Pornografia

Chyba niewiele jest zjawisk tak bardzo dyskusyjnych i tak często dyskutowanych jak pornografia. Głównie do ożywienia dyskusji przyczyniły się kraje skandynawskie, znosząc zakaz rozpowszech­niania pornografii. Obecnie prawie nigdzie na Zachodzie zakazu takiego nie ma. Przy wzmożonym ruchu turystycznym notuje się zalew pornografii z Zachodu, a problem jej ewentualnej szkodli­wości zaprząta umysły już nie tylko prawników i lekarzy.

Co to jest pornografia?

Pod pojęciem tym w Polsce rozumiemy wytwarzanie treści (obraz, tekst, rzeźba, zdjęcie), która ma służyć do podniecania sek­sualnego odbiorcy. Zwróćcie uwagę na to sformułowanie: o tym, czy coś jest pornografią, czy nie, decyduje intencja twórcy. Efekt, jaki on osiąga, to już inna sprawa.

Przykładowo: artysta malarz tworzy obraz. Przedstawia on na­gie ciało. Ktoś patrząc podnieca się. Czy przez to obraz stał się por­nograficzny? Nie, bo, intencją autora było stworzenie dzieła sztuki, a nie wywołanie dreszczyku emocji.

Klasyfikacja, co jest, a co nie jest pornografią, to bardzo trudne zagadnienie. Tak jak i bardzo trudna jest interpretacja, kiedy dzie­ło jest dziełem sztuki, a kiedy pornografią. Gdzie jest ta granica? Kiedy obraz czy treść szkodzi, a kiedy nie? Polskie ustawodawstwo zabrania rozpowszechniania pornografii. Ale nie zabrania posiada­nia jej ani jej tworzenia, tyle że na własny, i to wyłącznie własny użytek. Jeżeli ktoś pokaże swoje „dzieło” choćby jednej osobie, to już jest rozpowszechnianie i może być karany.

Powszechnie rozumie się, jak widzicie niezupełnie zgodnie z na­szym kodeksem karnym, że pornografią jest produkt wątpliwej wartości artystycznej, przedstawiający w sposób brutalny, nieeste­tyczny ciało ludzkie, zwłaszcza narządy płciowe lub sceny ero­tyczne. Młodzi chłopcy zresztą używają do podniecania się niekie­dy nawet zdjęć artystycznych czy reprodukcji światowego malarstwa… Myślę, że omawiając tę sprawę, trzeba dokonać pewnego podziału zagadnienia. Co innego jest produkcja, handel typową pornografią, a co innego ciekawość i chęć obcowania z nagością.

O produkcji pornografii mówiliśmy już. To paskudny, choć in­tratny proceder. U nas spotykamy tylko „pokątnych producentów”, którzy robią fotograficzne kopie „dzieł” z Zachodu.

Drugie zagadnienie natomiast jest trudniejsze. Chęć poznania nagości, ciekawość seksualna to zjawiska równie częste, jak i nor­malne. W tym zakresie przeważają mężczyźni i chłopcy, kobiety wykazują mniejszą wrażliwość na bodźce wzrokowe. Ciało ludzkie jest piękne i nie ma w tym nic złego, gdy ktoś, nawet bardzo mło­dy, chce je oglądać i podziwiać. I jest zrozumiałe, że zwłaszcza w okresie dojrzewania nagość — w naszej kulturze — podnieca. I to też nic złego. Zawsze mnie jednak niepokoi, jeżeli nagość ta jest przedstawiana w sposób obrzydliwy, nieestetyczny. Niekiedy na zdjęciach pornograficznych przedstawiona jest treść perwersyjna. Ma to służyć zaostrzeniu „apetytu”, potęgowaniu emocji. Takie treści są już wprost niebezpieczne, mogą bowiem powodować skłon­ności perwersyjne.

Chciałoby się, by seks był związany tylko z pięknem. I tak być może. Aby jednak tak było, trzeba zastąpić pornografię pięknym aktem lub dziełem sztuki. Trzeba wyrabiać gust, upodobania i wraż­liwość estetyczną. Efekt erotyczny może być taki sam, ale wycho­wawczo jest to zupełnie coś innego. Dlatego pornografię trzeba zwalczać, a nagości nie.