Tak zwana „oziębłość płciowa kobiet”

Tytuł tego rozdziału jest opatrzony cudzysłowem, ponieważ poglądy seksuologów na zjawisko braku satysfakcji seksualnej kobiet uległy dość istotnej przemianie. Nie jest tak, jak dawniej sądzono, że nie­zdolność do osiągania satysfakcji seksualnej (przeżywania orgaz­mu) jest związana z anatomicznymi wadami budowy kobiety. A na­wet więcej — wydaje się, że już niedługo sprawa ta w ogóle prze­stanie być jednym z bardziej istotnych problemów seksuologii i przejdzie do historii.

Parę wyjaśnień i faktów.

W latach czterdziestych w Ameryce działał wielki badacz, kla­syk seksuologii, Alfred Kinsey, o którym już wspominałem. Jako pierwszy zastosował on na szeroką skalę metodę badań socjologicz­nych na użytek seksuologii. Poczynił wiele spostrzeżeń, między innymi stwierdził, że około 40% kobiet, nawet żyjących w mał­żeństwie, nie doznaje orgazmu w czasie kontaktów z mężczyzna­mi.

W Polsce, co prawda na mniejszą skalę niż Kinsey, ale również cenne badania prowadziła Hanna Malewska. Zbadała ona ponad 800 kobiet (wszystkie były mężatkami) i między innymi stwierdzi­ła analogiczne zjawisko: i u nas prawie połowa badanych kobiet nie doznawała satysfakcji seksualnej.

Kobieta, która współżyje seksualnie i nie osiąga orgazmu, czyli odprężenia, popada w stan rozdrażnienia, traci chęć do współżycia, a kontakty seksualne stają się dla niej stopniowo coraz bardziej uciążliwym obowiązkiem, budzą odrazę. Jasne, że taki związek jest dla kobiety ciężarem, nie może być mowy o harmonii w małżeń­stwie, co może grozić rozpadem rodziny.

Spróbujmy pokrótce zanalizować przyczyny tego zjawiska. Mo­gą one tkwić w samej kobiecie. Jeżeli nie jest ona emocjonalnie zaangażowana, jeżeli nie kocha mężczyzny, z którym współżyje, lub przynajmniej nie jest nim zafascynowana, kontakt seksualny nie jest w stanie sprawić jej przyjemności. Na podstawie badań Malewskiej można stwierdzić, że kobieta, która po raz pierwszy rozpoczęła współżycie z mężczyzną nie kochanym, może w spo­sób trwały utracić zdolność osiągania satysfakcji nawet w kontak­tach późniejszych, już z mężczyzną, z którym wiąże ją uczu­cie.

Dalej, jeżeli kobieta ma przeświadczenie, że współżycie seksu­alne jest czymś wstrętnym, grzesznym, niemoralnym, a mimo to podejmuje kontakty płciowe, nie może odczuwać orgazmu, ponie­waż jej poglądy stwarzają poważny konflikt. Nie aprobując sytu­acji, swojego postępowania, ma ona silne poczucie winy i o osią­ganiu satysfakcji nie może być nawet mowy.

Nie bez znaczenia jest niekiedy lęk przed ciążą. Jeżeli kobieta w czasie stosunku cały czas martwi się i boi ciąży, nie jest pewna, czy jest prawidłowo i skutecznie zabezpieczona, to oczywiście nie przeżywa stosunku jako pożądanego i pięknego aktu.

Reasumując: jeżeli kobieta w czasie zbliżenia jest napięta, drę­czy ją poczucie winy, jest niezadowolona ze swojej (czy rzeczy­wiście swojej?) decyzji, nie może osiągnąć satysfakcji. Są to względy psychiczne.

Mogą być także przyczyny fizyczne. Otóż, jeżeli stosunek jest bolesny, trudno wymagać, *aby przyniósł pozytywne odczucia. Tak może być w przypadku nadżerek, nie zagojonych ranek na błonie dziewiczej, w przypadku niewłaściwych proporcji między narzą­dami płciowymi kobiety a organem płciowym partnera. (Takie przyczyny zdarzają się wyjątkowo rzadko). Bywają i inne przy­czyny anatomiczne, ale to już są sprawy, które wymagają porady seksuologa ginekologa. Może być i tak, że budowa anatomiczna kobiecych narządów płciowych zewnętrznych utrudnia odbieranie bodźców w czasie stosunku. I wtedy znów potrzebny jest gineko­log seksuolog.

Kolejnym zagadnieniem, wiążącym się z przyczynami braku satysfakcji seksualnej kobiet, jest jej partner. Mówiliśmy już po­wyżej, że dla wielu kobiet ogromne znaczenie ma stosunek emoc­jonalny do mężczyzny. Oczywiście o uczucia dziewczyny można zabiegać, można starać się zdobyć jej sympatię, nie jest to jednak ani proste, ani tak szybko nie następuje. Można natomiast uniknąć wielu niepowodzeń wynikających albo z prymitywizmu, albo z braku uświadomienia mężczyzny.

Przed kontaktem płciowym z kobietą trzeba wytworzyć właś­ciwą atmosferę, pełną życzliwości, zrozumienia, tkliwości. Jeżeli kobieta jest zmęczona, zdenerwowana, trudno oczekiwać od niej chęci do współżycia i wymagać, by na dodatek odczuwała ona satysfakcję. Dobry partner przygotowuje kobietę psychicznie na kilka godzin przed podjęciem czynności seksualnych. Chodzi o pewną aurę, o okazywanie jej zainteresowania, o zabieganie o jej dobre samopoczucie. Działania mężczyzny powinna cechować subtelność. Pieszczoty muszą narastać stopniowo, rozbudzenie ero­tyczne kobiety jest zabiegiem złożonym i musi mieć Swój czas trwania. Mężczyzna powinien dbać o estetykę swojego wyglądu i o kulturę zachowania. Dla wielu kobiet, zwłaszcza w pierwszym okresie podejmowania współżycia, całkowita nagość mężczyzny, zwłaszcza w stanie wzwodu członka, może budzić obawy, sprzeciw czy wręcz odrazę. Widok nagiego mężczyzny nie jest dla młodej dziewczyny czymś codziennym, zwłaszcza w takim stanie… Męż­czyzna powinien dbać, aby jego ciało było czyste, pozbawione niemiłej woni.

Stosunek płciowy, który jest momentem kulminacyjnym kon­taktu seksualnego, powinien być kolejnym tylko etapem, a nie jedyną formą kontaktu. W wytworzonym stereotypie wyobrażenia o „dobrym” mężczyźnie (tym, który zawsze jest gotowy, szybko doznaje wzwodu i zdolny jest do natychmiastowego stosunku, naj­lepiej parokrotnego) potrzeby kobiety, jeżeli są w ogóle dostrze­gane, to tylko w takim sensie, że przeciętny mężczyzna chce, aby stosunek trwał możliwie długo. Ale jeżeli jest on dla kobiety przykry i bolesny? W takim przypadku chyba wolałaby ona, żeby zbyt długo nie trwał…

Stosunek może w ogóle się nie odbyć i jeżeli mężczyzna czuje, że kobieta ma opory, nie chce stosunku, powinien z niego zrezygnować. Nie oznacza to natomiast, że powinien zaniechać pieszczot i zrezygnować ze swoich działań. Wręcz przeciwnie, samymi pieszczotami powinien doprowadzić ją do orgazmu (poprzez petting).

Partner powinien znać upodobania kobiety, a nawet je kształ­tować i wyrabiać wrażliwość jej ciała na pieszczoty. Wymaga to ze strony mężczyzny wiele wiedzy o kobiecie (o reaktywności jej ciała), zdolności obserwacji i wnioskowania, wreszcie dużej dozy dobrej woli. Jak więc widzimy, trzeba czegoś innego, czegoś znacz­nie bardziej złożonego niż prężna i okazała męskość zdolna do czynu zawsze i wszędzie…

Bywa, że przyczyną niepowodzeń jest niewłaściwa technika stosunku (pozycja) i wtedy trzeba ją zmienić.

Jak widać, udział mężczyzny w rozwoju erotycznym kobiety jest ogromny. Może on wiele zrobić — zniechęcić, obrzydzić, zohydzić jej współżycie seksualne i w konsekwencji stać się przy­czyną tak zwanej oziębłości. Ale może być też inaczej — wrażliwy partner jest w stanie zachęcić kobietę i wprowadzić ją w arkana gry miłosnej, pokonać jej opory i zahamowania.

Dlatego trzeba, aby oboje zdawali sobie sprawę z odpowie­dzialności, jaką podejmują rozpoczynając współżycie. Chłopak bie­rze na siebie wielki i trudny obowiązek, dziewczyna powierza spra­wę bardzo ważną, tylko komu? Ozy wybór zawsze jest słuszny, czy chłopak naprawdę odpowiada wymaganiom i sprosta im? Bo za pomyłki płaci się niekiedy bardzo drogo.