Seks po skandynawsku

Nie tak dawno odwiedziłem dwukrotnie Szwecję: jako uczestnik międzynarodowego sympozjum poświęconego zagadnieniom wycho­wania seksualnego oraz jako żeglarz turysta. Dało mi to możność spojrzenia na ten kraj i jego mieszkańców z dwóch zupełnie od­miennych punktów widzenia.

Byłem w Szwecji zbyt krótko, abym mógł pretendować do roli eksperta i znawcy zagadnienia. Niemniej jednak poczyniłem pewne obserwacje i nasunęło mi się kilka spostrzeżeń i refleksji, którymi chciałbym się podzielić z czytelnikami.

O szwedzkiej seksuologii i tamtejszej metodzie wychowania seksualnego młodzieży krążą legendy: „Seks po szwedzku” fascynu­je, podnieca wielu publicystów, niejednokrotnie budzi entuzjazm ujawniany w prywatnych rozmowach, a oburzenie i potępienie w publikacjach oficjalnych.

Przeciętni, „normalni” Szwedzi żyją podobnie jak my i seks nie odgrywa w ich życiu jakiejś dominującej roli. Niewątpliwie jed­nak wiedzą więcej o tych sprawach, są mniej zakłamani i bardziej tolerancyjni. O potrzebach i upodobaniach seksualnych człowieka mówią spokojnie i beznamiętnie. Odnosi się wrażenie, że są po pro­stu dojrzali w dziedzinie erotyki i seksu.

Czy Szwedzi są rzeczywiście tak swobodni w życiu erotycznym, jak zwykło się uważać? Młodzież szwedzka łatwo nawiązuje kon­takty seksualne. Młodzi Szwedzi współżyją ze sobą jawnie, w kul­turalnych warunkach, a nie po kryjomu, w konspiracji. Jawne po­stępowanie w tej dziedzinie życia nie spotyka się z potępieniem i oburzeniem dorosłych i dzięki temu współżycie dwojga młodych ludzi nie odbywa się w warunkach przygodnych, antyestetycznych i niekulturalnych.

Przejawów rozwiązłości, rozpasania, niekulturalnego zachowa­nia się młodzieży w Szwecji nie widziałem, czego, niestety, nie moż­na powiedzieć o niektórych środowiskach młodzieżowych w naszym kraju. Wynika to zapewne z faktu, że młodzież szwedzka jest dużo lepiej przygotowana do życia seksualnego, wychowywana w atmo­sferze akceptacji erotyzmu, a nie zakłamania, które jest jeszcze powszechne w naszym kraju. Seks i erotyka w życiu Szwedów nie spotyka się z negacją i potępieniem, nie budzi sprzeciwów, nie jest przedmiotem drwin i szyderstw. Wydaje mi się, że takie podejście społeczeństwa do tego problemu — jeśli nie powoduje hipererotyzacji i przesłonięcia innych wartości przez seks — jest godne poza­zdroszczenia.

W Szwecji mówi się o sprawach seksu bardzo wcześnie, bez osłonek i przenośni, pozostawiając bardzo mały margines na domy­ślność. Właściwe wychowanie seksualne młodzieży polega na nau­czeniu seksu, co nas szokuje. Seksuologię traktuje się w tym kraju jako część nauk medycznych i biologicznych. Częste są głosy kryty­czne, że takie wychowanie seksualne zubaża ludzkie doznania, wypa­cza właściwe pojmowanie erotyzmu. Osobiście nie jestem przekona­ny, że tak musi być istotnie.

Chciałbym się chwilę zatrzymać przy szwedzkim przemyśle, handlu, biznesie, wykorzystującym i służącym seksowi. W Szwecji rozwinięta jest bardzo sieć sklepów z artykułami porno, głównie z wydawnictwami. W niektórych, nad półkami, umieszczone są in­formacje o charakterze poszczególnych wydawnictw. Nie brakuje tu patologii: są wydawnictwa dla pedofilów, homoseksualistów itp. Niektóre z nich mają treść zoofilną — są to pewnego rodzaju ko­miksy, w których obiektem seksualnych zabiegów jest jakieś zwie­rzę.

W przeważającej większości .wydawnictwa te są bardzo wulgar­ne, drastyczne i nieestetyczne. Nagość rzadko jest tu piękna, a przedstawione sytuacje najczęściej budzą odrazę i obrzydzenie. Wiele z tych albumów, książek, czasopism spotyka się ze sprzeci­wem i potępieniem.

Niektóre czasopisma są zaklejone taśmą, którą można zdjąć do­piero po ich kupieniu. Może jest to tylko chwyt reklamowy, bo trudno sobie wyobrazić coś jeszcze „mocniejszego” i bardziej dra­stycznego niż to, co oferują wydawnictwa, które można obejrzeć przed kupnem.

Wybór towarów w sklepach z artykułami porno jest właści­wie niewielki: przedmioty, które mogą być używane do uprawiania onanizmu, karty do gry z pornograficznymi ilustracjami, filmy i przeźrocza nie odbiegające poziomem od wydawnictw książko­wych i albumowych.

W sklepach tych, w centrum miasta, spotyka się wielu ogląda­jących, niewielu zaś kupujących. W bocznych zaś uliczkach skle­py te świecą pustkami. Interes jednak musi być dochodowy, skoro ich właściciele nie zmieniają branży. Niektóre sklepy mają na za­pleczu kameralne kina lub fotoplastykony. Ekspedientami są naj­częściej Afrykańczycy. Wbrew pogłoskom nie spotkałem zatrudnio­nych tutaj Polaków. Personel jest grzeczny, cierpliwy. Można tu godzinami oglądać, pytać i nikt nie ma pretensji, jeżeli się w rezul­tacie niczego nie kupi.

W Skandynawii mówi się, że klientami sklepów z porno są wy­łącznie obcokrajowcy. Nie jest to prawda. W domach, które odwie­dziłem, można było znaleźć sporo wydawnictw porno, zwłaszcza gdy w rodzinie był młody, dorastający chłopak. Rodzice są toleran­cyjni, czasem utyskują na zły gust i niewielkie poczucie estetyki syna, tym bardziej że można w Szwecji kupić wydawnictwa, w któ­rych przedstawiona nagość jest rzeczywiście ładna.

W Szwecji są też wielkie porno-kina, wyświetlające barwne filmy, a także lokale polecające seks-masaże, seks-relaks, seks-pozering (amator sam robi zdjęcia porno). Jednak oferty seks-biznesu i seks-przemysłu, choć dość urozmaicone, robią niewesołe wraże­nie i budzą smutną refleksję, że wielu ludzi nie potrafi zaspo­koić swoich potrzeb seksualnych w kulturalny i estetyczny spo­sób.