Jak się zachować?

Nie tak rzadko chłopcy spotykają się z zaczepianiem ich przez męż­czyzn. Dla niektórych takie postępowanie jest zupełnie niezrozumia­łe, inni dopatrują się w nim bardzo przejrzystych intencji.

„Czekałem przed sklepem na kolegę. Przez te kilkanaście minut kręcił się koło mnie jakiś facet i przyglądał mi się natarczywie. Po­tem zauważyłem, że zaczął do mnie mrugać. Czego on chciał? O co mu chodziło? Zachowywał się bardzo dziwnie”.

„W szalecie na dworcu jakiś starszy mężczyzna ordynarnie mnie podglądał. Później szedł za mną dłuższy czas i coś do mnie mówił. Wystraszyłem się i uciekłem”.

„W kawiarni zaczepił mnie bardzo przystojny, starszy ode mnie, ale młody, elegancki mężczyzna. Zaczął rozmawiać o pogodzie, po­tem zapytał, czy nie zechciałbym wypić z nim kawy. Odmówiłem. Moi koledzy twierdzą, że był to «pedał». Zachowywał się bez za­rzutu, był bardzo grzeczny. Nawet wzbudził moją sympatię i gdy­bym nie miał nieokreślonych obaw, pewnie chętnie z nim bym się bliżej poznał”.

„W tramwaju pewien starszy pan przyzwoicie wyglądający, wy­korzystując panujący tłok, zaczął mnie dotykać w «to» miejsce. Po­tem stał się wręcz nachalny, a najgorzej, że się podnieciłem (choć słowo daję, nie chciałem i było mi bardzo głupio). Doszło u mnie do wytrysku. To było straszne! Dlaczego takich drani nie zamykają w więzieniach?!”.

„Czy «pedałowanie» szkodzi? Koledzy mówią, że można na tym nieźle zarobić i że to wcale nie jest straszne. Kilku przyznawało się, że stąd mają pieniądze… Co o tym sądzić?”.

Chcę wyjaśnić te sprawy. Zaczepiający młodych chłopców chcą ich poznać, aby zdobyć partnerów seksualnych. Jedni czynią to subtelnie i kulturalnie, inni mniej wytwornie czy wprost brutalnie. Zawsze jednak chodzi o to samo.

Homoseksualistów w naszym społeczeństwie nie jest wielu. Większość ukrywa swe upodobania, powstaje zatem sytuacja swoistej konspiracji. Jeżeli mężczyzna, który jest homoseksualistą, chce po­znać chłopaka, zdobyć partnera, nie może, przynajmniej nie zawsze, robić tego wprost. Nie wie, czy chłopak, który mu się podoba, ma także tego typu skłonności. Niemniej homoseksualiści chcą zdobywać partnerów, realizować swój popęd. Wielu z nich charakteryzuje brak głębszej zdolności kochania, ich życie polega na ustawicznym poszu­kiwaniu nowych partnerów, na nawiązywaniu nowych znajomości, uganianiu się za przygodami.

W każdym większym mieście są pewne miejsca, w których spo­tykają się homoseksualiści. Są to najczęściej łaźnie, niektóre ka­wiarnie czy bary, wreszcie szalety i ich okolice, czasem niektóre uli­ce, place i skwerki; tam „pikietują” homoseksualiści. W Danii wi­działem przewodnik dla homoseksualistów-turystów. Były w nim po­dane adresy lokali i „punktów” spotkań homoseksualistów z całego świata. W miejscach tych ustawicznie zawierane są znajomości, nie­kiedy także dochodzą do skutku konkretne transakcje, gdyż w tym środowisku często zdarza się prostytucja. Dla ludzi nie zorientowa­nych ruch uliczny jest normalny, spotkania mężczyzn zwyczajne. Ale jeżeli wie się, o co chodzi, co to za dzielnica czy lokal, można zauważyć, że tętni tam swoiste życie.

Homoseksualiści to bardzo różni ludzie. Niektórych z nich pro­stytucja razi, a uliczne, tym bardziej szaletowe sposoby zawierania znajomości nie odpowiadają im. Są tacy, którzy wyżywają się w pi­kietowaniu i szukaniu przygód. Inni może woleliby inaczej zawierać znajomości, ale nie potrafią.

Niektóre miejsca, choćby te wymienione w duńskim przewodni­ku (a były tam i adresy z Polski), są tak typowe i tak „okupowane” przez środowisko homoseksualistów, że chłopak, który tam się prze­winie, budzi uzasadnione podejrzenie, że szuka właśnie takiej zna­jomości i przygody. Jeżeli jeszcze zachowanie jest w jakiś sposób dziwne — na przykład stoi dłużej przed sklepem czy wystawą i na coś czeka — mężczyźni ze środowiska homoseksualistów biorą go za swojego.

Zaczepianie młodych chłopców przez homoseksualistów, szczegól­nie w wielkich miastach, zdarza się często. Zbierając ankiety wśród studentów dowiedziałem się, że co trzeci z nich miał takie przygody. Co trzeci z ankietowanych zaczepkę odczytał właściwie; mogło być wielu, którzy w podobnej sytuacji nie zorientowali się w intencjach napotkanego mężczyzny. Oznacza to, że stopień zagrożenia jest bar­dzo duży i że właściwie wszyscy chłopcy mogą spotkać się z mniej lub bardziej otwartymi propozycjami homoseksualistów. O tym trze­ba wiedzieć.

Myślę, że nie jest przypadkiem, iż niektórzy młodzi ludzie często są zaczepiani w wiadomych intencjach, a inni bardzo rzadko lub wcale. Zależy to niewątpliwie od cech osobistych, bo — tak jak i w układach heteroseksualnych — jedni mają powodzenie, inni nie. Ale podejrzewam, że jest w tym także i coś innego. Decyduje i sposób zachowania się, niekiedy, może nawet nieświadomie, nieco prowokacyjny. Oczywiście, jeżeli nie jest to miejsce szczególnie eks­ponowane, to pół biedy. Ale chłopak, który znajduje się w miejscu znanym jako punkt okupowany przez homoseksualistów i rozgląda się wokoło wyczekująco, nie może się dziwić, jeśli zostanie zacze­piony.

Kolejna sprawa to ocena homoseksualizmu jako zjawiska. Ho­moseksualizm nie jest zbrodnią, uprawiają go również ludzie po­rządni i kulturalni. Ale jest faktem, że w naszym społeczeństwie, które cechuje brak tolerancji w zakresie obyczajowości, homosek­sualiści są spychani na pewien margines. Ich życie nie jest łatwe, a wielu, szczególnie młodych chłopaków, ulega w tych warunkach wykolejeniu. I nie decyduje tu rodzaj popędu czy upodobań sek­sualnych, ale atmosfera, obyczajowość tych środowisk z szaletów i placów. Wielu chłopców podejmuje takie kontakty ulegając nie­zdrowej ciekawości, „dla draki” czy, niestety, dla zarobku. Nie pozostaje to bez wpływu na ich życie i na pewno jest niebezpiecz­ne dla przyszłości. Wielu młodych ludzi, gdy dorośnie, żałuje, że kiedyś dali się wciągnąć w środowisko homoseksualistów.

Jak więc się bronić przed sytuacjami opisanymi w przytoczonych listach?

Na zaczepki nie należy reagować. Jeżeli ktoś zachowuje się zwy­czajnie, nie prowokująco w odczuciu homoseksualisty, nie przeby­wa celowo w miejscach „zagrożonych”, nie spotyka się na ogół z ta­kimi propozycjami wyrażanymi w różnej formie. Jeżeli nie prowo­kując mężczyzn, zostanie zaczepiony, może spokojnie i normalnie powiedzieć: pomyłka. Gorzej, gdy komuś przytrafi się podobna przygoda jak ta w tramwaju, opisana w liście naszego responden­ta. Takie brutalne zachowania mogą mieć miejsce i rację ma ów chłopak, twierdząc, że powinno się za to karać. Gdyby odwołał się do milicji, ów amator tramwajowych przygód mógłby mieć poważ­ne nieprzyjemności. Powiedzmy sobie jednak szczerze, że takie bru­talne napaści mogą spotykać także dziewczęta i dorosłe kobiety, nie tylko młodego chłopca, atakowanego przez homoseksualistę. Do­świadczenie uczy, że zdecydowana reakcja zaczepionego chłopca może w zupełności wystarczyć. Powinien on ostro zwrócić uwagę, aby pozostawiono go w spokoju; zaczepiający nie chcąc, by go ujaw­niono, na pewno zrezygnuje z tej niebezpiecznej dla niego sytuacji i najpewniej wysiądzie na najbliższym przystanku.