Ryzyko złego początku

Wielu młodych ludzi dręczy pytanie: kiedy można rozpocząć życie seksualne i czym grozi nierozważne podjęcie współżycia? Biolo­gicznie człowiek dojrzewa dość wcześnie. Wiek dojrzewania jest cechą indywidualną, ale przeciętnie w wieku 14—15 lat narządy płciowe są już sprawne i zbudowane tak, jak u człowieka dorosłe­go. Gdyby współżycie zależało tylko od tego, można by przyjąć, że w tym wieku ludzie u nas są już zdolni do współżycia. Ale nie jest to takie proste. Podjęcie współżycia wiąże się z zaangażowaniem całego ustroju, a przede wszystkim psychiki młodego człowieka. I dopiero wtedy, kiedy człowiek jest już psychicznie dojrzały, mo­że myśleć o podejmowaniu współżycia seksualnego. Niezwykle trudno zdefiniować w jednym zdaniu, na czym właściwie polega dojrzałość psychiczna.

Sądzę, że dojrzały psychicznie jest ten, kto w sposób świadomy może panować nad sobą, nad swymi impulsami, kto jest zdolny do przewidywania skutków i zdecydowany na ponoszenie konsekwen­cji swego postępowania.

Niekiedy młodzi ludzie podejmują współżycie z pobudek co najmniej dziwnych. Robią to dlatego, że chcą mieć przekroczenie tego progu już za sobą albo po prostu z ciekawości. Często w ten właśnie sposób chcą potwierdzić wobec siebie, a czasem wobec in­nych, własną dorosłość i dojrzałość. Takie postępowanie może po­wodować w rezultacie rozczarowanie, a nawet zniechęcenie do ży­cia seksualnego.

Szczególnie wiele ryzykują dziewczęta. Badania wykazały, że jeżeli dziewczyna podejmuje współżycie z mężczyzną nie kochanym, może zamiast satysfakcji doznać obrzydzenia, które często rzutuje na całe jej życie. Może się zdarzyć (nie są to wypadki odosobnio­ne), że nigdy już nie będzie w stanie osiągnąć pełnej satysfakcji sek­sualnej. Mówimy wtedy o tak zwanej oziębłości płciowej kobiety. Ta dolegliwość może trwać przez wiele lat.

Każdy człowiek, gdy podejmuje jakąś ważną decyzję, kieruje się pobudkami mniej lub bardziej rozsądnymi, mniej lub bardziej zasadnymi i wiąże ze swoją decyzją jakieś nadzieje i oczekiwania. Tak jest również w przypadku inicjacji życia seksualnego.

Co jest głównym powodem podejmowania współżycia przez chłopców? Chłopcy podlegają bardzo silnemu popędowi i dążą do rozładowania napięcia seksualnego. Popęd jest u nich „ślepy”, nie­zależny od intelektu; świadomie trudno go opanować. W języku fachowym określa się go jako podkorowy.

Od chwili pojawienia się pierwszych polucji chłopcy są zdolni do przeżywania orgazmu, który jest doznaniem bardzo silnym i przyjemnym. Nic też dziwnego, że niezależnie od czynników po- pędowych, tych, które nazwałem podkorowymi, chłopcy dążą do przeżywania orgazmu. Dlatego właśnie wypracowują oni sobie taki model zachowania, który pozwoli na rozładowanie napięcia. Takiego postępowania nie należy osądzać surowo, bo nie jest to ani zła wola, ani brak kultury, lecz imperatyw biologiczny.

Najsilniejszy popęd płciowy chłopcy przeżywają w wieku kil­kunastu lat. Po ukończeniu dwudziestki popęd znacznie maleje. Wtedy już staje się bardziej podległy korze mózgowej — można nad nim zapanować.

Wielu młodych chłopców uprawia onanizm, który rozładowuje popęd na pierwszym, bardzo jeszcze dziecinnym etapie rozwoju. Jednakże onanizmowi towarzyszy zawsze poczucie, że jest to tylko jakaś namiastka, wstęp do prawdziwego życia seksualnego (tak jest rzeczywiście!). Chłopcy w pewnym wieku chcą żyć jak dorośli. Są zafascynowani dziewczętami, ich ciałem, zachowa­niem, osobowością. I wydaje się im, że kochają. Czasem nawet jest to naprawdę miłość, częściej jednak pożądanie lub cieka­wość.

Dziewczęta seksualnie dojrzewają później. Dopiero w wieku 18—25 lat są zdolne do przeżywania orgazmu (przeciętnie, bo są liczne wyjątki). Na ogół dziewczęta wiedzą, że w czasie pierw­szego stosunku następuje przerwanie błony dziewiczej (defloracja). Nie jest to tragicznie bolesne, ale także niezbyt przyjemne. Wiedzą też, że współżycie seksualne może skończyć się ciążą, której bardzo się boją.

Dziewczęta we wczesnym okresie życia płciowego rzadko do­znają satysfakcji; dla wielu pierwsze kontakty są bolesne, niemiłe, niekiedy obrzydliwe. Dlaczego więc decydują się na rozpoczęcie życia seksualnego?

Kierują się najczęściej uczuciem. Potrzeba kochania, posiada­nia kogoś bliskiego jest u dziewcząt, a także potem u kobiet doj­rzałych, bardzo silnym składnikiem popędu płciowego. Właśnie chęć posiadania swojego chłopca jest najczęściej powodem rozpoczyna­nia współżycia. Chociaż stosunku płciowego dziewczyna wolałaby uniknąć, to jednak decyduje się na ten krok, gdyż kocha chłopca i wie, że jemu na współżyciu bardzo zależy. Dziewczyna zdaje sobie sprawę z tego, że dla chłopca jest to sprawa ogromnej wagi. Toteż zgadza się, motywując swoje postępowanie argumentem: „co by to była za miłość, gdybym mu odmówiła”. A czasami mówi: „ja wca­le nie chcę współżyć. Nie sprawia mi to przyjemności, jest to czasem bolesne, boję się ciąży, jeżeli się nie zgodzę, to on odejdzie do innej. A ja go kocham i nie chcę go utracić”.

Tak czy owak, z dwojga ludzi wchodzących w bardzo intymny kontakt każde oczekuje czegoś innego. Każde mówi, że kocha, ale rozumie to zupełnie inaczej.

Pierwsze kontakty są często związkiem przejściowym. Osobą, która bardziej się angażuje uczuciowo, jest dziewczyna. Ona też boleśniej przeżywa rozstanie, które zazwyczaj następuje z inicja­tywy chłopca.

O tym wszystkim trzeba wiedzieć. Nie piszę tego po to, bym’ miał oskarżać chłopców o podłość, wyrachowanie, oszukaństwo. Oni po prostu są inni i trzeba ich brać takimi, jakimi są. Mniej będzie wtedy rozczarowań.

Spotkałem się z opinią, że najlepszym sposobem zatrzymania chłopca przy sobie jest powściągliwość, gdyż to, co zdobywa się trudno, z dużym wysiłkiem, ceni się najwyżej. Nie można jednak tego generalizować, gdyż w tych sprawach nie ma reguły.