy nauczyciel „zbytnio nie narzeka na zachowanie i nau­kę”, Władek otrzymuje sto złotych. Pieniędz­mi wynagradzają również rodzice poprawne zachowanie Władka wobec nich oraz wyko­nanie niektórych prac domowych: zakupy, wynoszenie śmieci, przyniesienie węgla itp. Początkowo chłopiec oszczędzał otrzymywane pieniądze z zamiarem kupna sprzętu sporto­wego, lecz brak zainteresowania rodziców co do celowości wydatków sprawił, że Władek kupował słodycze dla kolegów, by go przy­jęli do swojej paczki, a później papierosy i wino. Na uwagę nauczyciela, że „Władek ma przy sobie zawsze pieniądze i to dość zna­czne kwoty”, ojciec zareagował stwierdze­niem, że „dziecko musi mieć parę groszy na własne wydatki”.

Stosowanie nagrody wymaga ze strony ro­dziców starannego przemyślenia. Nagradzać należy usiłowania dziecka, jego dobrą wolę, a tym samym mobilizować je do rzetelnej pracy. Nagradzając tak jak rodzice Władka, uczymy dzieci interesowności, nieobowiązkowości, nieodpowiedzialności, braku poszano­wania dóbr, które często zdobywane są cięż­ką pracą rodziców. Na porządku dziennym są pytania: „A co mi za to kupisz?” „A co dostanę za dobre świadectwo?” itp. Rodzice rozmyślają długie godziny nad tym, co kupić dziecku w nagrodę za dobre zachowanie czy stopnie, bo „przecież ono już wszystko ma”. Stosowanie nagród w wychowaniu naszych dzieci wymaga uprzedniego przemyślenia: za co i kiedy nagrodzić dziecko. Zwłaszcza dzie­ci, którym poświęcona jest ta książka, wyma­gają przemyślanego działania rodziców. Na­grody stosowane wobec nich mają do speł­nienia rolę szczególnie ważną.

Dzieci onieśmielone, niewytrwałe zachęca­my do wysiłku, chwalimy za starania i ozna­ki poprawy. Dziecku utrzymującemu w nieła­dzie swoje miejsce pracy lub prowadzącemu niestarannie zeszyty nie powtarzajmy ciągle: „znów tu bałagan”, „jak zwykle w zeszycie nabazgrane”. Przy kolejnym przeglądzie ze­szytów, cuiy tylko jest ku temu jakikolwiek po­wód, nie wahajmy się powiedzieć czegoś w rodzaju: „Już widzę w zeszycie staranniejsze pismo”. Albo: „Ostatnie zadanie jest znacz­nie lepiej napisane niż poprzednie”. Opie- rając się na pozytywnych stronach pracy dzie­cka – a takie zawsze można dostrzec, tylko trzeba uważnie obserwować dziecko i jego pracę — osiągamy lepsze wyniki niż przy nie­ustannym gonieniu. Zatem pochwała, prze­myślana i rozsądnie stosowana, jest ważnym środkiem w pracy z dzieckiem. Nagradzając dziecko, które wymaga szczególnej pomocy ze strony rodziców, nie zapominamy również o rodzeństwie. Żeby nie zakłócać dobrego współżycia w rodzinie, pamiętać musimy o nagradzaniu wszystkich dzieci za różnego ro­dzaju działania nie tylko dla siebie, ale i dla rodziców, rodzeństwa i domu.

Za zachowania niepożądane stosujemy ró­żnego rodzaju kary.

Kara jest świadomie stosowanym zabie­giem wychowawczym, który ma zapobiec po­wtórzeniu czynów niepożądanych. Karzemy więc dziecko za to, że jest niegrzeczne, że nie wykonało polecenia, nie nauczyło się za­danej lekcji i otrzymało złą ocenę itd. Ka­rzemy często w zdenerwowaniu, bez przemy­ślenia, wyładowując własny gniew na dziec­ku – wymyślamy, poszturchujemy, bijemy.

Kary stosowane w stanach złości — nie­sprawiedliwe, poniżające dziecko – wyzwaIają często wrogość, chęć odwetu i niszczą więź uczuciową dzieci z rodzicami.

Aby spełniała swoje zadanie wychowaw­cze, kara musi w świadomości dziecka wią­zać się z przedświadczeniem, że przekroczyło ono przyjęty w domu i w otoczeniu sposób zachowania się, określoną normę. W związku z tym dziecko winno tę normę znać, rozu­mieć jej sens, wiedzieć, dlaczego należy po­stępować tak, a nie inaczej. Powinno umieć przyjętą normę odnieść do siebie i porównać z nią swoje konkretne zachowanie. Tego ro­dzaju mechanizmy mogą skutecznie zapobie­gać przekształceniu napięcia wywołanego ka­rą we wrogość wobec rodziców. Dziecko uka­rane sprawiedliwie (wie, za co) i zoriento­wane, co mu wolno robić, a czego nie wol­no — przeżywa poczucie winy, nie ma żalu do osoby karzącej i wykazuje chęć poprawy.

Najłatwiej jest wymierzać dziecku karę fi­zyczną, bo po prostu nie trzeba nad nią myśleć. Ale w wychowaniu nie może być miej­sca na bezmyślność. Każda’ kara musi być głęboko przemyślana i uzasadniona.

Przed wyborem odpowiedniej kary należy wysłuchać wyjaśnień i ewentualnych uspra­wiedliwień dziecka. Tymczasem jakże często zdenerwowani krzyczymy: „Nic nie mów!”, „Nie staraj mi się tu tłumaczyć!” itp. Ponad­to należy poznać sytuację, w której zaistnia­ło przewinienie, i wyjaśnić dziecku przyczynę kary.

Dobierając rodzaj kary, należy uwzględnić wiek dziecka i cechy jego osobowości.

W stosunku do dziecka wrażliwego wystar­czającą karą będzie sama dezaprobata wy­rażona w słowach lub w sposobie bycia ro­dziców, w ich nieco chłodniejszym, lecz nie wrogim stosunku do dziecka. Mocniejsze bę­dzie upomnienie słowne, rzeczowa wymówka lub nagana w tonie ostrym, lecz wolnym od gniewu i uniesienia.

Pamiętać należy, że musi być dobrze prze­myślany cel nagany, a jej forma i wielkość — współmierne do wielkości i rodzaju przewi­nienia. Dziecko ganione winno odczuwać, że jest równocześnie kochane i że nagana była sprawiedliwa. Żeby ganienie dawało skutek, musi mieć oparcie w przykładzie da­wanym przez rodziców i w ich związku uczu­ciowym z dzieckiem.

Inny sposób powstrzymywania dziecka od niepożądanych zachowań to nakazy i zaka­zy. Jest rzeczą oczywistą, że nakaz i zakaz są nieodzowne w życiu człowieka, lecz zbyt czę­ste i dotyczące najbardziej elementarnych pragnień dziecka prowadzą do niebezpiecz­nych następstw. Nakazy mają na celu bez­pośrednie ukierunkowanie mającej nastąpić działalności dziecka zgodnie z życzeniami rodziców, a często wbrew woli dzieckcf. Zakaz natomiast ma powstrzymać dziecko przed określonym działaniem. Oba te sposoby in­gerowania w zachowanie dziecka wyrażane są krótką formą słowną oraz mniej lub bar­dziej ostrym tonem. Niejednokrotnie zakaz poparty jest groźbą kary (,,Nie wolno krzy­czeć, bo dostaniesz lanie!”).

Przy jasno sprecyzowanych wymaganiach i konsekwencji w postępowaniu z dzieckiem kara w formie zakazu nie jest niebezpieczna dla jego zdrowia. Staje się jednak wyraźnie szkodliwa, gdy spada nieoczekiwanie, jako następstwo wykroczeń wobec – nie znanych dziecku wymagań. Dziecko doznaje wówczas z reguły poczucia krzywdy, a gdy tego ro­dzaju sytuacje powtarzają się, nie czuje się ono bezpieczne, obawia się niezrozumiałych represji (przezwisk, dosadnych epitetów itp.) ze strony rodziców lub innych osób dorosłych. Stan taki często prowadzi do postawy lęko­wej.

Najczęściej stosowanym środkiem karania jest bicie. Uzasadniając rację stosowania te­go środka, rodzice mówią np.: „Jak się ma takie dziecko, to bez bicia się nie obejdzie”, „On by nam na głowę wszedł, jakby nie do­stał”, „On by przewrócił cały dom, tylko pa­sem można go uspokoić”.

A oto, co mówi Zosia, uczennica klasy ósmej, o wymierzaniu jej kary: „Mój ojciec jest bardzo surowy, mama nie. Gdy ojciec powie, to muszę to natychmiast wykonać. Oj­ciec mógłby mnie zabić na śmierć. Pamię­tam, pewnego razu spóźniłam się na obiad, ojciec zbił mnie żyłą gumową do krwi. Gdy w szkole dostanę zły stopień, to krzyczy na mnie z całych sił, jak dostanę piątkę, to wymaga ich więcej. Nigdy ze mną nie rozmawia spo­kojnie”.

Bicie dzieci daje najczęściej efekty pozorne i krótkotrwałe, pozostawia skutki wyraźnie ujemne. U-dzieci w ten sposób karanych po­głębiają się zaburzenia, powstaje poczucie zagrożenia, trwałe lęki, głębokie urazy psy­chiczne, kompleksy trwające przez całe ży­cie, poczucie osamotnienia, niższości, niewia­ry we własne siły, nieufność wobec ludzi, za­mykanie się w sobie, chęć zemsty, agresyw­ność. Dzieci w obawie przed biciem kłamią, uciekają z domu. Uczucie gniewu, jakiego doznają bite dzieci, wyzwala z jednej strony nienawiść, złość, chęć zemsty, z drugiej zaś uczucie bezgranicznego żalu. Staje się to przyczyną zrywania więzi emocjonalnej z ro­dzicami.

Obok wymienionych sposobów postępowa­nia z dziećmi zauważa się również tendencję do ich krytyki, podkreślania niedostatków, ciągłego gonienia, co jeszcze bardziej pogłę­bia zaburzenia. Nadmierne wyolbrzymianie wad i błędów dziecka, stałe strofowanie go w formie: „Ty zawsze jesteś taki niegrzecz­ny”, „Ty zawsze coś spsocisz”, „Ty nigdy nic nie potrafisz zrobić dobrze”, „Jesteś taki roz­lazły” itp. — hamują prawidłowy rozwój, przy­czyniając się do utraty wiary w siebie, bądź wywołują agresywność.

Kara nie może być stosowana zbyt często, gdyż osłabia to emocjonalną więź z rodzica­mi, nie skłania dziecka do zmiany zachowa­nia na lepsze, nie wzbudza w nim zapału do pracy, czyni je niepewnym, złośliwym, a czę­sto wrogim wobec rodziców, rodzeństwa i in­nych ludzi. Zanim przystąpimy do karania, starajmy się poznać dziecko, zrozumieć, dla­czego przynosi złe oceny, dlaczego jest nie­grzeczne, niestaranne, ma konflikty z kolega­mi, niechętnie pomaga w domu. Zanim uka­rzemy, przeanalizujmy własną postawę, za­stanówmy się, co robimy żeby dziecko było lepsze.

Wnikać w motywy zachowania

Oprócz organizacyjnego ukierunkowania ży­cia rodzinnego, stwarzającego normy dla ak­tywności dziecka, zachodzi potrzeba bezpo­średniego wywierania wpływu na jego postę­powanie. Dziecko z zaburzeniami w rozwoju nie potrafi w swoim działaniu kierować się jednocześnie własnymi możliwościami i dąże­niami, jak i wymaganiami, które stawia przed nim otoczenie — rodzice, nauczyciele, kole­dzy. Jego działanie jest w efekcie niekorzy­stne dla niego samego, a w ocenie dorosłych zasługuje na naganę. To z kolei prowadzi do zaburzeń we wzajemnych stosunkach dziec­ka z dorosłymi, a z czasem do poważnych konfliktów, które sprawiają, że zachowanie dziecka jeszcze bardziej odbiega od tego, czego oczekują i żądają rodzice. W tej sy­tuacji rodzice często popełniają błędy wy­chowawcze o sile przekraczającej granice wy­dolności układu nerwowego dziecka.

W rodzinie dzieci uczą się postępować we­dług wzorów przekazywanych im przez rodzi­ców. Zdobywają cały system przekonań, spo­sobów i nawyków postępowania oraz określo­ny tryb codziennego życia. Niezmiernie ważną rolę odgrywa przykład, jaki rodzice dają dzie­ciom. Wychowanie tylko wtedy może przynieść dobre rezultaty, gdy rodzice wymagają od siebie nie mniej niż od swoich dzieci. Chodzi tu o zwykłe codzienne czynności wykonywa­ne w obecności dziecka, sposób postępowa­nia rodziców wobec innych osób, sposób wy­dawania poleceń, uczuciowe zabarwienie słów wypowiadanych do małżonka i do dzie­cka w zwykłych, drobnych sytuacjach codzien­nego współżycia itp.

Rozsądni rodzice zawsze wnikają w moty­wy zachowania dziecka, tłumaczą, przekonu­ją, sięgają do metody najskuteczniejszej, jaką jest łagodna, życzliwa perswazja, starają się poprzez odpowiednio dobrane argumenty i analizę konkretnej sytuacji i konkretnego za­chowania doprowadzić do oceny i wysunię­cia wniosków. Podkreślmy jednak mocno je­szcze raz: tłumaczenie i przekonywanie wte­dy tylko spełnia swoją rolę, gdy przebiega w spokojnej, rzeczowej i przyjemnej atmosferze. W przeciwnym wypadku nie osiąga się za­mierzonego celu.

Na atmosferę spokoju w rodzinie składa się odpowiednie zachowanie wszystkich do­mowników, jednak przede wszystkim zależy ona od postępowania rodziców. Aby w domu panował ład i porządek, domowników obo­wiązuje ściśle przestrzegany regulamin, usta­lający stosunki między nimi na zasadach wzajemnej życzliwości, rozumnych i uzasad­nionych ustępstw, wymagających stosowania w codziennych kontaktach poprawnych form grzecznościowych.

W wielu rodzinach spotykamy brak konsek­wencji w przestrzeganiu norm postępowania.

Dziecko, przyjmując właściwe normy po­stępowania przez wzorzec rodzicielski, speł­niając swe obowiązki — najpierw wobec nich i razem z nimi — czuje się radosne i szczęśli­we. Takie wyniki osiągają jednak tylko ci ro­dzice, którzy wychowanie opierają na dobrze zrozumianym szczęściu i miłości do dziecka od najwcześniejszych lat jego życia. Dziecko winno znać swoje prawa i obowiązki. Nie może się zdarzać tak, by jedne i te same czyn­ności, postawy czy zachowania dziecka — za­leżnie od nastroju rodziców – raz były tole­rowane, innym razem karane.