Następstwa przerywania ciąży

Bez względu na przeróżne aspekty, pod którymi można rozpatry­wać zagadnienie usuwania ciąży, dziewczyna mająca taki właśnie kłopot, jak wykazuje praktyka, nie zważa na upomnienia, sugestie, że popełnia grzech, i zwykle decyduje się na zabieg. I często robi to w warunkach antysanitarnych, u partaczy, pokątnych „babek”. Takie zabiegi kończą się zazwyczaj chorobą, ciężką, długotrwałą, okaleczającą kobietę. Następstwem bywa niepłodność. Czasem kon­sekwencje są jeszcze tragiczniejsze — kobieta umiera. Sam brałem udział w sekcji zwłok młodej kobiety, która zmarła na zakażenie (posocznicę), które wywiązało się po zabiegu przerwania ciąży. Za­bieg ten polegał na włożeniu do jamy macicy zastruganej na ostro gałązki brzozowej. Taka śmierć budzi odruch oburzenia i zmusza do refleksji.

Polska należy do krajów, w których zabieg przerywania ciąży jest prawnie dozwolony i może się odbywać na życzenie kobiety w warunkach szpitalnych. Taki tok postępowania przyjęto wycho­dząc z założenia, że decyzja o tym, czy kobieta chce rodzić, powinna należeć do niej samej. Państwo, służba zdrowia gwarantuje kobie­cie możliwość wykonania zabiegu w możliwie najlepszych warun­kach, w których szkodliwość zabiegu zostaje zredukowana do mi­nimum, jednak pewne ryzyko zawsze istnieje.

Zabieg przerywania ciąży jest operacją. Polega ona na tym, że ostrym narzędziem usuwa się z jamy macicy błonę śluzową, a wraz z nią amputuje się zagnieżdżone jajo płodowe. W późniejszym okresie (zabieg można wykonywać tylko w pierwszych tygodniach ciąży) jest to już nie jajo płodowe, a płód.

Przerywanie ciąży, popularnie nazywane „skrobanką”, jest na pewno zabiegiem brutalnym. Powstaje po nim z reguły mniej lub bardziej groźny stan zapalny jamy macicy, zakażenie jest nieunik­nione. Oczywiście w warunkach szpitalnych zakażenie takie nie musi prowadzić do choroby czy zgonu, ale pozostawia zmiany bliz­nowate w błonie śluzowej macicy. Zmiany te wpływają na ilość powikłań ciążowych, która wzrasta przy następnych ciążach. Może być i tak, że kobieta w ogóle staje się niepłodna. Nie jest tak zaw­sze, ale z taką możliwością trzeba się Uczyć tak samo, jak z ewen­tualnością powikłań ciążowych — łożyskiem przodującym i innymi. Poddając się zabiegowi kobieta musi brać pod uwagę prawdopo­dobieństwo, że nie będzie nigdy mogła mieć dzieci.

Kobieta musi zdawać sobie sprawę z konsekwencji zabiegu. Są one dwojakie: zdrowotne, które pokrótce omówiłem, i psy­chiczne. Przerwanie ciąży to pozbawienie życia potomka. Praw­da, że ten potomek jest jeszcze bardzo problematyczny, że trzeba mieć dużo wyobraźni, by dojrzeć w nim człowieka. Trudno też oczekiwać, by każda kobieta była od razu uczuciowo związana z dzieckiem, które ma się urodzić. Ale wiele kobiet odczuwa zabieg jako zgładzenie człowieka, własnego dziecka. Dla nich zabieg jest prze­rażający, staje się obciążeniem psychicznym często ponad siły. Na pewno zależy to w dużej mierze od postawy kobiety, jej wycho­wania, nastawienia. Dla jednej usunięcie ciąży może być tragedią, dla drugiej zabiegiem higienicznym. U jednej ślad podjętej decyzji pozostanie na długo w jej psychice, u drugiej całe przeżycie ogra­niczy się do strony fizycznej.

Przed paru laty w Polsce podejmowano próby podważania usta­wy o dopuszczalności przerywania ciąży. Padały różne argumenty. Dyskusja wokół tej sprawy była dziwna, bo nie było zwolenników zabiegu. Byli tylko tacy, którzy postulowali jego zakaz, i tacy, któ­rzy przyjmując założenie, że jest to zabieg straszny, uzna­wali go jednak za niezbędny, za mniejsze zło w niektórych sytu­acjach.

I nie w zakazie jest droga do zwalczania „skrobanek”. Droga prowadzi poprzez szerzenie kultury, propagowanie antykoncepcji, wychowywanie. Przerasta to problemy seksu: jest to sprawa po­czucia odpowiedzialności ludzi, dla których chwilowe uniesienie nie powinno być równoznaczne z zatracaniem rozsądku.

Oczywiście łatwiej jest wydać zakaz niż przestrzegać go. Ale przy aktualnym stanie kultury seksualnej będzie to równoznaczne ze skierowaniem wielu kobiet do partaczy, znachorów, babek.

Trudniej jest wychowywać. Jest to działanie długie, dające nie­wymierne efekty, ale chyba jedynie słuszne.