Pocałunek szczególną formą pieszczoty

Otrzymuję wiele pytań na temat pocałunków. Pytacie, czy wolno się całować, jak należy to robić właściwie, dlaczego ludzie się cału­ją, a nawet, czy pocałunek może spowodować ciążę (oczywiście nie!). Odpowiedź na te pytania nie jest prosta. Myślę, że nie można ogra­niczać się jedynie do zagadnienia pocałunku, który jest tylko pew­ną formą pieszczot; w czasie jego trwania — ujmując problem fiz­jologicznie (wiem, że zabrzmi to niepełnie i może nawet w tym miejscu trochę niemądrze) — drażnieniu ulegają receptory dotyko­we.

Pocałunki mogą być różne, wyraża się nimi różne uczucia. Nie wyobrażam sobie jednak, aby można było stworzyć jakiś „kodeks całowania się”. Propozycje na ten temat, które dotychczas otrzyma­łem od czytelników, są żenujące i żałosne. Techniki pocałunku nie można ująć w sztywne ramy wskazówek. Niefortunnie wypadają podejmowane próby wyręczania ludzkiej spontaniczności, wyobra­źni, stanu uczuciowego suchymi przepisami i wskazówkami.

Potrzeba doznawania kontaktu fizycznego z drugą osobą jest jedną z konieczności wewnętrznych człowieka i wykształca się we wczesnym okresie życia, kiedy kształtuje się więź uczuciowa. W ja­kimś związku z nią występuje nieodzowność kontaktu fizycznego: dotyku, pieszczoty (wszystkie zwierzęta, może jeszcze w większym stopniu niż człowiek, odczuwają potrzebę kontaktu fizycznego).

Badania przeprowadzone na zwierzętach wykazały, że pieszczo­ty mają wpływ na rozwój uczuciowy młodego zwierzęcia. Jeżeli zwierzę nie ma kontaktu z matką i nie jest pieszczone, nie rozwija się prawidłowo. Dlatego między innymi i u człowieka tak wielką rolę odgrywa karmienie piersią, które zapewnia bardzo bliski kon­takt fizyczny, niemożliwy do osiągnięcia w inny sposób na tym eta­pie rozwoju. Pieszczoty, dotyk dają także poczucie bezpieczeństwa. Zwierzę, gdy odczuwa lęk, przytula się do matki, ociera o nią, w jej towarzystwie czuje się bezpieczniej. Tak samo zachowuje się dziecko.

Dziecko także odczuwa potrzebę pieszczot, podobnie jak i matka, która chętnie je pieści. Nie są to pieszczoty erotyczne. Pocałunek dziecka jest inny niż pocałunek np. kobiety przez mężczyznę.

W czasie dojrzewania dziecko „traci chęć do pieszczot. Chłopcy szybciej niż dziewczęta wyzwalają się z tej potrzeby, stają się bar­dziej hardzi, „niedotykalscy” i nie kryją się z tym, że nie lubią mat­czynych pieszczot. Cenią sobie „męski” sposób bycia — na dystans. Ten stan trwa zazwyczaj kilka lat, a potem pojawia się potrzeba innych pieszczot i innego partnera.

Pieszczoty odgrywają znacznie większą rolę w erotyce kobiety niż mężczyzny. Trudno powiedzieć, czy jest to spowodowane nawy­kami kulturowymi, modą, obyczajowością, czy też jest to zjawisko uwarunkowane biologicznie. Faktem jednak jest, że dla kobiety pie­szczoty są źródłem większej satysfakcji i bogatszych przeżyć niż dla mężczyzny.

Jeżeli człowiek kogoś kocha, to chce być blisko niego, dotykać go i pieścić; jest to naturalna potrzeba ludzka i nie ma powodu jej się wstydzić.

Pocałunek jest szczególną formą pieszczoty. Okolica ust, a do­kładniej miejsce, w którym skóra przechodzi w śluzówki warg, jest szczególnie silnie unerwiona czuciowo. Wargi są więc wyjątkowo wrażliwe i dlatego właśnie one najczęściej uczestniczą w poca­łunku.

Zwyczajem swoiście polskim jest całowanie kobiety w rękę. W swoim czasie ten „cmoknonsens” zwalczał „Przekrój”. Może po­pularny tygodnik miał trochę racji. Ale jeżeli nawet pocałunek ko­biety w rękę jest zdawkowym objawem uprzejmości, formą powi­tania czy nawet wyrazem szacunku dla wieku — a więc jednak coś wyraża — gotów jestem uznać jego potrzebę w naszej obyczajo­wości. Zupełnie inaczej natomiast należy traktować całowanie ko­biety w rękę, gdy jest to wyrazem osobistego, spontanicznego za­angażowania uczuciowego mężczyzny.

Pocałunki w twarz, szczególnie w usta, mają już inne znacze­nie. Są przejawem pożądania, fascynacji, silnej więzi uczuciowej. Nie znaczy to wcale, że tak jest zawsze, bo przecież mogą one być także przejawem mody i tradycji. Pocałunki wynikające z chęci naśladowania i udowodnienia tego, że jest się już dorosłym i przy tym bardzo nowoczesnym, nie mają chyba sensu.

Często w listach, które otrzymuję, dziewczęta ,skarżą się, że zmuszane są do pocałunków, które budzą w nich wstręt. Ktoś kie­dyś porównał pocałunek osoby nie kochanej do dotyku surowego befsztyka do warg. Rzeczywiście, jest to uczucie strasznie nieprzy­jemne. Porównanie jest chyba trafne, bo pocałunek przez osobę, której się nie kocha lub nie darzy przynajmniej uczuciem sympa­tii, dostarcza jedynie nieprzyjemnych wrażeń i nie sprawia przy­jemności. Podczas wymuszonego pocałunku dziewczyna w najlep­szym przypadku myślami jest najczęściej zupełnie gdzie indziej, a w, każdym razie nie przy chłopcu, który ją całuje. W ‚takich sy­tuacjach często walczy ona z uczuciem obrzydzenia.

Zupełnie inne przeżycia i odczucia towarzyszą pocałunkom lu­dzi, którzy się nawzajem kochają. Szczególnie kobiecie dają one ogromną satysfakcję i bardzo często pocałunek podnieca ją seksual­nie. Zdarza się nawet, że niektóre kobiety całując ukochanego mężczyznę doznają orgazmu. Tylko wtedy, gdy ludzie kochają się naprawdę, jest miejsce na długi zmysłowy pocałunek (naiwni py­tają, ile powinien trwać?), nawet wymyślny, to jest taki, w którym dotykają się języki lub język dotyka warg partnera.

Ludzie kochający się całują się nie tylko w usta. Wiele kobiet doznaje bardzo intensywnych wrażeń podczas pocałunku w szyję, powieki, uszy, sutki i inne okolice ciała. Są to tak zwane strefy erogenne i ich drażnienie sprawia kobiecie wiele satysfakcji. Męż­czyzna kochający i dbający o swoją partnerkę stara się zauważyć, jakie pieszczoty sprawiają jej najwięcej przyjemności, bo wie. że dla kobiety ważną formą kontaktu seksualnego jest nie tylko sto­sunek płciowy, ale również cały wielki wachlarz pieszczot, m. in. pocałunki.

Myślę, że człowiek nie powinien robić niczego, co nie jest dla niego miłe i co nie daje mu zadowolenia i satysfakcji seksualnej. Uwaga ta dotyczy również pocałunków i daje jasną odpowiedź (o co pytają dziewczęta), jak powinny zachować się czując wstręt do pocałunku i partnera.

Chłopcy są w tym wypadku w znacznie trudniejszej sytuacji. Tak się już przyjęło w naszej kulturze, że właśnie oni powinni być inicjatorami pieszczot. Jeżeli stroną inicjującą jest dziewczyna, po­stawa taka może nawet odstraszyć chłopca. A z drugiej strony, gdy chłopak przystępuje do pieszczot, dziewczyna broni się. Tę takty­kę stosują w zasadzie bez wyjątku wszystkie przedstawicielki płci żeńskiej. Chłopak musi więc ustalić, czy opór to taktyka i dziew­czyna chce być zdobywana, czy też nie. A to nie jest wcale proste.