Nasze dziecko w żłobku

Naturalnym środowiskiem, w którym powinno się wychowywać dziecko, zwłaszcza małe, do trzeciego roku życia, jest dom rodzinny. Atmosfera czułości, troski, więzi uczuciowej, wreszcie stały i inten­sywny kontakt dziecka z dwojgiem (minimum) dorosłych jest tym. co zapewnia dziecku prawidłowy rozwój.

Bywają sytuacje, w których wychowywanie dziecka w domu jest niemożliwe. Praca zawodowa kobiety jest często koniecznością i jedynym wyjściem z sytuacji staje się niekiedy żłobek.

Trzeba sobie jasno powiedzieć, że żłobek nie jest może złem koniecznym, ale jest zawsze złem. Oczywiście, jeżeli kobieta musi pracować (ze względów materialnych), to może nie być innej moż­liwości. Chodzi jednak o to, by każda matka oddająca dziecko do żłobka zdawała sobie sprawę, że jest to dla dziecka sytuacja nie­dobra. Żłobek może być gorszy lub lepszy, może być nawet dosko­nały, ale żaden żłobek nie zastąpi normalnego domu rodzinnego.

Przed zgłoszeniem dziecka do żłobka powinno być ono poddane badaniu lekarskiemu. Lekarz podejmuje decyzję, czy może być ono umieszczone w żłobku.

Jednym z trudnych problemów żłobków jest zagadnienie zaka­żeń wewnętrznych. Duża grupa dzieci to liczne kontakty z innymi dziećmi, to duże niebezpieczeństwo infekcji. Organizacja żłobka dąży do zapobiegania takim infekcjom. Przy codziennym przyjmo­waniu dziecka do żłobka, rano, poddawane jest ono badaniu „na filtrze”, gdzie pielęgniarka mierzy ciepłotę, ogląda skórę, gardło. Jeżeli stwierdza się jakiekolwiek objawy infekcji, dziecko nie jest przyjmowane do żłobka albo umieszczane jest w izolatce do czasu zbadania przez lekarza żłobkowego. Bardzo ważne jest, by matki informowały pielęgniarkę „na filtrze” o stanie zdrowia dziecka, zwłaszcza o wszelkich dostrzeżonych objawach, które mogłyby wskazywać na wykluwające się zachorowanie. Jest oczywiste, że doraźny interes, by dziecko zostawić w żłobku, nie powinien wpły­wać na chęć wprowadzenia pielęgniarki w błąd: kulturalna matka rozumie, że powinna współpracować z pielęgniarką w wykrywaniu wczesnych zachorowań, bo jest to jedyny sposób na chronienie in­nych dzieci przed chorobą.

Dzieci w żłobku umieszczane są w stałych grupach wiekowych. Między poszczególnymi grupami nie ma łączności, w ten sposób dzieci są izolowane i nie ma możliwości przenikania iniekcji z jed­nej grupy do drugiej.

Dzieci w żłobkach są objęte opieką lekarską. Lekarz dokonuje okresowych badań, kontroli rozwoju, prowadzi dokumentację zdro­wia dziecka. Lekarz czuwa także nad prawidłowością żywienia, co w tym okresie rozwoju jest szczególnie ważne.

Najważniejsze zagadnienie pracy żłobka, to czuwanie nad pra­widłowym rozwojem psychoruchowym dziecka. Bodźcem do roz­woju dziecka jest kontakt z dorosłym. Od niego dziecko się uczy, naśladując dorosłego opanowuje trudne zadania (stawanie, chodze­nie, mowa). Tylko intensywny kontakt z dorosłym lub nawet tylko starszym dzieckiem może dostarczyć dostatecznych bodźców do rozwoju. Dzieci wychowywane w żłobkach na ogół później rozwi­jają się ruchowo, później opanowują mowę, mają uboższe słow­nictwo. Oczywiście w dobrych warunkach, po pewnym czasie, opóźnienia te zostają wyrównane. Dla rodziców oddających dziecko do żłobka jest bardzo, ważne, by kontakt z dzieckiem w czasie po­bytu w domu był szczególnie intensywny. Do dziecka trzeba dużo mówić, pieścić je, poświęcać mu maksimum uwagi.

Wszelkie szkody, jakie dla dziecka wynikają z pobytu w żłobku, są tym poważniejsze, im młodsze dziecko jest umieszczane w żłobku.

Istniejące przepisy prawne stwarzają matce możliwość uzyska­nia poza urlopem macierzyńskim (płatnym) bezpłatnego urlopu do trzech lat. Planowanie rodziny, świadome macierzyństwo i ojcostwo powinny obok zrozumienia znaczenia pierwszego^ okresu rozwoju dla całego życia wpływać na bardzo poważne traktowanie proble­mu żłobka. To prawda, że państwo przykłada wiele starań, by żłobki były coraz lepsze, ale mimo to powtarzam: nic nie zastąpi rodziny.

Instytucją bardzo szkodliwą dla rozwoju dziecka (niestety, także niekiedy konieczną) jest żłobek tygodniowy. Rzecz polega na tym, że matka przynosi dziecko w poniedziałek rano i odbiera tylko na sobotę i niedzielę. Oczywiście kontakt z matką w takim układzie jest bardzo deficytowy, a takie warunki wychowania nie mogą po­zostawać bez wpływu na rozwój dziecka.

Mimo wszystko żłobek tygodniowy jest mniejszym złem, niż umieszczanie dziecka w Domu Małego Dziecka.