Zdrowie dziecka

Samopoczucie dziecka, jego zapał lub nie­chęć do pracy, stopień wytrwałości, odporno­ści na zmęczenie — są uzależnione od stanu zdrowia. Jedne dzieci są wesołe, zdrowe, rzadko chorują, u innych słabsze są niektóre organy bądź słaby i wątły cały organizm. Najlepiej w niedomaganiach dziecka zorien­towani są rodzice, lecz nie zawsze pamiętają oni o tym, że chory, słabszy organ dziecka należy chronić przed wysiłkiem i zmęczeniem lub też odwrotnie – ćwiczyć go i zachęcać dziecko do wysiłku, zarówno fizycznego, jak i umysłowego.

Wady wzroku mogą stanowić istotną przy­czynę trudności w nauce. Powinny one być wykrywane i leczone jak najwcześniej, jeszcze przed rozpoczęciem nauki szkolnej. Tymcza­sem bardzo często rozpoznawane są dopiero w trakcie pobytu dziecka w szkole. Nauczy­ciel zauważa, że dziecko np. nie widzi tekstu, który ma przepisać z tablicy, a- przecież w codziennym obcowaniu z dzieckiem w domu mamy wiele okazji, by stwierdzić występują­ce u niego nieprawidłowości w widzeniu i zgłosić się z tym niezwłocznie do lekarza oku­listy.

Przyczynę trudności w nauce oraz w zacho­waniu może też stanowić upośledzenie słu­chu. Znaczne upośledzenia są na ogół łatwo i dość wcześnie przez nas wykrywane. Jed­nakże uchodzą naszej uwagi i uwagi otocze­nia lżejsze wady słuchu, na tyle jednak duże, by utrudnić uczniowi w pełni efektywne ucze­stnictwo w lekcji. Niezależnie od rozmiarów wady powinniśmy systematycznie zgłaszać się z dzieckiem na wizyty lekarskie i stosować się do podanych zaleceń. Dobrze jest, jeżeli o występujących wadach poinformujemy nau­czyciela — pomoże mu to w codziennej pracy z korzyścią dla dziecka.

Znajomość reakcji dziecka na różnego ro­dzaju defekty fizyczne (otyłość, nazbyt wybu­jały wzrost, krótkowzroczność itp.) pomoże nam zapobiegać sytuacjom, w których dziec­ko doznaje przykrości i przyjmuje negatywną postawę wobec otoczenia. Sprawą istotną jest także, by rodzeństwo nie dokuczało dzie­cku, nie nazywało go „grubym”, nie dopro­wadzało do konfliktów na tym tle i nie pogłę­biało kompleksów.

Jakże często się zdarza, że dopiero nau­czyciel — zaniepokojony wyglądem dziecka, jego podatnością na zmęczenie, bądź wzmo­żoną wrażliwością — wzywa rodziców do szko­ły, by zwrócić im na to uwagę, jakby nie mo­żna było dostrzec tego wcześniej, w codzien­nym obcowaniu z dzieckiem w domu, kiedy tyle jest okazji, by zauważyć zmiany w jego samopoczuciu i nastroju. Sądzimy, że jest ono „ciągle takie złe” i gdy się nie żali, to „na pewno nic mu nie dolega”.