Noc poślubna

Pod pojęciem tym rozumiemy inicjację współżycia seksualnego pary ludzi związanych ze sobą trwałym związkiem; nie chodzi więc o for­malny ślub, ale o wydarzenia, jakie następują po podjęciu świado­mej decyzji wspólnego pożycia seksualnego. Chciałbym w rozdzia­le tym pisać o takim związku, w którym jeżeli nie oboje, to przy­najmniej jedno z młodych ludzi — zwykle dziewczyna — nie ma doświadczeń seksualnych. Niekiedy oboje dopiero rozpoczynają wspólne pożycie. Często dzieje się to w czasie tzw. podróży poślub­nej, kiedy indziej na wspólnej wyprawie turystycznej, wczasach, wakacjach lub w podobnych okolicznościach.

Wzorców dostarczała nam nawet dramaturgia czy scenariusz z wiejskiego wesela. Para udawała się do swego pokoju, aby w sa­motności „skonsumować” związek. Na chwilę tę z napięciem ocze­kiwali oboje. Każde wiązało z nią jakieś nadzieje, ale także i nie­pokoje. Mężczyzna miał zdać egzamin z męskości. Męskość ta, ro­zumiana dość prosto, oznacza dziarskość. Młody człowiek miał więc natychmiast być zdolny do stosunku — powinien na sytuację zare­agować intensywnym wzwodem, dokonać defloracji partnerki, po­konać wszelkie opory i trudności bez wahania, szybko, sprawnie i skutecznie. Zgodnie z takim wzorcem kobieta przyjmowała jego działanie, okazywała brak doświadczenia — powinna nieco krwawić, a także zachować umiar, nie manifestować zbyt wyraźnie swych chęci, nie wykazywać zbyt wiele zapału do pieszczot, ale docenić sprawność partnera. Dobrze byłoby, aby subtelnie, ale wyraźnie poświadczyła tę sprawność wobec otoczenia.

Wzorzec taki jest równie prymitywny, co i anachroniczny.

Hindusi, którzy jak głosi tradycja, byli znakomitymi „fachow­cami” w sztuce kochania, zalecali bardzo szczegółowo, w jaki spo­sób mają się zachować „młodzi”. Najciekawsze, że proponowali przez kilka dni, około tygodnia, trwającą wstrzemięźliwość i po­wstrzymywanie się od stosunków płciowych. Przez ten czas młodzi mieli przebywać ze sobą blisko, sypiać razem, pieścić się, ale nie od­bywać stosunku. W tym okresie mężczyzna uczył kobietę dozna­wania rozkoszy, oswajał ją ze swą nagością. Mieli oboje poznać wzajemnie swoje ciała. Była to właściwie gra wstępna, prolog do pełnej miłości. Współcześni seksuolodzy nazwaliby takie zachowa­nie uprawianiem pettingu w pierwszym okresie związku. Rady Hindusów były mądre.

Jak więc powinna wyglądać współcześnie „noc poślubna”? Są­dzę, że warto zalecać odkładanie stosunku na okres późniejszy. Fak­tem jest, że pierwszy stosunek dla kobiety związany jest z pew­nymi dolegliwościami (pisałem już o tym). Przy pierwszym stosun­ku dochodzi zazwyczaj do przerwania błony dziewiczej. Wiąże się to z bólem, może niekoniecznie bardzo dotkliwym, ale czasem je­dnak odczuwalnym. Bywa zresztą różnie. Przerwaniu błony, czyli defloracji, towarzyszy zazwyczaj niezbyt wielkie krwawienie, ale trzeba wiedzieć, że może zdarzyć się także dość obfity krwotok. Dzieje się tak wtedy, kiedy w czasie uszkodzenia błony zostanie przerwane większe naczynko •krwionośne. Bywa i tak (naprawdę bardzo rzadko), że potrzebna jest pomoc lekarza chirurga w opa­nowaniu krwawienia.

Czy zawsze następuje krwawienie i czy jego brak świadczy prze­ciw „cnocie” kobiety? Niekoniecznie. Błona dziewicza bywa niekie­dy tak skórzasta i mocna, że nie można jej przerwać przy pomocy wprowadzonego penisa. Wtedy defloracja musi nastąpić ręką, a nie­kiedy nawet zachodzi potrzeba interwencji chirurgicznej. W innych krańcowych przypadkach błona może być jakby szczątkowa i wła­ściwie nie utrudnia wprowadzenia penisa, a mężczyzna nie odczuwa żadnego oporu. Jeżeli jednak doszło już do defloracjii, to pamiętać trzeba, że bardzo rzadko w czasie tego pierwszego stosunku kobieta osiąga orgazm. Na przeszkodzie stoi ból, a także jej emocjonalne na­stawienie. Kobieta boi się pierwszego stosunku, gdyż przez całe la­ta przestrzegano ją przed współżyciem seksualnym. Mężczyzna w takich okolicznościach najczęściej jest napięty, podniecony, często ma małe doświadczenie w zakresie seksu i w konsekwencji stosunek trwa krótko, zbyt krótko, by kobieta mogła osiągnąć orgazm. Zresz­tą może i nie jest to najgorsze, że zazwyczaj mężczyzna nie jest zdolny do zbyt długotrwałego działania. Przerwana błona to prze­cież rana, która jest drażniona, i im dłużej trwa stosunek, tym więcej może powodować bólu.

Mężczyzna sądzi, że powinien się „sprawdzić”, a wartość jego mierzy się liczbą stosunków w ciągu nocy. Często jest tak, że czekał na tę chwilę długo i gdy nie ma już przeszkód, chce nasycić się swym szczęściem. Ponawia więc zazwyczaj odbywanie stosunku, niekiedy rzeczywiście po kilka razy na dobę, w czasie tego miodowego okre­su. Dla kobiety nie jest to jednak bardzo często tak „miodowy” czas. Nie zagojona ranka, drażniona ustawicznie może ulec zakażeniu, co prowadzi do miejscowego stanu zapalnego. Ból wówczas wzmaga się i staje się trudny do zniesienia. W rezultacie u kobiety może się zro­dzić niechęć do współżycia. Uczucie to ma charakter przejściowy, ale w wielu przypadkach wywołuje trwałą niechęć do współżycia w ogóle.

Jak więc należy postępować?

Wzajemne oswajanie się powinno postępować powoli i stopnio­wo. Dziewczyna powinna poznać nagość mężczyzny, nie tylko taką z greckich rzeźb. Niektóre kobiety przyznają, że widok nagiego męż­czyzny w stanie podniecenia seksualnego napawał je lękiem i prze­rażeniem, niekiedy budził wstręt. To, co kiedyś będzie się liczyć ja­ko wartość — wielkość penisa w stanie wzwodu — może je przera­żać. Bo tak już jest, że nagość kobiety jest znana wszystkim, przy­najmniej z obrazów i zdjęć. Nagość mężczyzny w stanie wzwodu jest odkryciem dla wielu kobiet, i to, nie ukrywajmy, odkryciem nie zawsze fascynującym.

Młodzi muszą poznać nie tylko swoje ciało, ale również swe wza­jemne reakcje seksualne. Powinni nauczyć się przeżywania orga­zmu, co zwłaszcza dla kobiety jest bardzo ważne. Orgazm kobiety jest zjawiskiem bardzo złożonym. Może dochodzić do niego poprzez bardzo różne pieszczoty, niekiedy nawet odległych od narządów płciowych okolic erogennych. Orgazm może występować tylko w sy­tuacji, gdy kobieta akceptuje emocjonalnie partnera i sytuację, w ja­kiej się znajduje. Wszelkie zaburzenia emocjonalne mogą uniemo­żliwić doznanie orgazmu. Tak może być nawet wtedy, gdy stosunek trwa długo, ale kobieta z innych względów jest z niego niezadowolo­na, np. jeżeli się wstydzi, jeżeli partner ją czymś razi, odpycha psy­chicznie.

Do pierwszego stosunku powinno dojść wtedy, gdy oboje partne­rzy już do tego dojrzeją. Jest to także ważne dla mężczyzny, zwalnia go bowiem od obowiązku „terminowego”, jakby na zawołanie, dzia­łania. Na pierwszy stosunek młodzi powinni decydować się dopie­ro wówczas, gdy nie tylko wystarczająco przygotują się do inicja­cji, oswoją ze sobą, ale gdy naprawdę oboje będą tego pragnęli.