Poradnictwo przedślubne

Rodzina jest podstawową komórką społeczną. Od kilkunastu lat w naszej cywilizacji obserwuje się objawy pewnego kryzysu mał­żeństwa. Oczywiście, dotyczy to także rodziny, ponieważ między tymi dwoma pojęciami istnieje ścisły związek.

Kryzys rodziny jest zjawiskiem głęboko niepokojącym. To praw­da, że na przestrzeni wieków rodzina jako instytucja ulegała prze­mianom. Różne też funkcje spełniało małżeństwo, bo zawierane było z różnych powodów. Ale aktualny kryzys jest chyba szcze­gólnie głęboki. Liczba rozwodów wzrasta. Rozpad małżeństwa to zawsze czyjaś klęska, zawód czyichś nadziei, perspektyw, marzeń. Często jest to klęska obojga rozwodzących się. Najgorzej, że jest to także klęska dzieci, w szczególności, jeśli są małe i znajdują się na tym etapie rozwoju, na którym nikt nie może zastąpić obojga rodziców.

Nie jestem futurologiem i nie wiem, czy rzeczywiście rodzina tradycyjna, tradycyjne małżeństwo „przeżyło się” i zaniknie. Moje osobiste przekonanie w tym zakresie nie musi nikogo interesować. Nie wiem też, czy wyjściem z sytuacji jest rodzina grupowa, która jak dotąd nie wyszła chyba z fazy eksperymentów w krajach Za­chodu. Nie mam natomiast wątpliwości, że trzeba robić wszystko, co można, by małżeństwo umacniać i utrwalać. Nie sądzę, by ludz­kość potrafiła wymyślić coś bardziej doskonałego.

Podjęto wiele badań, które zmierzają do wyjaśnienia przyczyn kryzysu współczesnej rodziny. Nie wszystkie z tych badań dają proste odpowiedzi. Wiele jest niejasności. A przecież tylko wtedy, kiedy wiemy, jakie są przyczyny jakichś perturbacji, możemy szu­kać mądrych rozwiązań, skutecznie przeciwdziałać.

Wiadomo, że małżeństw« jest wtedy nietrwałe, kiedy ludzie za­wierający je podchodzą do swego działania bez należytej rozwa­gi, pełnej świadomości tego, że jest to jeden z najtrudniejszych wy­borów, jaki człowiek w życiu dokonuje. I to chyba jest najważ­niejsze.

Wiadomo, że pewne układy są raczej niekorzystne i że w pew­nych sytuacjach trudno jest przewidywać, czy małżeństwo będzie dobre, trwałe. Tak na przykład znaczna różnica wieku, zwłaszcza gdy kobieta jest znacznie starsza, a mężczyzna młodszy, rokuje zasadniczo niekorzystnie. Także różny poziom wykształcenia, tzn. gdy kobieta w tym zakresie znacznie przewyższa męża, może być zjawiskiem niepozytywnym. Znaczne różnice kulturowe, różnice ideologiczne przy fanatyzmie i braku tolerancji również nie wróżą niczego dobrego. Tylko że…

Tylko że nigdy nic nie wiadomo. Bywają małżeństwa zawierane na zasadach wydawałoby się fatalnych, które okazują się trwałe i szczęśliwe. I bywa, że rozwodzą się ludzie, którym rokowano jak najlepiej. Tak więc wszelkie porady, przewidywania mają wartość tylko orientacyjną, jak mówią naukowcy — wartość statystyczną; ale wyjątki w życiu zdarzają się bardzo często.

Co więc powinni robić ludzie, jeżeli chcą zawrzeć dobry związek, kiedy chcą uczynić wszystko, co można, by uniknąć niepowo­dzeń?

Po pierwsze, głęboko się zastanowić. To prawda, że miłość za­ślepia. Prawda, że człowiek zafascynowany czyjąś osobą niewiele widzi, nie bardzo „nadaje się do myślenia”, niezdolny jest do przeprowadzania poważnych analiz. To jest na pewno istotna trud­ność. Trzeba jednak starać się, by nie czynić niczego pod wpły­wem chwilowego uniesienia, w stanie wielkich emocji.

W tradycyjnej naszej obyczajowości istniał kiedyś okres narzeczeństwa. Był to czas, który pozwalał ochłonąć, zastanowić się, lepiej poznać osobę wybraną. I obecnie związek małżeński można zawrzeć tylko po okresie pewnego oczekiwania — od chwili zgło­szenia gotowości aż do chwili ceremoniału.

Obecnie postuluje się rozwój tak zwanego poradnictwa przed­ślubnego. Jest to ważna inicjatywa, choć bardzo trudna i skompli­kowana.

Istnieją poradnie przedślubne, do których mogą się zgłaszać młodzi, pragnący zasięgnąć porady dotyczącej swego projektowa­nego małżeństwa. Poradnie te organizowane są najczęściej przez Towarzystwo Planowania Rodziny i zatrudniają lekarzy, psycho­logów, socjologów, a niekiedy wprost ludzi z dużym życiowym do­świadczeniem.

Rola lekarza jest tu stosunkowo najprostsza, chodzi o stwier­dzenie, czy nie ma przeciwwskazań do zawarcia małżeństwa ze względów genetycznych i zdrowotnych. Genetyka wiele nam już wyjaśniła, ale pozostało jeszcze mnóstwo niejasności. Poradnictwo genetyczne jest na pewno sprawą przyszłości, natomiast dziś może­my udzielać rad tylko w niektórych sprawach. I tak wiadomo, że niektóre schorzenia są dziedziczone, że niektóre skłonności wy­stępują rodzinnie i jeżeli nastąpi ich kumulacja, może to źle ro­kować. Najlepiej poznany jest problem tak zwanej niezgodności serologicznej krwi i zagrażający konflikt w zakresie tak zwanego czynnika Rh. Rzecz polega na tym, że jeżeli matka ma grupę Rh—, a ojciec Rh + , to między płodem a matką może powstać konflikt, który może doprowadzić do uszkodzenia płodu. Ważne jest, by młodzi o tym konflikcie wiedzieli. Nie po to, aby miał on wykluczyć małżeństwo czy tym bardziej posiadanie potomstwa, lecz dlatego, by od początku czujnie śledzić przebieg ciąży i za­pobiegać jej powikłaniom.

Psycholog w poradni przedślubnej ma znacznie rozleglejsze pole do działania. Może na podstawie badań ustalić stopień doj­rzałości do podejmowania tak ważnej decyzji jak małżeństwo. Może wskazać na niebezpieczeństwa, poradzić, jak układać życie, aby pewne cechy psychiczne nie utrudniały współżycia. Często uświadomione cechy psychiczne mogą być mniej groźne — prze­cież człowiek może i powinien nad sobą pracować, może się zmie­niać, zawsze zresztą z czasem się zmienia.

Poza problemami obiektywnymi istnieje jeszcze subiektywna rola poradnictwa. Otóż wiadomo, że człowiek czasami odczuwa potrzebę poradzenia się kogoś, porozmawiania o swoich proble­mach, sytuacji życiowej, sprawach i szuka kogoś, z kim mógłby pomówić. To nie jest takie dziwne, jak mogłoby się na pozór wy­dawać: nie zawsze osoby bliskie są dobrymi doradcami. Osoby z najbliższego otoczenia mają także własne subiektywne sądy, oce­ny. Nie zawsze mogą zdobyć się na eliminowanie emocji. Inaczej mówi matka kochająca syna o przyszłej swej synowej, inaczej czło­wiek zupełnie obcy, nie związany emocjonalnie z rodziną. I ten charakter poradnictwa takiego bardziej „życiowego”, niezaangażowanego wydaje mi się najważniejszy. Ostatecznie często przychodzi się po poradę już z własną koncepcją, czasem podświadomie, cza­sem tylko po to, aby ją po prostu potwierdzić.

Warto rozważyć ewentualność odbycia wizyty, przeprowadze­nia rozmowy w poradni przedślubnej. Poradnie takie są prawie we wszystkich miastach wojewódzkich. Najlepiej zorganizowana i mająca największe tradycje jest poradnia w Warszawie przy ulicy Karowej 31. Myślę, że warto odbyć nawet daleką podróż przed podjęciem tak ważnej decyzji życiowej.

Poradnia warszawska prowadzona jest przez Zarząd Główny Towarzystwa Planowania Rodziny. Prowadzi ona także dział ko­respondencyjny. Adres ten sam — może warto chociaż napisać (choć nie wiem, czy drogą listowną można wiele w tej dziedzinie załatwić).

Osobiście przywiązuję wiele wagi do nowego przedmiotu, jaki został wprowadzony do szkół. Nosi on nazwę: „Przysposobienie do życia w rodzinie”. Wydaje mi się, że rozmowa na ten temat, oka­zja do dyskusji, przemyśleń jest tu bardzo ważna. Szkoda, że jak dotąd nie we wszystkich szkołach przedmiot ten jest realizowany.