Niepowodzenia okresu inicjacji

Bywa, że pierwsza próba stosunku płciowego, jak już pisałem, koń­czy się niepowodzeniem. Tego typu skargi pacjentów zgłaszających się do poradni nie należą do rzadkich. Są to typowe kłopoty, które mają zazwyczaj mężczyźni w wieku młodzieńczym. Prosząc o radę lekarza są zwykle bardzo zdenerwowani, często w stanie depresyj­nym. Bo oto podjęli próbę odbycia pierwszego w życiu stosunku płciowego, która zakończyła się niepowodzeniem. Niekiedy chłopak takie niepowodzenie przeżywa jak kompromitację. Prawie zawsze ma wątpliwości, czy jest zdrów, czy nie jest impotentem. Chce się leczyć.

Badania ankietowe przeprowadzone wśród młodych mężczyzn wykazały, że takie niepowodzenia nie są czymś wyjątkowym. Przed 10 laty co piąty młody mężczyzna podawał, że pierwsza próba za­kończyła się niepowodzeniem. Ostatnio przeprowadzone w Poznań­skiem badania wykazały, że liczby te jeszcze wzrosły: podobne skargi zgłaszało więcej niż poprzednio mężczyzn; aż co trzeci ankie­towany miał takie kłopoty.

Samo stwierdzenie, że zjawisko jest niejako typowe, bo dotyczy wielu mężczyzn, już pociesza. Jasne, że nie jest to choroba ani im­potencja, która zdarza się przecież rzadko. Niemniej częstość zja­wiska powinna nie tylko pocieszać, ale także zwrócić uwagę na problem, pobudzić do przeciwdziałania.

A więc przyczyny:

Pierwsza to — mimo wszystko, co w tej dziedzinie robimy — brak uświadomienia. Po prostu młode pary za mało wiedzą o tych sprawach. Mają dobre chęci, mgliste wyobrażenie, ale to nie wystar­cza. Jeżeli dziewczyna jest „nie uświadomiona i mimo że się boi, jed­nak decyduje się na współżycie, ma to pewne następstwa. Nie współ­działa ze swym partnerem, co może skończyć się właśnie niepowo­dzeniem.

Druga przyczyna to stan emocjonalny chłopaka i związany z tym brak wzwodu lub jego zanik. Tego typu przypadłość jest właśnie źródłem niepokoju i wątpliwości dotyczących zdrowia. Niewątpliwie zresztą takie sytuacje są przykre i chłopcy — niesłusznie — traktu­ją takie niepowodzenie jak kompromitację. Tak zresztą najczęściej reagują chłopcy bardzo uczuciowi, inteligentni, tacy, dla których pierwszy stosunek jest naprawdę wielkim przeżyciem.

Co więc należy robić w takich wypadkach?

Po pierwsze: nieodzowna jest pewna wiedza. Nie można dopusz­czać do takich sytuacji, w których jej brak staje się przyczyną przy­krego przeżycia. Przed pierwszym stosunkiem trzeba dokładnie za­poznać się z techniką współżycia, przeczytać odpowiednią lekturę, poradzić się (lepiej nie kolegi, a lekarza). Po drugie: pamiętać, że dla dziewczyny nie jest najważniejsze, czy stosunek odbędzie się czy nie i że nie musi on odbyć się natychmiast. Nasza kultura (a ra­czej jej brak) lansuje model mężczyzny-samca gotowego natych­miast, w każdej sytuacji do działania. Zgodnie z tym modelem w wyobrażeniu wielu osób prawdziwy mężczyzna to splot silnych mię­śni, sprawność seksualna i nieustająca gotowość do współżycia płcio­wego. Takie wyobrażenie jest błędne. Jak uczy doświadczenie, ko­bieta dojrzała, uświadomiona, wrażliwa oczekuje od mężczyzny cze­goś zupełnie innego: czułości, subtelności, chce mieć delikatnego, cierpliwego i zapobiegliwego kochanka. Kobiecie nie zależy tyle na sprawnie przeprowadzonym samym akcie, ile na całym zespole za­biegów i zalotów, stopniowanych pieszczot wzmagających napięcie. A już młoda dziewczyna, która boi się stosunku, ciąży, z pewnością będzie zadowolona, jeżeli pieszczoty zakończą się obopólną satys­fakcją bez stosunku.

Znając potrzeby i upodobania dziewcząt i kobiet, chłopak, który zawiedzie „fizjologicznie”, nie powinien popadać w panikę. Nie mu­si rejterować, wręcz przeciwnie — powinien działać, uprawiając da­lej grę miłosną. Jeżeli po pewnym czasie nastąpi wzwód — to dob­rze, jeżeli nie — musi rozumieć, że nie to jest ważne, ale satysfak­cja partnerki, a pamiętajmy, że tę łatwiej osiągnąć poprzez petting niż stosunek płciowy (oczywiście na pewnym wczesnym etapie roz­woju).

A teraz apel do dziewcząt: w „awaryjnych” sytuacjach bądźcie wyrozumiałe. Nie okazujcie zniecierpliwienia, nie róbcie złośliwych uwag. Niestety, czasem bywa inaczej. Oczywiście dziewczęta, które kochają, panują nad sobą, ale przecież różnie to bywa; w okresie inicjacji nie zawsze motorem postępowania jest miłość. Dziewczęta muszą pamiętać, że od ich zachowania zależy, czy chłopak popadnie w stan depresji, niekiedy nawet nerwicy, czy też pierwszy stosunek

będzie dla niego potwierdzeniem jego wartości. Dziewczyna mądra, taktowna w takich niefortunnych sytuacjach zdobywa się na słowa pociechy, na to, by powiedzieć, że jej nie zależy na stosunku, że wszystko będzie dobrze. Takie zachowanie często wystarcza, wpły­wa na poprawę samopoczucia współpartnera, a tym samym może powrócić gotowość odbycia stosunku.

Niekiedy niepowodzenia są wynikiem niewłaściwej atmosfery: pośpiechu, strachu, że ktoś wejdzie, przeszkodzi, obawy przed „dekonspiracją”. Dlatego w niesprzyjających warunkach nie powinno się podejmować takich kontaktów. Normalne, kulturalne współży­cie może mieć miejsce tylko w spokoju, w warunkach zapewniają­cych pełne odprężenie psychiczne. Nie bez znaczenia jest też este­tyka otoczenia.

Jeżeli ktoś już przeżył niepowodzenie i jest tym zaniepokojony, nie powinien nosić swych kłopotów w „zanadrzu”, lecz jak najszyb­ciej zwrócić się o poradę do lekarza.