Pożycie rodziców

Czy nasze dziecko jest spokojne, uśmiech­nięte, życzliwe dla innych, umiejące z nimi współżyć — zależy w dużym stopniu od tego, jakim środowiskiem dla jego rozwoju jest ro­dzina, czy stwarza sytuacje nerwicorodne, czy też zapewnia spokój i bezpieczeństwo.

Rodzina od zarania życia oddziałuje na dziecko przez układ panujących w niej stosun­ków, tryb życia, cechy osobowości jej człon­ków, ich zachowanie się w sytuacjach co­dziennych i wyjątkowych. Rodzina tworzy spo­łeczność szczególną, w której uczestnictwo po­lega na wzajemności oddania i przywiązania, na szacunku i pełni zaufania zarówno mię­dzy rodzicami, jak też między rodzicami i dziećmi. W dobrze współżyjącej rodzinie każ­dy z członków dzieli te same prawa i obowiąz­ki, razem przeżywa powodzenia i razem poko­nuje trudności. Życie w rodzinie jest w szcze­gólny sposób od siebie uzależnionym byciem, myśleniem, przekazywaniem siebie.

O powodzeniu współżycia w rodzinie decy­dują charakter i formy stosunków uczuciowych. Dziecko, będąc członkiem rodzinnej wspólnoty, dzieli się wszystkimi radościami i sukcesami oraz wszystkimi zmartwieniami i troskami z ro­dzicami i rodzeństwem. Niedobrze jest, gdy następuje osłabienie więzi rodzinnej na skutek braku wspólnych celów życia i wspólnych za­interesowań rodziców.

Niedobrane małżeństwo, wzajemne rozcza­rowania między małżonkami, z poczuciem na­rastającej krzywdy jednego z nich, alkoho­lizm — stają się przyczyną niepokojów w domu, źródłem wielu kompleksów i urazów dziecka, jego zniechęcenia, braku radości życia, chwiejności emocjonalnej, na której podłożu pow­stają zaburzenia w zachowaniu.

Aby w rodzinie panowała atmosfera spokoju i życzliwości, trzeba umiejętnie ze sobą współ­żyć. „Zasady i normy tego współżycia, jego prawidłowości i konsekwencje są częściowo ujęte przepisami, częściowo regułami tradycji i zwyczaju, częściowo zaś – i to nie w mniej­szym stopniu – powstają żywiołowo”.

Dziecko nie jest w stanie niczego zmienić ani niczemu zaradzić. Na skutek rozdźwięków w rodzinie w jego psychice powstają bolesne ślady. Niezgodne pożycie rodziców, przejawia­jące się w częstych konfliktach, wprowadzają­cych w życie rodziny atmosferę niepokoju, na­pięcia, stałego zagrożenia, przyczynia się do zachwiania równowagi emocjonalnej zarówno rodziców, jak i dzieci. Skutkiem tych konfliktów jest rozkład życia rodzinnego – małżonkowie żyją razem, pod jednym dachem, ale są skłó­ceni i niejednokrotnie utrzymują nieformalne związki pozamałżeńskie, a dziecko znajduje się w kręgu często sprzecznych oddziaływań oboj­ga rodziców. Dzieci z tych rodzin tracą poczu­cie stabilizacji, stają się niezrównoważone.

W rodzinach, w których trwa „jawny” proces rozkładu, konflikty między rodzicami – kłótnie, awantury, bijatyki – są na porządku dziennym. W ekscesach tych uczestniczą bezpośrednio dzieci, patrzą na zachowanie osób, które w najbliższym otoczeniu mają stanowić wzór. Współżycie w takich rodzinach zanika, pozo­staje tylko życie obok siebie i ono odczuwane jest przez członków rodziny jako niezwykle uciążliwe.

Rodziny żyjące w stanie napięcia ujawniają niedostatki we wzajemnej aprobacie, co z ko­lei powoduje zakłócenia we współżyciu. Deza­probata częsta lub trwała działa niekorzystnie na wzajemne ustosunkowanie się, powoduje wzajemne niechęci, które oddzielają ludzi od siebie. Sytuacje takie w zasadniczy sposób wpływają na proces rozwojowy dzieci, które niezwykle silnie je przeżywają. O sytuacji w swojej rodzinie tak oto pisze uczeń klasy ósmej: „Mój ojciec ma nerwowy charakter, za nic nieraz by prał po skórze, ile wejdzie. Czę­sto przychodzi pijany, wtedy robi awanturę. Mama i ojciec mają rozwód, lecz nikt o tym nie wie. Ojciec nie chce od nas się wyprowa­dzić ani płacić alimentów, ale ciągle urządza nam awantury”.

Atmosfera domu, w którym mieszka rodzina skłócona lub rozbita, jest stale nerwowa i na­pięta, a dziecko oczekuje nieuniknionej „ka­tastrofy”, co napawa je lękiem, utrudnia sku­pienie uwagi przy odrabianiu lekcji i nieko­rzystnie wpływa na ogólne samopoczucie oraz sprawność intelektualną. Silne napięcia emo­cjonalne przekraczają możliwości psychiczne dziecka, wywołują w nim stany lękowe przed nieznaną przyszłością, w której nie jest zagwa­rantowana stała pomoc i troska, rada i za­spokojenie potrzeb.

Joasia, uczennica klasy ósmej, ze łzami w oczach mówi: — Ja mam bardzo słabe stopnie, ale nie mam warunków do nauki. Mój ojciec przychodzi do domu późno, stale pijany. Robi awantury. Chciałabym z mamą się wyprowa­dzić, żeby spokojnie spać i nie bać się na­stępnego dnia.

Zjawisko napiętej, pełnej niepokoju atmo­sfery w domu znajduje szerokie odbicie w wy­powiedziach dzieci. Niestety, często – o ile za często — stwierdzają one, że byłoby im lepiej, gdyby ich rodzice nie pili, przychodzili do do­mu trzeźwi, byli dla nich dobrzy, kochali je, byli ze sobą razem, nie kłócili się…

Wymieniona już wyżej Joasia, uczennica kla­sy ósmej, w wypowiedzi o swoim przyszłym do­mu podkreśliła zdanie: ,,W moim domu nigdy nie będzie wódki. Gdyby nie alkohol, bylibyś­my szczęśliwą rodziną”.

J. Bowlby, opierając się na zespołowych badaniach psychologicznych, podkreśla duży wpływ rozkładu współżycia małżeńskiego ma kształtowanie się nerwicowych reakcji u dzieci. Dzieci, które pochodzą z rozbitej rodziny i są pozbawione normalnego domowego życia, bar­dzo często wyrastają na rodziców niezdolnych do stworzenia swoim dzieciom właściwej atmo­sfery domowej, wychowując w ten sam sposób następną generację dorosłych, niezdolnych do uczynienia tego dla swych dzieci. W ten spo­sób powstaje błędne koło przyczyn i skutków.

Dorośli sądzą niejednokrotnie, że dzieci nie reagują na panujące między nimi stosunki, że niczego z nich nie rozumieją i nie odczuwają, „bo są jeszcze za małe”. Bardzo się mylą, gdyż takie objawy, jak: zniechęcenie, brak po­czucia swojej wartości, nerwowość, apatia, kłamstwo, wagary, ucieczki itp. – mają swe źródło właśnie w domu, w atmosferze wytwa­rzanej przez ojca i matkę. Rozłam w życiu ro­dziców zauważają dzieci już po pierwszych, stosunkowo słabych objawach: po zmianach w sposobie odnoszenia się do siebie ojca i matki, po nieprzestrzeganiu form grzecznościo­wych, wypowiadaniu w obecności dzieci uwag krytycznych pod adresem współmałżonka, po wzajemnym oskarżaniu i zapowiedzi opuszcze­nia domu oraz po zniecierpliwieniu czy zdener­wowaniu, jakie wywołują pytania dzieci. W ta­kiej sytuacji dziecko boi się rodziców, unika kontaktów z nimi, woli odczuwać braki, niż zwrócić się do nich z jakąkolwiek prośbą.

Toteż tym bardziej nie pojawia się wymiana myśli, dzielenie się z rodzicami swymi radościa­mi czy troskami. Dziecko zamyka się w sobie. Następuje zjawisko nazywane ucieczką psy­chiczną. Przeżycia związane z wydarzeniami w rodzinie są dla dziecka niekiedy tak przykre i ciężkie, że – jako jedyny możliwy sposób ich uniknięcia — pojawia się chęć ucieczki z domu.

Im bardziej rodzice oddaleni są od siebie ze względu na brak wzajemnych uczuć, tym trud­niejsza jest sytuacja dzieci. Oczekiwania oboj­ga rodziców koncentrują się wówczas na dzie­cku, które w pojęciu każdego z nich powinno zrekompensować niedobory emocjonalne, po­wstałe w ich związku. Układ taki sprawia, że dziecko jest „przeciągane” na jedną lub na drugą stronę. A ono — potrzebując miłości obojga rodziców — nie jest często w stanie do­konać wyboru jednego z nich, co z kolei na­raża je na odrzucenie albo przez matkę, albo przez ojca. Dziecko jest zupełnie zdezoriento­wane. Chce być bezpieczne i kochane przez matkę i ojca, lecz wybierając ojca, traci uczu­cia matki i odwrotnie. W rozgrywkach rodziców dziecko czuje się niekochane i niepotrzebne.