Motywy podejmowania współżycia seksualnego

W poprzednim artykułach pisałem o ważności pierwszych doświad­czeń seksualnych i ich ewentualnych konsekwencjach. Obecnie chcę przedstawić wyniki badań na temat motywów, jakie leżą u podstaw decyzji o inicjacji seksualnej. Przedstawię więc wyniki anonimowych badań ankietowych na temat: dlaczego zdecydowa­łem się na stosunek płciowy?

Motywy te są inne u chłopców, inne u dziewcząt. Obecnie zo­stały już opracowane badania ankietowe przeprowadzone wśród chłopców. Wyjaśniam, że materiał ten opiera się na wypowiedziach zebranych w ankiecie, którą wypełniali studenci oraz żołnierze służby czynnej w roku 1974. Pytania dotyczyły ich doświadczeń do 18 roku życia, a różnice nie są zbyt wielkie.

Można by się spodziewać, że najczęściej motywem rozpoczęcia życia seksualnego jest miłość. Pomijam już fakt, że pojęcie to nie jest zupełnie jasne, na pewno inaczej rozumieją je chłopcy, a ina­czej dziewczęta, a nawet wśród chłopców może dochodzić do roz­bieżności; dla jednych miłość wiąże się z pożądaniem seksualnym, fascynacją dziewczyną, w innym przypadku będzie to rzeczywiście miłość, a więc uczucie bardziej altruistyczne.

Jako powód kontaktu seksualnego 24,6% studentów i 32% żoł­nierzy podało miłość. Nie jest to zbyt wiele i nie wiem, czy dziew­częta zdają sobie z tego sprawę. Być może wielu chłopców zapew­niało swą partnerkę, że ją kocha…

Motywem nie mniej ważkim jest ciekawość. Zajmuje u studen­tów (też 24,6%) tę samą pozycję co miłość, ale wśród żołnierzy wy­stępuje częściej (36,8%).

Następnym motywem było to, co respondenci określali sformu­łowaniem „dorósł do tego”. Wydaje się, że jest to po prostu po­trzeba seksualna, potrzeba rozładowania napięcia, które staje się odczuwalne i coraz bardziej męczące. Taki motyw podało 23,4% studentów i 9% żołnierzy.

Kolejne motywy były już mniej licznie reprezentowane. Wśród nich znajdował się motyw określany jako „lęk przed kompromita­cją”. Należy rozumieć, że chłopak wprawdzie do współżycia nie dą­żył, nie chciał go, ale powstała sytuacja, w której gdyby nie odbył stosunku, zostałby skompromitowany. Takie motywy nie są zbyt częste, ale zdarzają się. Jest to jakieś nieporozumienie, pozostałości anachronicznych wyobrażeń, że mężczyzna musi skorzystać z każ­dej okazji, że jeśli postępuje inaczej, źle to o nim świadczy. Według tego wyobrażenia nie ma on prawa do wyboru, nie może być wy­bredny, każda partnerka, która mu się zaoferuje, musi być zaspo­kojona, a każda okoliczność jest dobra… Takie pojęcia panują w pewnych środowiskach. Mężczyzna kulturalny, znający swoją wartość, powinien dokonywać wyboru, a kompromitować go mo­że jedynie brak tej wybredności.

Ale tak sądzę ja, a nie ci młodzi chłopcy, którzy tak niesympa­tycznie zaczynali swoje życie seksualne, bez żadnego wyboru i właściwie nie z własnej woli, a tylko dlatego, że była okazja.

Zadziwiający jest inny motyw, także nielicznie reprezentowany w ankietach: litość. Zaskakujące! Rozumiem, że można z litości iść z kimś do kina, na spacer. Ale do łóżka!

Kolejny motyw jest, jak sądzę, bardziej zrozumiały. Pewien pro­cent chłopców podaje, „że podjęli stosunki z lęku przed utratą dziewczyny. Rozumiem przez to, że dziewczyna była bardziej doj­rzała (może starsza?), że miała już sprecyzowane oczekiwania i pragnęła współżycia. Chłopak, choć mniej dojrzały i nie odczu­wający jeszcze tak silnej potrzeby, bał się, że jeśli nie stanie na wy­sokości zadania, to dziewczyna porzuci go i znajdzie kogoś innego, kto nie będzie tylko platonicznie wzdychał. Myślę, że jest to zwią­zane z prawdziwą miłością, miłością bardzo jeszcze młodzieńczą i, co tu ukrywać, wzruszającą.

Niewielu chłopców, ale byli i tacy, podało, że odbyli pierwszy stosunek z „lęku przed autorytetem”. Wydaje się, że wyglądało to tak: partnerką była dziewczyna lub kobieta, do której żywili sza­cunek, liczyli się z nią. Ona oczekiwała albo wręcz wymagała roz­poczęcia współżycia. Kim w takiej sytuacji mogła być ona? Nie wiemy, w ankietach brak bowiem informacji na ten temat.

Wreszcie prawie sensacja! Otóż aż 3,5% studentów i 3,6% żoł­nierzy podało, że… zostali uwiedzeni. Uważa się, że mężczyźni uwo­dzą kobiety, a tu układ wręcz odwrotny. Inna sprawa, że z uwo­dzeniem bywa różnie. Na ogół, nawet jeżeli to mężczyzna zostaje uwiedziony, niechętnie przyznaje się do tego.

Oczywiście badania te są tylko pewnym przyczynkiem do oby­czajowości współczesnej młodzieży. Zastanawia jednak zestawienie motywów. Przede wszystkim — czy dziewczęta zdają sobie sprawę, co kieruje chłopcami? Raczej nie i chyba będą zaskoczone wynika­mi ankiety.

Wydaje mi się, że kontakt, sposób porozumiewania się, wzajem­ne zrozumienie chłopców i dziewcząt nie jest dobre. Każda płeć ro­zumie własną i przez pryzmat własnych postaw i odczuć ocenia płeć przeciwną. Jednak dziewczęta powinny widzieć chłopców takimi, jakimi są rzeczywiście, a nie takimi, jakimi chciałyby, aby byli czy ich zdaniem powinni być.

Miłość, okazuje się, nie jest wśród chłopców najważniejszym motywem współżycia. Ważniejsza jest ciekawość. Czy po jej za­spokojeniu związek jest trwały, czy może się utrzymać? Chyba nie zawsze. Często po pierwszym stosunku chłopak odchodzi. Jest to przykre, ale zrozumiałe. Jeżeli był tylko ciekawy, jeżeli podjął współżycie zmuszony do tego głównie silnym popędem, to właści­wie dlaczego miałoby być inaczej?

Podejmując brzemienną w skutkach decyzję o powierzeniu chłopcu roli tego pierwszego wprowadzającego w arkana miłości, trzeba pamiętać, co najczęściej kieruje młodym człowiekiem.

Trzeba także apelować do chłopców, by byli bardziej wybred­ni, staranniej dokonywali wyboru, mniej pochopnie korzystali z nadarzającej się okazji. Stereotyp wyobrażeń, że mężczyzna to samiec, gotów zawsze i wszędzie z każdą kobietą kopulować, po­winien raz na zawsze zniknąć. Presji takich wyobrażeń nie należy się poddawać.