Moda — wyobrażenia a rzeczywistość

Pewne nawyki, wyobrażenia, wreszcie tak zwana moda w życiu naszego społeczeństwa odgrywają wielką rolę. Wiemy, jak silnie działa na wyobraźnię młodzieży przykład ich idoli, jak bardzo mło­dzi chcą upodobnić się do innych młodych zarówno wyglądem, jak i zachowaniem. Moda narzuca model zachowania: tak powinno być. Do tego trzeba dążyć. Jest źle, trzeba się wstydzić, jeżeli nie odpo­wiada się modelowi, jest się „nienowoczesnym”, jeżeli się nie jest zgodnym z „nurtem czasu”. Określenie: „dziewczyna niewspółczesna” to prawie obraza.

A jakie jest wyobrażenie o życiu seksualnym młodzieży?

A więc: młodzież wcześnie dojrzewa (to prawda), niewiele sobie robi z opinii, poglądów dorosłych (to też trochę prawda). Młodzież wcześnie zaczyna życie seksualne, a stosunki płciowe w środowisku młodzieży są zjawiskiem nagminnym. Trudno znaleźć osiemnastolatkę czy osiemnastolatka — „dziewiczych”. Życie seksualne mło­dzież (wciąż według wersji dorosłych) prowadzi niekulturalnie, nie docenia uczucia, jest nieromantyczna. Choroby weneryczne są po­wszechne. Ulubione zajęcia to prywatki, które są z reguły orgiami seksualnymi, i to zbiorowymi („gwiazda”, „chodzi lisek koło drogi” i temu podobne zabawy).

Taki obraz młodzieży jawi się często dorosłym. I taki obraz czę­sto, zbyt często przyjmuje ona jako prawdę, uważając, że z ocho­tą czy bez trzeba „mieć to już z głowy” i skończyć z „kompro­mitującą cnotą”. Na prywatce trzeba się rozbierać, bo tego wymaga współczesność (nowoczesność?), nakaz chwili, sytuacja. Inaczej pry­watka byłaby kompromitującym dziecięcym „kinderbalilkiem”…

A co mówią wyniki badań?

Coś wręcz przeciwnego.

Zakład Medycyny Szkolnej Akademii Medycznej w Warszawie zainicjował szerokie badania ankietowe na temat życia seksualnego młodzieży. Badania te były przeprowadzane w wielu ośrodkach kraju, w różnych środowiskach. Wynika z nich wiele bardzo cie­kawych informacji. Autorzy stwierdzili między innymi, że życie seksualne młodzieży przed 18 rakiem życia, w porównaniu z bada­niami sprzed lat, nie uległo przyspieszeniu, a opóźnieniu. Przed 18 rokiem, życia tylko około połowa chłopców i dziewcząt miała stosun­ki płciowe. Znaczna część — w chwili wypełniania ankiet — nie miała tego typu doświadczeń seksualnych.

Motywem kontaktów płciowych jest nadal bardzo często uczu­cie, które młodzi określają jako miłość. Co prawda występuje to częściej u dziewcząt. Pierwsze stosunki na ogół były wynikiem roz­mysłu, nieprzypadkowej decyzji. Partnerzy zazwyczaj znali się już dość długo — tu znów dziewczęta były bardziej „wymagające”. Sprzyjające okoliczności jedynie niekiedy przyspieszały podjęcie pierwszych kontaktów.

Prywatki jako miejsce kontaktów płciowych prawie nie odgry­wają żadnej roli. Tylko pojedyncze osoby podawały, że na prywat­kach dochodziło do kontaktów płciowych. Także stosunki pod wpły­wem alkoholu były raczej rzadkością.

Na pytania młodzi respondenci odpowiadali w sposób szczery, bardzo dojrzały i mądry. Wypowiedzi ankietowe dały obraz mło­dzieży zupełnie inny niż powszechnie kursujące poglądy.

Trzeba więc walczyć z błędnym i narzuconym obrazem. Model zachowań młodzieży jest zupełnie inny, jest pozytywny i nie ma się czego wstydzić. Okazuje się, że nowoczesność to niekoniecznie rozpusta i chamstwo seksualne.

Skąd wziął się tak fałszywy obraz?

Myślę, że są dwa tego powody. Po pierwsze — to mechanicz­ne adaptowanie na użytek własny wizji młodzieży Zachodu. Tam, być może, rzeczywiście młodzież pozornie tak wygląda, tak na zewnątrz się zachowuje. A może też tak się tylko wydaje postron­nym obserwatorom, przybyszom z innych krajów?

Po drugie — błędne odczytywanie zewnętrznych form zachowa­nia. Rzeczywiście niekiedy młodzi zachowują się, jak na przyzwy­czajenia dorosłych, nieco szokująco. Publicznie obejmują się i ca­łują, a starsi patrząc na to mysią: „co też oni robią, gdy są sami, jeżeli przy ludziach zachowują się tak swobodnie?” A oni na ogół nic, robią to samo także bez obserwatorów…

Miewam niekiedy pacjentów, którzy z zażenowaniem przyznają, że mając lat 18 jeszcze nie rozpoczęli życia płciowego. Czasem” do­dają, że wiedzą, iż to źle (?!) i że już na pewno wkrótce „to za­łatwią”.

Nie muszą. Nie mają się czego wstydzić; są — tak jak znaczna część młodzieży lat siedemdziesiątych XX wieku — zdrowi, mą­drzy, uczuciowi. I nie muszą zmieniać się, by pasować do fałszywe­go modelu!