Trudna decyzja

Chciałbym zająć się jednym z najtrudniejszych zagadnień, z jakimi ma do czynienia medycyna. Jest to zagadnienie, które znacznie przerasta problematykę medyczną, problem, w którym względy, prawdy lekarskie są ważną przesłanką, jednak nie jedyną i kto wie, czy zasadniczą? Chodzi o zabieg przerywania ciąży.

Zacznijmy od tła społecznego. Otóż, jak długo społeczeństwo nie będzie uświadomione, dopóki ludzie nie nauczą się regulować uro­dzeń (a ściśle zapłodnień), póki antykoncepcja nie stanie się spra­wą powszechną, zdarzać się będą przypadki ciąży niepożądanej. Niemniej jednak trzeba powiedzieć szczerze, że nawet najlepiej stosowana antykoncepcja może zawieść i wtedy mimo antykon­cepcji, rozsądku i poczucia odpowiedzialności człowiek staje wobec dylematu — co zrobić, jak postąpić, gdy niepożądana ciąża jest faktem.

Rzadko, ale bywa i tak, że człowiek nie powinien dawać życia potomstwu, że nie wolno wręcz do tego dopuszczać. Na przykład gdy ciąża jest następstwem gwałtu, gdy kobieta jest ciężko chora, dziedzicznie obciążona. Częstszym jednak problemem jest ciąża nieletnich dziewcząt. Można powiedzieć, że są to sytuacje wręcz dramatyczne, obciążające całe społeczeństwo, a jednocześnie dowód, że nie potrafi ono wychowywać ludzi odpowiedzialnych, kultural­nych. Czy to stwierdzenie rozwiązuje problem? Nie i nie jest w sta­nie rozwiązać go żaden z lekarzy, zwłaszcza ginekologów, gdy u młodocianej stwierdza ciążę. My, lekarze, jesteśmy przerażeni nieodpowiedzialnością młodej pary i zgnębieni losem dziewczyny.

I co dalej?

Oczywiście można być pięknoduchem, można być bezwzględnym i może nawet konsekwentnym i powiedzieć: istnieje świętość życia, człowiekowi nie wolno go niszczyć, nikt mu nie dał takiego upraw­nienia. W myśl tego rozumowania należy się zająć ciążą, która musi być donoszona. Problemu zatem nie ma: dziecko zostało po­częte, niech się więc urodzi. Wiele osób tak rozumuje. Ale jest to tylko część prawdy. Nierzadko mniejsze zło stanowi usunięcie w porę płodu niż urodzenie dziecka, które będzie nieszczęśliwe, może porzucone, a kiedyś być może wyrośnie na człowieka (na sku­tek wychowania) społecznie szkodliwego.

Ciąża, jej donoszenie i urodzenie dziecka nie chcianego może zdruzgotać życie i przyszłość małoletnich rodziców. Naturalnie moż­na powiedzieć, że sami są sobie winni. Ale i z tego niewiele wy­nika, bo konsekwencje winy spadają przecież nie tylko na bez­pośrednio zainteresowanych, ale i na ich najbliższych — dziecko, rodziców oraz na społeczeństwo.

Usuwanie wczesnej ciąży jest problemem ogromnie złożonym, trudnym i zależnie od punktu widzenia, z którego jest rozpatrywa­ny, każde wyjście można uznać za złe i dobre jednocześnie. Na pewno jednak każde wpływa w jakiś sposób na dalsze życie, głów­nie dziewczyny, na jej psychikę i zdrowie. Urodzenie dziecka przez młodocianą, niesamodzielną i nie przygotowaną do życia dziewczynę jest dla niej ogromnym ciężarem, komplikującym, a często i prze­kreślającym plany życiowe. Także zdecydowanie się na usunięcie ciąży odbija się na niej. Sam zabieg nie jest obojętny dla zdrowia, a wykonany w nieodpowiednich warunkach bywa wręcz ryzy­kowny dla życia i zdrowia. Poza tym często dziewczyna, gdy jest już za późno, żałuje swego kroku, bo po latach może się oka­zać, że usunięty płód był jej pierwszą i jedyną szansą na macie­rzyństwo.