Młodzieńcze kłopoty

W czasie pogadanek i spotkań z młodzieżą, zwłaszcza z chłopcami, jednym z częściej poruszanych problemów jest onanizm. Wokół tego zjawiska narosło wiele przesądów i nieporozumień, tak że nawet w czasie konsultacji z dorosłymi pacjentami musimy niekiedy pro­stować błędne oceny.

O cóż więc chodzi, na czym polegają błędy i nieporozumienia?

Onanizmem (masturbacja, samogwałt) nazywamy czynności pro­wadzące do wywołania u siebie samego podniecenia seksualnego aż do osiągnięcia orgazmu, co u chłopców w wieku dojrzewania łą­czy się z wytryskiem nasienia. Najczęściej polega to na mechanicz­nym drażnieniu członka.

Hipokrates — zwany ojcem medycyny, w czasach starożytnych sądził, że płyn nasienny produkowany jest przez rdzeń kręgowy. Twierdził, że zbyt intensywna utrata płynu nasiennego musi pro­wadzić do uszkodzenia układu nerwowego, a więc do różnych scho­rzeń, głównie psychicznych i nerwowych. Pogląd ten opierał się na słabej znajomości anatomii (nie wykonywano wtedy sekcji zwłok ludzkich, a więc nie znano anatomii). Obecnie wiadomo, że płyn nasienny jest produkowany przez gruczoły płciowe i że utrata spermy (łacińska nazwa nasienia) nie ma związku z układem ner­wowym.

Na przełomie wieku XIX i XX wielu uczonych podejmowało badania na temat życia seksualnego ludzi. Okazało się, że onanizm jest zjawiskiem powszechnym wśród młodzieży naszej cywilizacji — szczególnie wśród chłopców. Poddano wtedy rewizji pogląd o szkodliwości onanizmu. Jeżeli jakieś zjawisko jest tak powszech­ne, to chyba nie może mieć zgubnych następstw, ponieważ ich nie zauważono.

Wydaje się, że możemy sobie bez trudu wyjaśnić, skąd bierze się ten nawyk wśród młodzieży.

Chłopcy dogrzewają coraz wcześniej — a dziś przeciętnie w wie­ku około 14 lat. Co to znaczy: dojrzewają? To znaczy, że ich na­rządy płciowe osiągają dojrzałość anatomiczną. Równocześnie wie­my, że w wieku tym człowiek nie osiągnął jeszcze dojrzałości psy­chicznej. Jest dziecinny, „niepoważny” i nie ma możliwości (ani chęci) rozwiązywać swych problemów seksualnych jak człowiek dorosły.

Onanizm jest więc w tym okresie jedyną dostępną formą rozła­dowywania popędu płciowego. Nie jest chorobą — jest wynikiem rozkojarzenia dojrzewania w naszej cywilizacji. U ludów pierwot­nych zasadniczo onanizm się nie zdarza, ponieważ człowiek osiąga tam równocześnie dojrzałość seksualną i psychiczną.

Czy więc onanizm nie jest szkodliwy? Zazwyczaj nie. Może być jednak w pewnych sytuacjach nieobojętny. Kiedy?

Wtedy gdy jest uprawiany zbiorowo, a nie indywidualnie. Nie jest to już wówczas onanizm, ale forma aktywności seksualnej i w konsekwencji może doprowadzić do homoseksualizmu. Jest więc niebezpieczny.

Onanizm uprawiany po osiągnięciu dojrzałości psychicznej i spo­łecznej jest patologią. Powinien być czymś przejściowym. Jeżeli ta­ką formę zaspokajania popędu wybiera dorosły, jest to oczywiste zubożenie swych doznań, swego życia. Ale jest to już osobista spra­wa zainteresowanego.

Onanizm może być także niebezpieczny, ponieważ przeważnie łączy się z pewnymi towarzyszącymi fantazjami. Młody człowiek onanizując się tworzy sobie świat fikcji, w którym żyje. Ten świat może być inny niż rzeczywistość — mogą w nim nie obowiązywać normy etyczne, mogą być to wprost marzenia o treści perwersyj­nej (perwersje to inaczej zboczenia płciowe — nieprawidłowości zachowania seksualnego). Przejście od fantazji do rzeczywistości może być niekiedy trudne, można sobie wyhodować jakieś niepra­widłowe marzenia i skłonności.

Wreszcie mówimy o tak zwanym onanizmie ekscesywnym. Jest to taka sytuacja, kiedy człowiek nie onanizując się ulega nie pla­nowanemu, nie zawinionemu podnieceniu seksualnemu. Natomiast » kiedy sam, celowo, wprowadza się w stan niepokoju i podniecenia — onanizuje się. Ma tu więc miejsce jakby odwrócona kolejność przyczyn i skutków. Bywa wtedy, że chłopak onanizuje się bardzo V często, nawet wtedy, kiedy nie ma pełnych wzwodów. Oczywiście na pytanie „jaka jest norma — ile można bez szkody?” — odpo­wiedzi nie ma. Jest to sprawa indywidualna. Ale na pewno wtedy, kiedy chłopak onanizuje się na przykład w szkole albo celowo re­zygnuje z jakichś zajęć, aby się onanizować, budzi to już pewien nie­pokój. Należy wtedy udać się do lekarza — tak zresztą jak zawsze, gdy w tej dziedzinie życia ludzkiego jest coś niejasnego.

Wielu młodych ludzi stara się ograniczyć uprawianie onanizmu lub wprost go unikać. Często są to ci, którzy skądinąd wiedzą dobrze, że onanizm nie jest chorobą, że nie jest szkodliwy. Sądzą jednak, że jest to czynność nieestetyczna (chyba słusznie) i że jest dowodem niedojrzałości. Też słusznie — ostatecznie onanizm uprawiają normalnie tylko młodzi, dojrzewający ludzie. Takie próby opanowania swego popędu mogą być chwalebne. Nie przesadzajmy jednak i onanizmowi oraz walce z nim nie poświęcajmy zbyt wiele , uwagi.